na zdjęciu: szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz na tle Pałacu Prezydenckiego. fot. Salon24/Cezary p, CC BY-SA 4.0
na zdjęciu: szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz na tle Pałacu Prezydenckiego. fot. Salon24/Cezary p, CC BY-SA 4.0

Pierwsza reakcja Pałacu Prezydenckiego na wpis ambasadora USA. „To jakiś amok”

Redakcja Redakcja Polityka zagraniczna Obserwuj temat Obserwuj notkę 80
Pałac Prezydencki dystansuje się od dyplomatycznego zamieszania wywołanego przez wpis ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce. Jak podkreśla minister w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz, sprawa Włodzimierza Czarzastego nie ma realnego znaczenia dla relacji polsko-amerykańskich i odwraca uwagę od kwestii znacznie ważniejszych – przede wszystkim bezpieczeństwa.

Pałac Prezydencki studzi emocje

W rozmowie na antenie Radio Wnet Marcin Przydacz jasno dał do zrozumienia, że konflikt wokół marszałka Sejmu nie znajduje się wysoko na liście priorytetów polskiej prezydencji. – Wątpię, żeby akurat temat pana Czarzastego był istotny z perspektywy relacji polsko-amerykańskich – stwierdził. Jak dodał, w rozmowach z USA kluczowe są kwestie bezpieczeństwa, a dopiero później sprawy gospodarcze.

Prezydencki minister nie pozostawił wątpliwości co do wagi całej sprawy. – Kłótnia pana marszałka Czarzastego ma sześciorzędne znaczenie, jeśli nie niżej – ocenił, sugerując, że medialne emocje są wyraźnie przesadzone.


Wpis ambasadora i zerwane kontakty

Zamieszanie wywołał wpis ambasadora USA w Polsce Tom Rose, który w czwartek poinformował o zerwaniu kontaktów z Włodzimierzem Czarzastym. Powodem miała być odmowa poparcia przez marszałka Sejmu wniosku o Pokojową Nagrodę Nobla dla prezydenta USA Donalda Trumpa.

Sprawa szybko stała się tematem medialnym, a w przestrzeni publicznej pojawiły się nawet głosy – płynące z otoczenia United States Congress – sugerujące potrzebę zmiany ambasadora w Warszawie.


„Amok dyskusyjny” i pytania o bezpieczeństwo

Zdaniem Marcina Przydacza reakcje części komentatorów i mediów są nieadekwatne do wagi wydarzeń. – Część polskich elit wpada w jakiś amok dyskusyjny, jakby to była sprawa najważniejsza – mówił. W jego ocenie znacznie istotniejsze są kwestie związane z przeszłością i kontaktami Włodzimierza Czarzastego.

Minister nawiązał tu do wątku poruszanego wcześniej przez Karola Nawrockiego, dotyczącego relacji marszałka Sejmu z obywatelką Rosji, co – jak wskazywano – może rodzić pytania o bezpieczeństwo państwa. Przydacz zwrócił również uwagę, że Czarzasty nie wypełnił dotąd specjalnej ankiety bezpieczeństwa.


Krytyka amerykańskiego pomysłu

Najostrzejsze słowa padły pod adresem samej idei angażowania Włodzimierza Czarzastego w sprawę Nobla dla Donalda Trumpa. – Absurdem numer jeden jest to, że ktoś w Kongresie wpadł na pomysł, żeby pytać pana Czarzastego o tę sprawę – ocenił Przydacz. Jego zdaniem trudno znaleźć racjonalne uzasadnienie dla takiego ruchu, a całej sytuacji mogło zabraknąć elementarnej refleksji po stronie amerykańskiej.

W ocenie Pałacu Prezydenckiego spór wokół wpisu ambasadora nie powinien przesłaniać realnych wyzwań stojących przed relacjami Polski i USA, zwłaszcza w kontekście bezpieczeństwa i sytuacji międzynarodowej.

na zdjęciu: szef Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz na tle Pałacu Prezydenckiego. fot. Salon24/Cezary p, CC BY-SA 4.0

RD

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj80 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (80)

Inne tematy w dziale Polityka