Artykuł sponsorowany jest powszechnie znaną formą reklamy w prasie lub Internecie. Wygląda jak normalny tekst redakcyjny, ale promuje w określony, mniej lub bardziej subtelny sposób, dany produkt lub biznes. Tego typu promocja nie musi się jednak ograniczać tylko i wyłącznie do projektów komercyjnych, o czym możemy się przekonać każdego dnia odwiedzając niezależny portal, ten co informuje, podczas, gdy inni (rzekomo) kłamią.
Weźmy na przykład artykuł, o chwytliwym podtytule PiS jedyną partią w Nasielsku. Traktuje on o wyborach burmistrza w pewnej małej podwarszawskiej miejscowości i jest doskonałym przykładem tekstu, nazwijmy to, delikatnie inspirowanego politycznie. Promocja wiadomo jakiego ugrupowania jest tu zaserwowana w sposób wybitnie mało subtelny, chciałoby się nawet rzec, prymitywny. Jak sugeruje tytuł, w tekście jest mowa tylko i wyłącznie o jednej partii, a wszelkie wypowiedzi na jej temat wyrażane są w samych superlatywach. Dobór komentatorów również nie pozostawia złudzeń – cytowani są jedynie prominentni działacze rzeczonego ugrupowania. Co bardziej dociekliwego czytelnika może zdziwić, że w relacji z bądź co bądź, kampanii wyborczej nie pada choćby jedno nazwisko któregokolwiek z 5 kontrkandydatów do urzędu. Nie ma ani słowa o obietnicach jakie padły z ust polityków, największych różnicach czy zasadniczej osi sporu. Głównym bohaterem tekstu nie jest nawet przedstawiciel Prawa i Sprawiedliwości, ale sama partia i nie ma co do tego najmniejszej wątpliwości od pierwszego znaku aż do końca ostatniego akapitu.
Czytając tego typu wypociny nasuwa mi się tylko jedna myśl - jeżeli to nie jest artykuł sponsorowany to już nie wiem co nim jest. Gazeta Wyborcza i TVN, czasem słusznie, oskarżane są o stronniczość i brak obiektywizmu, ale mimo wszystko próżno szukać tam tak oczywistej agitacji, festiwalu samouwielbienia i głaskania swoich po główce. Jeżeli niezależny portal i cały konglomerat medialny Pana Sakiewicza nie jest biuletynem partyjnym to pytam się - co nim jest?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)