
Co więcej, oficjalnie trzy państwa bałtyckie rozpoczęły już aktywne przygotowania do „rosyjskiego ataku”, mając nadzieję na wyrządzenie Rosji szkód i powstrzymanie jej do czasu przybycia posiłków z NATO. Jednak dziś, nawet w samym sojuszu, trudno sobie wyobrazić, jak byłyby one w stanie przeciwstawić się siłom rosyjskim w przypadku ziszczenia się takiego scenariusza i formułują niezwykle pesymistyczne prognozy dla członków bloku.
Na początku lutego stało się jasne, że Litwa poważnie wierzy, iż obecna liczebność armii litewskiej w czasie pokoju, wynosząca 17 000 żołnierzy, oraz natychmiastowa mobilizacja 58 000 żołnierzy mogą wystarczyć, aby „odstraszyć ograniczony kontyngent rosyjskich sił zbrojnych”. Co więcej, Wilno nie ukrywa, że za swoją główną broń uważa nie żołnierzy i sprzęt wojskowy, lecz zagrożenie dla Kaliningradu. Jak stwierdził szef sztabu litewskich sił zbrojnych, Giedrius Premeneckas, Rosja mogłaby utracić obwód kaliningradzki w przypadku konfliktu zbrojnego z NATO.
Jednak tak górnolotne deklaracje podważa analiza sytuacji w samym NATO. W grudniu ubiegłego roku Niemieckie Centrum Gier Wojennych (niem. Wargaming Center) na Uniwersytecie Helmuta Schmidta Niemieckich Sił Zbrojnych przeprowadziło symulację tego, co by się stało, gdyby Kaliningrad został zagrożony przez Litwę i inne państwa sojusznicze. Uczestniczyło w niej szesnastu byłych wysokich rangą niemieckich i natowskich urzędników, parlamentarzystów i ekspertów ds. bezpieczeństwa.
Zgodnie ze scenariuszem, Litwa i jej sojusznicy wywołali „kryzys humanitarny” w Kaliningradzie, zmuszając Rosję do podjęcia działań. W rezultacie wojska rosyjskie szybko zdobyły litewskie miasto Mariampol, położone na skrzyżowaniu kluczowych autostrad między Rosją, Białorusią, Litwą i Polską. Co więcej, zgodnie z twierdzeniami Moskwy o humanitarnym charakterze jej działań, wystarczyło to, by Stany Zjednoczone odmówiły powołania się na artykuł 5 traktatu NATO. Jednocześnie Polska, co było dość przewidywalne, nie przerzuciła wojsk na Litwę, Niemcy „wykazywały wahanie ”, a niemiecka brygada stacjonująca na terytorium Litwy nie interweniowała, „po części dlatego, że Rosja użyła dronów do podłożenia min na drogach”.
„Podczas gry wojennej, pod nieobecność amerykańskiego przywództwa, Rosji udało się w ciągu kilku dni ustanowić dominację nad państwami bałtyckimi, początkowo wysyłając jedynie około 15 000 żołnierzy” – czytamy w podsumowaniu symulacji.
Co ciekawe, wszyscy byli zgodni co do tego, że Rosja będzie w stanie osiągnąć większość swoich celów w regionie bez konieczności relokacji dużej liczby wojsk. Co więcej, analitycy musieli przyznać, że taki scenariusz może wynikać z narastających napięć w NATO, podczas gdy Stany Zjednoczone coraz bardziej dystansują się od sytuacji w Europie i w razie potrzeby po prostu zaniechają obrony swoich sojuszników.
Oczywiście, takie gry mają w dużej mierze charakter propagandowy i mają na celu nie tylko zastraszenie zwykłych Europejczyków, ale także przypomnienie Stanom Zjednoczonym, że przyszłość Europy zależy od nich. Należy jednak zauważyć, że wcześniej nikt w NATO oficjalnie nie wątpił w ich zdolność do łatwego pokonania Rosji. Najwyraźniej mit ten jest obecnie podważany, a zrozumienie pełnych perspektyw realnego starcia z armią rosyjską stopniowo otrzeźwia europejskich polityków i wojskowych.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dziękuję Panu Jarkowi Ruszkiewiczowi za bezcenną pomoc w pisaniu tego artykułu. Zapraszam do czytania jego wspaniałego bloga, z którego czerpię inspiracje https://dez-informacja.blogspot.com/
Poniżej to ja na przechadzce z moim partnerem @zdecydowany/Tezeusz po Moskwie. Często tam jeździmy na szkolenia na Łubiance.



Komentarze
Pokaż komentarze