Echa wydarzeń z 1 sierpnia wciąż rozbrzmiewają w mediach, Internecie i blogosferze. Z jednej strony panuje, w mojej opinii, słuszne oburzenie, z drugiej stara się tłumaczyć zachowanie stosując mniej lub bardziej trafne argumenty. Co bardziej powściągliwi komentatorzy starają się analizować sytuację nie potępiając, ale też unikając nieudolnego usprawiedliwiania. Z pewnością będziemy świadkami podobnej dyskusji za rok i za dwa. Tymczasem sedno sprawy jest trywialnie proste.
Należy zadać sobie pytanie - czy cmentarz jest odpowiednim miejscem do publicznego okazywania emocji? Jakikolwiek cmentarz i jakichkolwiek emocji? Wystarczy prosta odpowiedź, TAK lub NIE, bez żadnych "ale", tłumaczeń, wywodów i porównań. TAK czy NIE?
Jeżeli NIE to środowe incydenty należy zdecydowanie potępić niezależnie od własnych przekonań i sympatii. Niezależnie od tego czy innego rządu, rodzaju uroczystości i tego kto i komu składa wieńce. Na mogiłach naszych przodków nie agitujemy, nie wiecujemy, nie krzyczymy i nie klaszczemy. Nie robimy tego z szacunku. Szacunku, bynajmniej nie do tych wokół nas, nie dla kładących kwiaty i zapalających znicze, ale tylko i wyłącznie dla tych których przyszliśmy odwiedzić i którym oddajemy hołd. Zwłaszcza osoby publiczne powinny odciąć się od tego typu manifestowania poglądów bez względu na to czy bliżej im do buczących na Tuska czy oklaskujących Macierewicza. Odrzucenie tego typu postawy nie oznacza akceptacji dla polityki rządu ani nie odbiera nikomu prawa do wyrażenia swojego niezadowolenia w innych, bardziej do tego stosownych, okolicznościach. Udzielając odpowiedzi NIE jednoczymy się w przekonaniu, że przynajmniej pewne sfery pozostaną neutralne w stosunku do tego co nas otacza i wypełnia nasze życie na co dzień.
Odpowiedź TAK nie tylko usprawiedliwia sprawców incydentu, ale przede wszystkim ustanawia reguły, a raczej sankcjonuje ich brak. Udzielając takiej odpowiedzi dziś automatycznie zgadzamy się na tego typu zachowanie w przyszłości. Należy przy tym pamiętać, że dzisiejsze oklaski, które nam odpowiadają innym razem mogą przeistoczyć się w buczenie przeciwko nam. Jeżeli dziś buczysz jutro ty możesz być wybuczany. Wyrażając zgodę na oklaski dla Macierewicza na Powązkach zezwalasz na buczenie na Kaczyńskiego na Wawelu. Bucząc na Tuska w Warszawie zezwalasz na oklaski dla Komorowskiego w Katyniu.
Mam szczerą nadzieję, że każdy potrafi sumiennie odpowiedzieć na postawione pytanie i przede wszystkim być wiernym swojej postawie. Dotyczy to zarówno tych buczących jak i tych oburzonych. Pierwsi niech przemyślą skutki swoich decyzji i zachowania, a drudzy niech będą konsekwentni w swych ocenach jeżeli sytuacja się powtórzy w odmiennej konfiguracji. To takie proste. TAK czy NIE?


Komentarze
Pokaż komentarze