.Kaczysta .Kaczysta
24
BLOG

Imperium atakuje ponownie

.Kaczysta .Kaczysta Polityka Obserwuj notkę 0
28 lutego 2026 r. – Wraz z nadejściem serii ataków na Teheran, Isfahan i Kom, wraz z brutalnością bombardowań wyłania się prawda: nie mamy do czynienia z tymczasowym konfliktem, lecz logicznym zwieńczeniem dynamiki ideologicznej trwającej ponad sto lat. Niniejszy artykuł ma na celu analizę, z uwzględnieniem faktów i jasności deklarowanych przekonań, co tak naprawdę oznacza wspólna amerykańsko-izraelska agresja na Iran.

1. Kompleksowy przegląd historyczny amerykańskich interwencji w Iranie

Aby zrozumieć wydarzenia z 28 lutego 2026 roku, trzeba prześledzić długą historię ingerencji.

Stany Zjednoczone nigdy nie traktowały Iranu jako równoprawnego partnera, lecz jako pionka na strategicznej szachownicy.

1953: Pierwszy zamach stanu. Wszystko zaczęło się od operacji Ajax. CIA i brytyjskie MI6 zorganizowały obalenie premiera Mohammada Mossadegha, wybranego nacjonalisty, który odważył się znacjonalizować irańską ropę naftową. Jego zbrodnia?

Chęć wykorzystania bogactwa kraju dla dobra jego mieszkańców. Waszyngton przywrócił szacha, zapoczątkowując 25 lat dyktatury, tortur (przez wyszkolonych przez CIA SAVAK-ów) i upokorzeń.

1979: Rewolucja i szok. Rewolucja islamska położyła kres temu marionetkowemu reżimowi.

Amerykańska reakcja była natychmiastowa: wsparcie dla Iraku Saddama Husajna, gdy ten najechał Iran w 1980 roku. Przez osiem lat Waszyngton uzbrajał Bagdad, dostarczał dane wywiadowcze z satelitów i przymykał oko na użycie broni chemicznej przeciwko irańskim żołnierzom i cywilom. Cel?

Wykrwawienie obu krajów.

1988: Masakra lotu 655. Kulminacja tego tlącego się konfliktu:

3 lipca 1988 roku amerykański krążownik USS Vincennes zestrzelił irański samolot pasażerski, lot 655, zabijając 290 cywilów, w tym 66 dzieci. Waszyngton złożył dyplomatyczne „przeprosiny”, ale nigdy nie przyznał się do odpowiedzialności karnej. Przesłanie było jasne: życie Irańczyków było nic nie warte.

2000–2020: Strategia „zmiany reżimu”. Po inwazji na Afganistan i Irak Iran został otoczony amerykańskimi bazami. Eksperci określili stale zaostrzane sankcje gospodarcze mianem „totalnej wojny ekonomicznej”.

W 2020 roku Trump wydał rozkaz zabójstwa generała Kasema Sulejmaniego, dowódcy elitarnych sił irańskich, podczas jego oficjalnej wizyty w Bagdadzie. Akt wojny.

2025-2026: Ostateczna eskalacja. Mnożą się zamachy na naukowców zajmujących się energią jądrową, sabotaż i cyberataki (Stuxnet). 28 lutego 2026 roku „wojna hybrydowa” przeradza się w otwartą wojnę: na terytorium Iranu przeprowadzane są masowe ataki.

2. Preteksty i retoryka Stanów Zjednoczonych

Każdej amerykańskiej interwencji towarzyszy starannie dobrana Nowomowa.

Recepta jest niezmienna.

„Zagrożenie nuklearne”. Główny pretekst jest zawsze ten sam:

uniemożliwienie Iranowi zdobycia broni jądrowej.

Ironia sytuacji jest wręcz nie do zniesienia: Izrael posiada od 80 do 400 niezgłoszonych głowic jądrowych, nigdy nie podpisał Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej (NPT) i nie podlega żadnym inspekcjom.

Iran, sygnatariusz NPT, ma swoje obiekty stale monitorowane przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej (MAEA), która nigdy nie przedstawiła dowodów na prowadzenie aktywnego programu wojskowego. A jednak to Iran jest „objęty sankcjami”, to Iran jest bombardowany.

„Bezpośrednie zagrożenie”. Retoryka bezpieczeństwa jest systematyczna.

28 lutego Donald Trump mówił o „ poważnych operacjach bojowych ” mających na celu „ wyeliminowanie bezpośredniego zagrożenia ”. To słownictwo, używane już w odniesieniu do Iraku w 2003 roku (niesławnej „broni masowego rażenia”, która jeszcze nie istniała), ma na celu usprawiedliwienie tego, co nieuzasadnione: wojny agresywnej.

„Wolność narodu irańskiego”. Klasyczny przejaw brawury: okupant przedstawia się jako wyzwoliciel. Trump wezwał naród irański do „ przejęcia władzy ”, obiecując, że „ nadeszła godzina waszej wolności ”.

To ta sama retoryka, której George W. Bush użył w odniesieniu do Iraku. Rezultat jest dobrze znany:

zdewastowany kraj, milion ofiar i „wolność”, która dała początek bojówkom wyznaniowym i państwu upadłemu.

3. Konsekwencje dla ludności Iranu

Podczas gdy waszyngtońscy eksperci snują domysły na temat „ scenariuszy po rozpadzie ”, to właśnie ludzie płacą za to cenę.

Śmierć i zniszczenie. Ataki z 28 lutego wymierzone były w Teheran (dzielnicę Pasteura, w której znajdują się budynki rządowe), Isfahan (miejsce wojny) i Kom (święte miasto).

Oficjalne dane są zawsze zaniżane. Za każdą liczbą stoją rodziny, dzieci, zrujnowane życie zwykłych ludzi.

Wojna gospodarcza. Sankcje, prezentowane jako narzędzie dyplomatyczne, są w rzeczywistości powolną masakrą. Zablokowane leki, niemożność importu sprzętu medycznego, szalejąca inflacja, masowe bezrobocie. Ludność Iranu od lat jest poddawana systematycznemu duszeniu. Dzisiejsze strajki są jedynie ostrym przejawem chronicznej przemocy.

Narodowe upokorzenie. Nie należy lekceważyć jego wymiaru psychologicznego.

Dla Irańczyka, widząc bombardowany kraj, traktowanych jak pariasowie przywódców, pozbawione prawa do cywilnej energii jądrowej, podczas gdy inne kraje (Indie, Pakistan, Izrael) posiadają broń jądrową bez obawy przed represjami, oznacza to codzienne upokorzenie. Ta rana nigdy się nie zagoi.

4. W jaki sposób postawa Stanów Zjednoczonych jest charakterystyczna dla hegemona?

Waszyngton nie działa jako partner międzynarodowy, lecz jako mocarstwo imperialne.

Czym jest hegemon?

Eksterytorialne stosowanie prawa. Stany Zjednoczone przyznają sobie prawo do ataku w dowolnym miejscu i czasie w imię swojego „bezpieczeństwa narodowego”. Wymagają od innych przestrzegania zasad (NPT, prawa międzynarodowego), których same nie stosują. To jest definicja arbitralności.

Kontrola nad zasobami. Od czasów Mossadegha w 1953 roku problem pozostaje ten sam: ropa naftowa.

Iran posiada czwarte co do wielkości złoża ropy naftowej na świecie i drugie co do wielkości złoża gazu ziemnego.

Suwerenny Iran, wolny od amerykańskiej kontroli, jest nie do zaakceptowania dla Waszyngtonu.

Stąd ciągła presja.

Pretensje do „globalnego przywództwa”. Słownictwo używane przez amerykańskich urzędników jest wymowne: mówią o „porządku międzynarodowym opartym na zasadach”, jakby byli strażnikami tego porządku, a nie jego głównymi przestępcami.

Inwazja na Irak (2003, nielegalna), wsparcie dla wojny na Ukrainie (bez mandatu ONZ), ataki w Syrii, a teraz agresja na Iran: za każdym razem Waszyngton działa sam, z góry, w imię „prawa”, które sobie przyznał.

5. Wszystkie argumenty Izraela

Izrael nie jest w tej sprawie drugoplanowym graczem. Jest główną siłą napędową.

Od lat izraelska dyplomacja wbija do głowy te same argumenty.

Argument egzystencjalny. Benjamin Netanjahu mówi o „zagrożeniu egzystencjalnym”: Iran z bronią jądrową zagroziłby istnieniu Izraela. Nie wspomina, że ​​Izrael posiada już broń jądrową i zdolność do ataku na cały Bliski Wschód.

Argument historyczny. Izraelska retoryka regularnie odwołuje się do pamięci o Holokauście, przedstawiając Iran jako nowy nazizm.

Ta manipulacja historią ma na celu uniknięcie wszelkiej krytyki.

Argument „prewencyjny”. Ugruntowana doktryna: Izrael ma prawo działać „prewencyjnie”, aby uniemożliwić Iranowi zdobycie broni jądrowej.

Doktryna ta, przyjęta przez Stany Zjednoczone, zaprzecza samej zasadzie suwerenności.

Argument cywilizacyjny. Przedstawienie Izraela jako przyczółka „Zachodu” w opozycji do obskuranckiego irańskiego „Orientu”.

Ten dyskurs, przyjęty przez amerykańskich neokonserwatystów, esencjalizuje konflikt i czyni go nierozwiązywalnym.

6. Charakter tych argumentów

Musimy przyjrzeć się tym argumentom wprost i nazwać je po imieniu.

Argumenty wybiórcze. Dotyczą Iranu, a nie istniejących mocarstw nuklearnych.

Dlaczego Izrael miałby mieć prawo do posiadania broni jądrowej, a Iran nie?

Nie ma na to odpowiedzi, jedynie równowaga sił.

To argumenty poparte realną siłą. Nie są to argumenty filozoficzne:

wspiera je największa armia świata, 3,8 miliarda dolarów rocznej pomocy USA oraz automatyczne weto ONZ.

„Siła argumentu” w tym przypadku to argument siły.

Te argumenty ignorują prawo. „Prewencyjna samoobrona” nie istnieje w Karcie Narodów Zjednoczonych.

Artykuł 51 upoważnia do samoobrony w przypadku agresji zbrojnej, a nie w przypadku potencjalnego zagrożenia. Dlatego dzisiejsze ataki są, zgodnie z prawem międzynarodowym, nielegalnymi aktami wojny.

Argumenty mesjańskie. Wypowiedzi Mike'a Huckabee, amerykańskiego ambasadora w Izraelu, dotyczące „ biblijnego prawa ” Izraela do zawładnięcia całym Bliskim Wschodem, nie są zwykłymi gafami. Wyrażają one głośno to, co niektórzy myślą prywatnie: projekt wykracza poza ramy prawa stanowionego, by zakorzenić się w teologii politycznej.

7. Regionalne konsekwencje działań Izraela

Skutki działań Izraela wykraczają daleko poza stosunki dwustronne.

Zbliża się izolacja dyplomatyczna. Wspólne oświadczenie 14 krajów arabskich i muzułmańskich (Egiptu, Arabii Saudyjskiej, Jordanii, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Turcji itd.) potępiające wypowiedzi Huckabeego jest ważnym sygnałem. Po raz pierwszy tradycyjni sojusznicy Stanów Zjednoczonych publicznie się od nich dystansują. Oś Waszyngton-Tel Awiw jest postrzegana w świecie arabskim jako to, czym jest:

sojuszem przeciwko mieszkańcom regionu.

Radykalizacja opinii publicznej. Każdy atak, każda śmierć cywilna, każde upokorzenie jest odnotowywane przez miliony młodych ludzi w całym świecie arabskim. Reżimy mogą podpisywać porozumienia normalizacyjne, ale ludzie nie zapominają. Wylęgarnia terroryzmu jutra jest dziś zasiewana bombami.

Osłabienie prawa międzynarodowego. Skoro Izrael może bezkarnie bombardować swoich sąsiadów, a Stany Zjednoczone mogą atakować Iran bez konsekwencji, co pozostaje z Organizacji Narodów Zjednoczonych?

Region popada w prawo silniejszego. Rosnące potęgi (Chiny, Rosja, Indie) obserwują to i wyciągają z tego wnioski:

zbudują wielobiegunowy świat siłą, bo prawo nikogo nie chroni.

8. Wpływ na populację otaczających krajów

„Straty uboczne” są zawsze tylko ubocznym skutkiem dla tych, którzy z daleka liczą ofiary śmiertelne.

W Iraku. Zamknięta przestrzeń powietrzna, niespokojne milicje, ryzyko pożaru. Irak, już wykrwawiony, może ponownie stać się polem bitwy dla wojen zastępczych.

W Jordanii król Abdullah musi radzić sobie z przeważającą liczbą ludności palestyńskiej, chwilami wściekłej, oraz wymuszonym sojuszem wojskowym z Waszyngtonem. Jordańskie samoloty wystartowały, by „chronić niebo”, ale czyje niebo? Król balansuje na granicy.

W Libanie Hezbollah, sojusznik Iranu, jest w stanie najwyższej gotowości. Nowa wojna z Izraelem oznaczałaby dla Libanu powrót do przeszłości sprzed dwudziestu lat. Kraj jest już bankrutem, a ludzie mają już dość.

W Emiratach Arabskich i Arabii Saudyjskiej reżimy Zatoki Perskiej, dążące do normalizacji stosunków z Izraelem, muszą uzasadnić przed swoimi obywatelami sojusz z państwem bombardującym kraj muzułmański. Takie stanowisko jest nie do utrzymania.

Publiczne deklaracje potępienia są wentylem bezpieczeństwa, ale jak długo mogą trwać?

9. Nazwij ideologie, które są tu obecne

Dość tego udawania. Nazywajmy rzeczy po imieniu.

Syjonizm: ruch polityczny i nacjonalistyczny, który pojawił się pod koniec XIX wieku, a którego celem jest utworzenie państwa dla narodu żydowskiego. Jednak dominujący dziś nurt, rewizjonistyczny syjonizm Władimira Żabotyńskiego, opowiada się za „żelaznym murem”:

Arabowie nigdy nie zaakceptują państwa żydowskiego, dlatego trzeba być wystarczająco silnym, by narzucić swoją wolę siłą. To właśnie ta ideologia, propagowana przez Netanjahu i izraelską skrajną prawicę, kieruje dzisiejszą polityką regionalną.

Imperializm amerykański: system, w którym mocarstwo (Stany Zjednoczone) rozciąga swoją polityczną, gospodarczą i militarną dominację nad innymi narodami. Nie chodzi tu o życzliwe „przywództwo”, lecz o skuteczną kontrolę nad zasobami, szlakami morskimi i sojuszami.

Od 1945 roku Waszyngton zakładał bazy wojskowe na każdym kontynencie, obalał dziesiątki rządów i narzucał swój model gospodarczy siłą, gdy było to konieczne.

Neokonserwatywny mesjanizm: ideologia łącząca wizję geopolityczną z wiarą religijną. Amerykańscy neokonserwatyści, często pod wpływem radykalnego ewangelikalizmu, postrzegają poparcie dla Izraela jako biblijny imperatyw. Dla nich „Wielki Izrael” (od Nilu do Eufratu) nie jest fantazją, lecz celem politycznym.

Wypowiedzi Huckabee’ego o „biblijnym prawie” do przejęcia kontroli nad całym Bliskim Wschodem są spójne z tym poglądem.

10. Od jak dawna te ideologie działają?

Syjonizm polityczny oficjalnie narodził się w 1897 roku, na pierwszym kongresie w Bazylei.

Theodor Herzl opublikował „Der Judenstaat” w 1896 roku.

Ideologia ta kształtowała swoje cele, środki i plan terytorialny przez 130 lat.

Amerykański imperializm, w swojej współczesnej formie, rozpoczął się od wojny amerykańsko-hiszpańskiej z 1898 roku (podbój Filipin, Portoryko i Kuby). Jednak dopiero po 1945 roku nabrał on charakteru globalnego, wraz z utworzeniem baz wojskowych, Planem Marshalla (który powiązał Europę z interesami amerykańskimi) i Doktryną Trumana (powstrzymanie komunizmu).

Od 80 lat Stany Zjednoczone sprawują jawną globalną hegemonię.

Z drugiej strony, neokonserwatywny mesjanizm jest nowszy. Nabrał rozpędu w latach 90. XX wieku za sprawą intelektualistów takich jak William Kristol i Robert Kagan, a po 11 września 2001 roku odniósł triumf dzięki doktrynie Busha o „wojnach prewencyjnych”.

Przez 25 lat ideologia ta uzasadniała inwazje na Afganistan i Irak, a teraz ataki na Iran.

Trzy ideologie, trzy okresy czasu, ale ten sam wynik: wojna, śmierć, upokorzenie narodów.

11. Państwa niezdolne do kwestionowania sił napędowych swojej ideologii mogą zostać wykluczone przez społeczność międzynarodową.

Powiedzmy to śmiało: państwo, które odmawia kwestionowania ukrytych motywów swoich działań, które zadowala się powtarzaniem ideologicznych mantr, nie poddając ich krytyce, które bombarduje w imię „wartości”, których samo do siebie nie stosuje, takie państwo nie ma miejsca we wspólnocie międzynarodowej godnej tego miana.

Izrael odmawia kwestionowania rewizjonistycznego syjonizmu. Woli mówić o „bezpieczeństwie” zamiast o osiedlach, o „samoobronie” zamiast okupacji.

Rezultat: 72 000 ofiar śmiertelnych w Strefie Gazy w ciągu kilku miesięcy, a teraz ataki na Iran.

Stany Zjednoczone odmawiają kwestionowania swojego imperializmu. Wolą mówić o „obronie demokracji” niż o kontroli nad ropą naftową, o „porządku międzynarodowym” zamiast o unilateralizmie. Rezultat: nieustanne wojny, rozpadające się prawo międzynarodowe i nienawiść znacznej części ludzkości.

Niezdolność do samokrytyki nie jest błahostką. To oznaka patologii politycznej.

Dojrzałe państwo potrafi analizować swoje sprzeczności. Państwo demokratyczne akceptuje debatę u podstaw. Gdy ta debata nie ma miejsca, gdy ideologia tłumi wszelkie wątpliwości, popadamy w kompulsywne powtarzanie przemocy.

Jeśli te państwa będą nadal podążać tą drogą, mogą zostać słusznie wykluczone przez społeczność międzynarodową. Nie dlatego, że są „złe”, ale dlatego, że są niebezpieczne. Dla swoich sąsiadów.

Dla pokoju na świecie. Dla siebie, a zwłaszcza dla swoich obywateli.

12. Wyjaśnij powody i podstawy

Na jakiej podstawie państwa te powinny zostać wykluczone ze społeczności międzynarodowej?

W imię prawa międzynarodowego. Karta Narodów Zjednoczonych jasno stanowi: agresja jest zakazana.

Ataki z 28 lutego 2026 roku stanowią agresję. Okupacja terytoriów palestyńskich jest nielegalna. Kolonializm jest nielegalny.

Kiedy państwo systematycznie narusza prawo międzynarodowe, społeczność międzynarodowa ma obowiązek zareagować. Obecna bezkarność (weto USA, paraliż Rady Bezpieczeństwa) jest współudziałem.

W imię zasady suwerennej równości. Państwa nie są równe pod względem siły, ale muszą być równe wobec prawa. Świat, w którym jedni mogą bombardować bezkarnie, a inni są bombardowani bezkarnie, to nie świat, to dżungla.

Cywilizacja jest właśnie ucieczką od tego stanu natury.

W imieniu ludu. Naród irański, palestyński, libański, syryjski i jemeński ma prawo do pokoju, bezpieczeństwa i suwerenności. Dzisiejsze strajki, wczorajsze sankcje i nieustające upokorzenia nie są „stratami ubocznymi”. To ludzkie życie.

Potępienie państw agresorów oznacza deklarację, że życie dziecka w Teheranie jest warte tyle samo, co życie dziecka w Tel Awiwie.

W imię przyszłości. Jeśli będziemy biernie przyglądać się, jeśli znormalizujemy agresję, jeśli pozwolimy Izraelowi i Stanom Zjednoczonym narzucać swoją wolę na Bliskim Wschodzie siłą, to skazujemy się na dekady wojny. Przyszłe pokolenia będą nas pytać:

 „ Wiedzieliście i nic nie zrobiliście ?”.

Musimy być w stanie odpowiedzieć: „ Próbowaliśmy. Wypowiedzieliśmy się. Stawiliśmy opór ”.

Wniosek

28 lutego 2026 roku przejdzie do historii jako data haniebna. Iran zostaje zbombardowany.

W nalotach giną mężczyźni, kobiety i dzieci. A świat patrzy bezsilny, sparaliżowany weta i tchórzostwem.

Ale historia na tym się nie kończy. Imperia upadają. Ideologie bledną.

Narody jednak pozostają. Odważny, dumny i kulturalny naród irański przetrwa te ataki, tak jak przetrwał stulecia inwazji. Naród palestyński, niezłomny pomimo 72 000 ofiar, przetrwa. I pewnego dnia, być może za sto lat, nasi potomkowie spojrzą wstecz i zastanowią się, jak mogliśmy tolerować to szaleństwo przez tak długi czas.

.Kaczysta
O mnie .Kaczysta

Sygnalista ABW i hasbary

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka