Środowisko dumnie nazywające się obozem patriotycznym swoją oceną otaczającej nas rzeczywistości często demonstruje objawy relatywizmu. Weźmy na przykład ostatnie wydarzenia w Turcji. Relacje niezależnych mediów na temat zamieszek w Stambule i Ankarze portretują społeczeństwo zjednoczone w walce przeciwko władzy, która swymi arbitralnymi decyzjami chce narzucić rozwiązania, które obserwatorzy jednoznacznie określają jako krok ku państwu wyznaniowemu. Nieugięty rząd Erdogana i jego polityczny establishment, rzekomo marginalizuje świeckie elity i zmierza do islamizacji życia obywateli i instytucji państwa, co w efekcie mobilizuje coraz większe rzesze niezadowolonych obywateli.
Nasi rodzimi prawicowi dziennikarze, a także wierni czytelnicy drugiego obiegu, rozpływają się w zachwycie nad obywatelską postawą Turków i ich determinacją w oporze przeciwko władzy. Tak - obóz patriotyczny zdecydowanie potępia wszelkie próby islamizacji Turcji i jednocześnie ubolewa nad brakiem podobnej mobilizacji społecznej nad Wisłą przeciwko reżimowi Tuska.
Tymczasem w niedzielę, pod dumnym hasłem Stop Ateizacji, odbył się w Częstochowie Ogólnopolski Kongres Katolików. Głównym organizatorem imprezy był parlamentarny zespół ds. przeciwdziałania ateizacji, w którego składzie próżno szukać kogokolwiek poza przedstawicielami Prawa i Sprawiedliwości. Bogaty program kongresu obfitował w monologi przedstawicieli największej partii opozycyjnej, w tym także prezesa Kaczyńskiego. Z ust obrońców wiary, chciałoby się rzec - współczesnych krzyżowców, dowiedzieliśmy się po raz kolejny o postępującym wynarodowieniu Polski oraz, prowadzonej na niespotykaną od czasów komunizmu, skalę ateizacji społeczeństwa. Usłyszeliśmy dużo o represjach jakimi poddawani są katolicy, o wszechobecnej cywilizacji śmierci, dyktacie Brukseli i homo-lobby środowisk lewackich i liberalnych.
Odpowiedzią na wszystkie przejawy zła ma być oczywiście silne zakorzenienie religii katolickiej we wszystkich dziedzinach życia społecznego, gospodarczego i obyczajowego. Wyrazem i jednocześnie gwarantem wartości chrześcijańskich ma być nowa preambuła do konstytucji, która wedle prezesa miałaby rozpoczynać się słowami "W imię Boga Wszechmogącego". Podsumowując - aborcji, in-vitro, związkom partnerskim i zakupom w niedzielę PiS, czyli naród Polski, mówi zdecydowane NIE! Jednocześnie, my obywatele, ponoć domagamy się Telewizji Trwam w każdym domu, krzyży w instytucjach wszelakich, stumetrowych posągów Jezusa i intronizacji tego ostatniego na Króla Polski. O entuzjazmie wobec powyższej inicjatywy w niepokornych mediach chyba z oczywistych względów nie trzeba wspominać.
Tak więc oto mamy doskonały przykład zdolności poznawczych obozu relatywistycznego - islamizacja Turcji jest be, ale chrystianizacja Polski jest cacy. Ciekawe, czy parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości myśleli już nad powołaniem nowego zespołu, albo chociaż poszerzeniem kompetencji obecnego. Sugeruję, zmienić nazwę na zespół ds. przeciwdziałania ateizacji w Polsce i jej wspierania w Turcji.
W powszechnym obiegu funkcjonuje barwne porównanie, które mówi, ze religia jest trochę jak penis. Fajnie go mieć, można z niego być nawet dumnym, ale… nie należy nim wymachiwać publicznie, wciskać go na siłę dzieciom, ani tym bardziej nim myśleć ani pisać prawa. Ta nieco brutalna w przekazie, ale do bólu trafna, metafora niestety nie do wszystkich przemawia. Prawica w Polsce najwyraźniej analogię do penisa widzi tylko w islamie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)