kalkus kalkus
521
BLOG

Przemysł pogardy wciąż produkuje

kalkus kalkus Polityka Obserwuj notkę 2

W zamierzchłych czasach świetności IV Rzeczpospolitej rzekomo powstał tzw. przemysł pogardy, tudzież nienawiści. Wrogie Polskiej demokracji, co prawda polskojęzyczne, ale jednak zagraniczne, media stosowały rozmaite sztuczki socjotechniczne, a czasem nawet przekaz podprogowy, w celu zdeprecjonowania jaśnie nam panującej władzy. Doskonale wszyscy pamiętamy jak ofiarą tych niecnych zabiegów w szczególności padał świętej pamięci Lech Kaczyński. Krytyczne artykuły, prześmiewcze komentarze i czepianie się nawet najdrobniejszych wpadek Pana Prezydenta, były na porządku dziennym. Każdy przekaz ilustrowany był fotografią, na której główny cel ataku wypadał co najwyżej niekorzystnie, czasem wręcz karykaturalnie. Bezpardonowo szykanowano Prezydenta, urzędników kancelarii, jego małżonkę, rodzinę, a nawet psa.

Ocena tego zjawiska z perspektywy czasu jest silnie uzależniona od sympatii politycznych. Osoby mniej zaangażowane dostrzegają tu zwykłą pogoń współczesnych mediów za sensacją, dla których mało popularny i nieporadny medialnie polityk był niezwykle łakomym kąskiem. Inni z kolei upatrują tutaj celowego działania wrogich sił, lub jak kto woli “układu”, mającego na celu zdeprecjonowanie rangi urzędu Prezydenta, co w konsekwencji miało doprowadzić do obniżenia poziomu bezpieczeństwa i wręcz umożliwić przeprowadzenie skutecznego zamachu na głowę państwa.

Prawicowe media nie od dziś wyrażają swoje oburzenie i wstręt do opisanego wyżej “przemysłu”, którego określenie de facto sami wprowadzili do powszechnego obiegu. Niepokorni dziennikarze na okrągło wyrażają swoją dezaprobatę wobec tego typu praktyk, gardząc kolegami po fachu i atakując każdy, nawet najdrobniejszy przejaw krytyki wobec swoich ulubieńców. Swoją drogą trudno nie zgodzić się z opinią, że bicie kogokolwiek poniżej pasa nie przystoi profesjonalnym dziennikarzom. Prostackie obelgi, insynuacje, tanie komentarze i fotomontaże to raczej domena tabloidów czy niskich lotów periodyków i zwyczajnie nie powinny wyjść spod pióra szanującego się dziennikarza, a tym bardziej miłosiernego katolika. Jednocześnie media najgłośniej krytykujące przemysł pogardy dumnie nazywają się niezależnymi i niepokornymi wobec władzy. Na marginesie nasuwają się pytania - jakie były te media w latach 2005-07 i jakie będą po ewentualnym zwycięstwie obozu patriotycznego w kolejnych wyborach?

Tymczasem szybki rzut oka na dzisiejszy drugi obieg nie pozostawia złudzeń co do wiarygodności wszelkiej maści patriotycznie naburmuszonych krytykantów. Od wczoraj na najbardziej niezależnym z niezależnych portali na stronie głównej króluje sensacyjna wiadomość o kolejnej wpadce Prezydenta Komorowskiego. News, obowiązkowo okraszony gustowną fotką z Panem Bronisławem dłubiącym w nosie traktuje o marginalnym zdarzeniu spowodowanym najprawdopodobniej pomyłką jednego z pracowników kancelarii. W samym artykule próżno szukać jakiejkolwiek wartościowej informacji, tak jak trudno dopatrywać się winy głównego antybohatera w samym incydencie. Nie jest to bynajmniej odosobniony przypadek, wystarczy przejrzeć archiwum portalu w poszukiwaniu innych, niewiele więcej wartych sensacji. Komentarze czytelników pod tego typu wpisami pozostawię litościwe bez komentarza.

Żenada. Najważniejsze jest dowalenie przeciwnikowi – przemysł pogardy w najczystszej postaci, wprost od największych specjalistów w tej dziedzinie. Swoją drogą trudno się spodziewać czegoś więcej po portalu, który nazwisko zwycięzcy wyborów prezydenckich pisał swego czasu cyrylicą. Najwyraźniej naszym niepokornym przyjaciołom bliżej jest do pogańskiego oko za oko, ząb za ząb niż chrześcijańskiego drugiego policzka i zwalczania zła dobrem.

kalkus
O mnie kalkus

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka