Lemingiem jestem, bo w kolejnych wyborach głosowałem zgodnie z własnym sumieniem i subiektywną oceną kandydatów. Wśród tych, których poparłem znaleźli się zarówno przedstawiciele partii uznawanych za prawicowe, centrowe jak i lewicowe jak również kandydaci niezależni. Nie byłbym lemingiem, gdybym w tych samych wyborach sześciokrotnie bezwarunkowo popierał jedyną prawdziwie polską partię.
Lemingiem jestem, bo moje poparcie w kolejnych wyborach nie jest z góry znane i mój głos zawsze jest wyrazem preferencji jednej koncepcji politycznej nad drugą w danym miejscu i czasie. Nie byłbym lemingiem, gdybym już dziś bezkrytycznie podpisał in blanco listę poparcia z logiem jedynej prawej i sprawiedliwej partii.
Lemingiem jestem, bo informacje ze świata czerpię z rozmaitych źródeł. Zdarza mi się korzystać z serwisów informacyjnych skupionych zarówno wokół Gazety Wyborczej jak i Gazety Polskiej. W samochodzie słucham RMF, Radia Zet i innych stacji komercyjnych, a wiadomości oglądam czasem w telewizji publicznej a innym razem w stacjach komercyjnych. Nie byłbym lemingiem, gdybym za jedyne słuszne źródło informacji uznawał Radio Maryja, TV Trwam i bezkrytycznie przyjmował do wiadomości każdy sensacyjny nagłówek Gazety Polskiej.
Jestem lemingiem, bo winą za katastrofę smoleńską obarczam splot nieszczęśliwych zdarzeń i nawarstwienie się zwyczajnego niechlujstwa i dziadostwa zarówno organizatorów jak i gospodarzy uroczystości Katyńskich. Nie byłbym lemingiem, gdybym święcie wierzył i jak najmocniej wykrzykiwał o zamachu i politycznie inspirowanym morderstwie, w które zamieszane są najważniejsze osoby w państwie.
Lemingiem jestem, bo spełniam swój obywatelski obowiązek biorąc udział w każdych wyborach od ukończenia 18-stego roku życia. Interesuję się polityką i śledzę z uwagą co się w niej dzieje. Nie byłbym lemingiem, gdybym wraz z wielotysięcznym tłumie maszerował z pochodnią w ręku śpiewając religijne pieśni patriotyczne i wykrzykując hasła o upadku Polski, zdrajcach narodu i mordercach w rządzie.
Jestem lemingiem, bo jestem relatywnie młody, mieszkam w dużym mieście, mam wyższe wykształcenie i kredyt hipoteczny. Nie byłbym lemingiem, gdybym nie miał samochodu ani prawa jazdy, zamiast zarabiać na życie całymi dniami przesiadywał pod Pałacem Prezydenckim i zlikwidowałbym albo w najlepszym wypadku przeniósł swoje konto bankowe do SKOKu.
Lemingiem już chyba pozostanę, dopóki nie odłączę się od stada ludzi rzekomo ubezwłasnowolnionych przez układ...i przyłączę się do stada tych, którzy lemingami w oczywisty sposób nie są...


Komentarze
Pokaż komentarze (16)