Anita Gargas swoją Anatomią upadku zaserwowała nam bardzo emocjonującą i mocno osobistą wycieczkę do miejsca katastrofy pod Smoleńskiem. Choć sam jestem daleki od nazwania tego filmu obiektywnym dokumentem, staram się zrozumieć intencję autorki oraz punkt widzenia tych, którzy uważają film za wiarygodne źródło informacji na temat tego co wydarzyło się w kwietniu 2010 roku. We wstępie do zamachowo-wybuchowych rozważań autorka dokumentu serwuje nam dosyć jednoznaczny obraz mieszkańców Smoleńska.
Widzimy pijanych ludzi zataczających się w parku i alkoholizujących się meneli pod sklepem. Młode pokolenie nie jest portretowane lepiej - reprezentowane jest przez frywolne nastolatki, które z uśmiechem na twarzy wznoszą toasty w miejscu publicznym. Przekaz tych obrazów jest jednoznaczny – katastrofa prezydenckiego tupolewa odbyła się w otoczeniu marginesu społecznego, powszechnej demoralizacji i upadku obyczajów. Przekaz ten potęguje zestawienie z pokazywanymi chwilę wcześniej ujęciami z Katynia. Trudno zakwestionować autentyczność zawartych w filmie materiałów, pytanie tylko jaki cel przyświecał autorce przy ich doborze? Jaki związek mają przedstawione osoby z katastrofą smoleńską? Wreszcie, co przykład tego typu narracji mówi nam o całym filmie Pani Gargas?
Przedstawiając taki a nie inny obraz Smoleńska Anita Gargas z pewnością osiągnęła cel jakim było odpowiednie nastawienie odbiorcy i wzbudzenie w nim poczucia niesmaku albo wręcz wrogości i zagrożenia. W swojej tendencyjnej, katastroficznej narracji Pani Gargas poszła moim zdaniem o krok za daleko. Autorka, świadomie czy też nie, naraziła się na nadszarpnięcie wiarygodności własnych świadków. Jak można po takim wstępie przejść do porządku dziennego i kazać widzowi bezrefleksyjnie wierzyć w relacje świadków mówiących o rozpadających się w powietrzu samolocie, wybuchach i rozbłyskach. Czy można uznać wszystkie te rewelacje skoro we wstępie ustalono, że Rosjanie to pijaki i degeneraci pozbawieni kręgosłupa moralnego? Rodzi się zatem pytanie o to czym właściwie różni się kierowca autobusu, który pomimo gęstej mgły rzekomo widział samolot podchodzący do lądowania, od pijaczyny przewracającego się o własne nogi w parku? Czy zeznania Rosjan to twarde fakty, jedynie opinie czy może po prostu chore urojenia odurzonych umysłów? Anita Gargas sama dyskredytuje swoich świadków, a jednocześnie każe nam uwierzyć w ich wersję zdarzeń.
Wydawałoby się, że akurat przytaczany wyżej aspekt filmu nie jest aż tak istotny i ma znikome znaczenie dla prezentowanego w nim zagadnienia. Moim zdaniem jest jednak dokładnie odwrotnie – sposób przedstawienia wydawałoby się marginalnego wątku mieszkańców Smoleńska daje, chyba mimo wszystko wbrew intencji autorki, doskonałe świadectwo przyjętej metodologii dochodzenia do “prawdy”. Moim zdaniem Anatomia upadku jest filmem ewidentnie subiektywnym, pisanym i nakręconym pod konkretną tezę, przeznaczonym dla konkretnego odbiorcy i przede wszystkim mającym wzbudzić jasno sprecyzowane emocje. Negatywne emocje. Sposób portretowania mimowolnych, drugoplanowych bohaterów tej tragedii powinien każdej racjonalnej osobie dać do myślenia w kwestii wymowy całości filmu oraz zastosowanych w nim technik przekazu. Z punktem widzenia Pani Gargas można się zgadzać bądź nie, ale nie zmienia to faktu, że sposób argumentacji i przedstawienia wydarzeń pozostawia wiele do życzenia w kwestii obiektywizmu, ponoć wymaganego w tego typu produkcjach.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)