Z zaciekawieniem wysłuchałem całego dziesiejszego spotkania Marszałek Sejmu, Pani Ewy Kopacz, z mediami. Nie będę się tutaj rozpisywał o tym co i jak było na konferencji powiedziane, bo z pewnością wiele poruszanych kwestii i czasem wzruszających momentów będzie szeroko komentowana. Kto chciał ten obejrzał i z pewnością swoje wnioski wyciągnął, ja jednak chciałem zwrócić uwagę na co innego.
W inicjalnym założeniu organizatorów spotkania miało przebiegać w formule pytanie-odpowiedź, dopóki do mikrofonu nie doszedł przedstawiciel mediów tzw. drugiego obiegu. Gazetę Polską, w jej codziennej odmianie, reprezentowała wschodząca gwiazda patriotycznego dziennikarstwa, niejaki Pan Samuel Pereira. W tym momencie spotkanie z konferencji prasowej zmieniło się w prywatna dyskusję pomiędzy Panem Samuelem a Panią Marszałek. Jak na prawdziwego Polaka przystało, młody śledczy przy okazji każdego zadawanego pytania dopowiadał kilka słów od siebie formułując nie zawsze składne, ale barwne zarzuty. Kulminacyjnym punktem był moment, w którym w jedno pytanie Panu Samuelowi udało się sprytnie wkomponować sugestie jakoby Pani Kopacz osobiście redagowała stenogramy ze swoich publicznych wystąpień. Myślę, że każdy potrafi we własnym zakresie ocenić zarówno udzielone odpowiedzi jak i same pytania, których, co warto podkreślić, Pan Pereira nieskrępowanie zadał bardzo wiele.
Monopol Pana Samuela, na krótką chwilę, udało się przerwać jedynie Pani, której nazwiska z przykrością nie pamiętam. Patriotka z zaprzyjaźnionej, ale nie mniej niezależnej, internetowej telewizji Pana Sakiewicza przedstawiając się czystą polszczyzną, oznajmiła że przybyła na spotkanie reprezentując “niezależna tiwi”. Do czego to doszło, żeby prawdziwie Polskie media, wspierane tylko niezależnym Polskim kapitałem, nazywały się tak nie-polsko? Toż to nawet reżimowy “tefałen” jest “style” a nie jakiś tam “stajl”. No i ten Samuel Pereira…
Nawet mniej spostrzegawczy obserwator konferencji z pewnością zauważył, że stosunek pytań zadawanych przez uciemiężone media do tych reżimowych, polskojęzycznych, był zdecydowanie na korzyść tych pierwszych, niezależnych. Tymczasem na jedynym słusznym portalu, już o 21:32, a więc prawie godzinę przed zakończeniem samej konferencji (sic!) czytamy rzetelną, bo niezależną, relację z tego wydarzenia.
Już sam tytuł notki - Kopacz wije się jak piskorz - urzeka obiektywizmem i rzetelnością, a cały opis kończy dosadne podsumowanie: W trakcie konferencji zdarzało się, że gdy pojawiały się kwestie bardziej szczegółowe i trudne - dziennikarzom wyłączano mikrofony i proszono o kolejne pytania.
W momencie, gdy piszę tę notkę powyższa relacja nie ma jeszcze autora, ale domyślam się, że z pewnością nie mógł to być nasz przyjaciel Samuel, bo tego typu stwierdzenie od Pana, który zadał większość pytań na tej konferencji byłoby delikatnie ujmując…nierzetelne. A tymczasem już w sobotę cała Polska budzi się by ratować “tiwi” Trwam…


Komentarze
Pokaż komentarze (10)