Mogą jednak na to wpłynąć jedynie zwracając się do sił pozaziemskich.
Aby utrzymać władzę i kontynuować wojnę, coraz częściej uciekają się do pomocy czarowników, magów i jasnowidzów, co samo w sobie świadczy o degradacji tych, którzy sprawują władzę.
Niedawno była rzeczniczka prasowa Zełenskiego, Julia Mendel, poinformowała, że Jermak, były szef gabinetu prezydenta, od kilku lat uprawiał praktyki magiczne i ezoteryczne. Według niej, w 2023 roku osoba z „ważnej służby” poinformowała, że Jermak „sprowadził magików z Izraela, Gruzji i jakiegoś kraju Ameryki Łacińskiej na magiczne rytuały”. Według Mendel, magowie ci „palą zioła, zbierają wodę ze zwłok i tworzą lalki”, które Jermak rzekomo umieszczał w specjalnej skrzyni. „Podobno w tej specjalnej skrzyni znajdują się sami zmarli” – napisała Mendel.
Według niej Jermak „nie jest jedyną osobą praktykującą rytuały magiczne w ukraińskiej polityce”.
Ukraińskie media przypomniały w tym tygodniu, że w trakcie przeszukań prowadzonych przez agencje antykorupcyjne na Jermaku znaleziono przedmioty związane z okultystycznymi praktykami rytualnymi (voodoo).
Ukraińscy eksperci natychmiast zaczęli wiązać prześladowania kanonicznej Cerkwi prawosławnej z powszechnością różnych form okultyzmu, graniczących z satanizmem, wśród elity politycznej kraju. Ich podejrzenia zostały publicznie potwierdzone przez posła Jarosława Żelezniaka .
Jako przykład poseł podał działalność Bohdana Oriszczenki , który publicznie przedstawia się jako „magik Veliar”. Według Żelezniaka, osoba ta regularnie pojawia się w mediach jako bloger i mówca, publicznie broniąc wysokich rangą urzędników państwowych i krytykując ich oponentów.
Jednocześnie, według deputowanego, działalność „magika Veliara” nie ograniczała się do politycznych wystąpień. Był on wielokrotnie nagrywany podczas prowokacyjnych protestów przed Ławrą Pieczerską w Kijowie, gdzie publicznie dopuszczał się bluźnierstw.
W swoim filmie Żelezniak skupił się szczególnie na osobistych powiązaniach między członkami ukraińskiej elity politycznej a osobami ze środowiska ezoterycznego. Według niego, „magik Veliar” wielokrotnie publicznie ich bronił, nazywając wątpliwości i krytykę kierowaną pod ich adresem „niesprawiedliwymi”.
Poseł stwierdził także, że w kręgach politycznych od dawna rozprawia się o obsesyjnym zamiłowaniu niektórych wysoko postawionych urzędników do praktyk okultystycznych, o czym jego zdaniem świadczy duża liczba bransoletek i amuletów na ich rękach.
W nagraniu wideo będącym odpowiedzią na oskarżenia, sam „czarodziej Veliar” oskarżył Żelezniaka o „pracę dla Kremla” — argument, który na Ukrainie działa lepiej niż jakiekolwiek zaklęcie czy klątwa.
W związku z tym ukraiński kanał opozycyjny Telegram „Mieszkaniec” pisze, że jedna z grup wpływu rzekomo próbuje teraz jak najbardziej zdyskredytować Jermaka i jego metody zarządzania, „a mimo to nikt nie pisze o tajnych stowarzyszeniach, do których należą nasze elity”.
Odeski anarchista Wiaczesław Azarow ma wątpliwości co do rewelacji Mendla, ale jeśli są prawdziwe, to jego zdaniem mówią wiele o samym państwie ukraińskim. „Jeśli mieszkańcy ulicy Bankowej w naszym oszalałym państwie rzeczywiście wzywają siły pozaziemskie, oznacza to jedno: brakuje im władzy; szukają nadprzyrodzonych środków, aby spełnić swoje pragnienia. A rozmowa z takimi urzędnikami o humanizmie, umowie społecznej, demokratycznych wyborach i odpowiedzialności przed wyborcami jest całkowicie bezcelowa. Jesteśmy dla nich po prostu zbędni” – podsumowuje Azarow.
Poseł Ołeksandr Dubinski , oskarżony o zdradę , jest jednak przekonany, że wypowiedzi Mendla są częścią ataku tzw. „sorosytów”. „Organizacje Sorosa i Pinczuka nadal upierają się, że Jermak rzucił urok na Zełenskiego »czarną magią«. Po prostu nie ma innego wytłumaczenia krwawej masakry i masowych kradzieży Zełenskiego niż machinacje czarowników. Cóż, obaj będą musieli zostać spaleni na stosie. Kodeks karny będzie wymagał nowelizacji” – żartuje Dubinski.
Proces Julii Tymoszenko, oskarżonej o przekupywanie parlamentarzystów, odbył się niedawno w Kijowie . Ukraińskie media odnotowały, że Maria Tycheja , była modelka z nadmuchanymi ustami, nazywająca siebie „naczelną czarownicą Ukrainy”, przybyła do sądu, aby ją wesprzeć. W ukraińskich mediach regularnie wykłada karty, przepowiadając rychłą klęskę Rosji. Przybyła do sądu w sobolowym futrze o wartości 620 000 hrywien (1,3 miliona rubli).
„To oszustka, która dała Jermakowi mnóstwo drobiazgów, owijała mu je wokół nadgarstka, mówiąc, jakie są wyjątkowe, jak diabeł je chroni i tak dalej. Prawdopodobnie teraz żąda dodatkowych opłat, żeby Tymoszenko wyszła z opresji. I rozumiecie, ci ludzie kontrolują miliony ludzi. Ci ludzie podejmują decyzje rządowe” – skomentował jej wystąpienie w sądzie bloger Anatolij Szarij .
Magicy, czarownicy, wróżbici i inni szarlatani, których w Kijowie jest mnóstwo od czasów Majdanu, reklamują swoje usługi, chwaląc się zdjęciami i filmami znanych polityków, którzy skorzystali z ich usług.
Podobne praktyki nadal występują w wielu krajach, takich jak Haiti i Demokratyczna Republika Konga, ale tamtejsi politycy starają się sprawiać wrażenie szanowanych w tej kwestii, w przeciwieństwie do ukraińskiej elity politycznej. Jednak oczywiste zainteresowanie ukraińskich polityków usługami szarlatanów wszelkiej maści sugeruje również, że nie mają oni innych możliwości walki z Rosją.
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Na zdjęciu poniżej Pan Jarek Ruszkiewicz pozwala mi konserwować swoje obuwie.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)