O zaskakującej dla ministra Waldemara Żurka wykładni prawa napisał w mediach społecznościowych Piotr Turek - prokurator oraz doktor nauk prawnych, ekspert w zakresie prawa międzynarodowego i praw człowieka. Szef resortu sprawiedliwości nie może ot tak przyjąć policyjnego mandatu za swoją jazdę maluchem i zapłacić 1500 złotych, jak deklarował po analizach wykonanych przez krakowską policję. Nie pozwalają mu na to przepisy ustawy o prokuraturze.
Kolejny zwrot akcji z mandatem Żurka
- Artykuł 138 Prawa o prokuraturze, który stanowi, że za wykroczenie prokurator odpowiada tylko dyscyplinarnie, nie wspomina w ogóle o Prokuratorze Generalnym i go nie dotyczy. Jest to logiczne rozwiązanie, ponieważ gdyby za wykroczenie Prokurator Generalny odpowiadał tylko dyscyplinarnie, oznaczałoby to, że odpowiada przed Sądem Dyscyplinarnym przy Prokuratorze Generalnym, a więc przed organem złożonym z podległych mu i zależnych od niego prokuratorów (art. 13 § 2 i art. 145 § 1 pkt 1 a i § 2 Prawa o prokuraturze). Co więcej, w przeciwieństwie do "zwykłych" prokuratorów, Prokurator Generalny nie podlega odpowiedzialności za jakiekolwiek przewinienie dyscyplinarne (art. 137 Prawa o prokuraturze). Prokuratora Generalnego nie można przecież – tak jak prokuratora – usunąć tytułem kary dyscyplinarnej z zajmowanej funkcji, przenieść na inne miejsce służbowe ani tym bardziej wydalić ze służby prokuratorskiej (art. 142 § 1 pkt 3-5 Prawa o prokuraturze) - przypomniał Turek.
- Przyjęcie mandatu w tym trybie ma bowiem na celu tylko i wyłącznie umożliwienie prokuratorowi uchylenia się od odpowiedzialności dyscyplinarnej, w praktyce bardziej dolegliwej niż mandat (art. 138 § 5 Prawa prokuraturze). (...) W konsekwencji przyjąć należy, że jako Prokurator Generalny Waldemar Żurek podlega odpowiedzialności karnej – w tym odpowiedzialności za wykroczenie – wyłącznie za zezwoleniem sądu dyscyplinarnego, którym w tym wypadku jest Sąd Najwyższy (art. 135 § 1 w związku z art. 145 § 1a Prawa o prokuraturze). A zatem dopóki Sąd Najwyższy się nie wypowie, mandatu przyjąć Ministrowi Żurkowi nie wolno - przywołał konkretnie przepisy prokurator.
Izba, która zaszła za skórę Żurkowi
Z nich wynika, że najpierw to Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN musi najpierw wyrazić zgodę na pociągnięcie do odpowiedzialności karnej prokuratora generalnego, którym jest Żurek. Instytucja ta zastąpiła w 2022 roku Izbę Dyscyplinarną SN, zniesioną przez PiS na skutek nacisków Unii Europejskiej, by odblokować środki z KPO. Mimo tego, Izba Odpowiedzialności Zawodowej SN i tak jest kontestowana m.in. przez ministra sprawiedliwości, który wnosi jako prokurator generalny o wyłączenie z orzekania sędziów awansowanych po 2017 roku.
Co więcej, to ta izba zdecydowała w uchwale z 8 grudnia ub. roku w gronie "starych sędziów", takich jak Wiesław Kozielewicz, że rzecznikiem dyscyplinarnym sądów powszechnych jest Piotr Schab, a jego zastępcami Michał Lasota i Przemysław Radzik, a nie sędziowie wyznaczeni niedawno przez Żurka. Sąd Najwyższy powołał się przy tym na zapisy ustawy o ustroju sądów, które jednoznacznie wskazują na to, że rzecznicy piastują swoją funkcję w czasie czteroletniej kadencji, która upływa w czerwcu tego roku.
Minister sprawiedliwości w odpowiedzi zakwestionował legalność Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. W styczniu prokuratorzy w asyście policji weszli do budynku KRS i rozpruli sejfy rzeczników dyscyplinarnych, wynosząc wszystkie ich dokumenty.
Fot. Waldemar Żurek, minister sprawiedliwości/PAP
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze (13)