kaminskainen kaminskainen
76
BLOG

Kompilacja dwóch maili

kaminskainen kaminskainen Rozmaitości Obserwuj notkę 14

Jeden mail całkiem stary, z czasów gdy jeszcze chciało mi sie pisać i mówić o Michniku, x. Rydzyku i Wyborczej itd. (dziś trudno mi to pojąć). Drugi nieco świeższy, powstał na kanwie dyskusji, które niekiedy prowadzę w zw. z działalnością prof. Wolniewicza.
Państwo wybaczą lenistwo. Mam takich maili na skrzynce setki, ale nie mam zamiaru nadużywać tej łatwizny. Te maile akurat mi się ułożyły koncepcyjnie w pewien "artykuł".
No ale przynajmniej udzielam się ostatnio w pewnych dyskusjach, można sprawdzić w "moich ostatnich komentarzach".
Pozdrawiam wszystkich.

---

I.

Tak mi przyszło do głowy... Dlaczego jestem tak krytyczny wobec środowiska GW, a stosunkowo pobłażliwy wobec kręgów "radiomaryjnych"?
Można wyliczyć kilka powiązanych ze sobą przyczynków.
Po pierwsze - wspominana już nieraz rażąca dydproporcja.
Po drugie, to ciekawsza sprawa. Zacznę od końca.
Wspominałem niegdyś o piśmie "Jidełe" (Żydek) i przeprowadzonej tam, oczyszczającej rozmowie młodych polskich Żydów pt. "Dzieci żydokomuny" (swoją drogą uważam, że dziś już taka rozmowa nie mogłaby się odbyć... ale to na inna okazję).
Oczywiście omawiający ją (dyskusję), lewicowy publicysta Cezary Michalski zaczął Żydkom (jak sami się tytułowali :) nadskakiwać - że akurat "im wolno" mówić o "żydokomunie", ale tak w ogóle to jest to określenie "przesadne" itp. (ciekawe, czy znał list 120 Żydów z Izraela do żydów w Polsce z 1946 roku? pewnie by go spalił przed przeczytaniem ze strachu...). Że przecież "Midrasz" nie pisze o "katolickim ciemnogrodzie" - bo też jakby to wyglądało... Owszem, Midrasz tak nie pisze, bo to by źle wyglądało. Od tego jest GW...
I sam przyznasz, że coś jest na rzeczy.
GW powinna nieco bardziej uważać z krytykowaniem Polaków, gdyż jest to krytyka z pozycji specyficznej, poniekąd "zewnętrznej" względem (zdecydowanej większości) Polaków - gdy tymczasem w GW wciąż piszą per "my".
Uważam to, od pewnego punktu, za nieuczciwe (ten punkt GW przekroczyła dawno temu).
Stąd moja być może nadmierna krytyka środowiska GW, tak usilnie usiłującego "oświecić" Polaków.
Otóż mi pobożny "ciemny" lud nie przeszkadza - dobrze, gdy lud jest pobożny. "Ciemny" człowiek z ludu miewa więcej rozsądku, niż lewicujący "postępowiec" - i to nawet dosyć często (to Jadwiga Staniszkis powiedziała, że "moherowe berety" to nierzadko wspaniali, mądrzy ludzie, a "aksamitne kapelusze" to jakże często niedouczone bubki).
Tu GW stała się ofiarą "schematyzmu umysłowego Michnika" (Legutko) i całego jego środowiska. Gdyby byli choć trochę elastyczni, wyczuwali sytuację i po prostu realia - byłbym być może ich stronnikiem. Rzecz w tym, że wiadomo zawsze dokładnie, co GW na jaki temat napisze. Dziennikarza GW zawsze rozpoznasz po tym, co paple (nieraz sam byłem tym zaskoczony).
Po prostu takie narcystyczno-nieomylne środowisko jest skazane na porażkę, by nie powiedziec klęskę.
Najnowszy przykład z nowym Grossem - popadli wręcz w autoparodię; słusznie im Ziemkiewicz w Rz wytknął, że GW stroi się w szaty bezstronnego arbitra, gdy tymczasem jest w tej debacie stroną, i to zajmującą stanowisko skrajne - dokładnie naprzeciwko Naszego Dziennika; wskazywał już dawno na wymowne symetrie i podobieństwa pomiędzy GW i RM/Naszym Dziennikeim - ten sam schematyzm, pisanie z tezą, nawet pewne szczegółowe, zaskakujące podobieństwa.
Dlaczego więc traktuję dość lekko kręgi RM? Gdyż krytyka musi mieć jakieś granice. RM to nie jest coś najstraszniejszego na świecie. Jest "rozkaz" żeby RM nienawidzieć, powszechna demonizacja, przypisywanie najgorszych cech, właśnie "poręczne odczłowieczenie" jak gdzieś pisałem.
Otóż przy tak rozłożonej atmosferze staram się moderować rozpacze nad "ciemnogrodem" z RM (gdzie pojawiają sie dobre programy, zacni goście jak prof. Wolniewicz itp.), i uderzać mocno a celnie w środowisko GW. Mając w istocie tę samą dozę dystansu do obu tych środowisk...

Mam nadzieję, że lekturka była ciekawa - bez poczucia indoktrynacji :)


II.

Oczywiście, że jeśli już sie powołuję, to na (trafne moim zdaniem) opinie, a nie na "postać".
Prof. Wolniewicz rządzi :)
Gawędzimy o nim zawsze z Mendykiem, bo znamy jego występy z JR Nowakiem w TV Trwam.
Zabawne, jak skrzeczał: "gdzie jest mój sweter!... ktoś mi zabrał sweter!... a, jest".
Niezły folklor :)
On traci na tym, że jak rozmawia z idiotą, to się kwurwia i go odsyła w diabły, całkiem jak ja :)
Tylko czy można mówić, że traci? Traci w czyich oczach?
Żeby "dobrze wypaść" w "mediach" i być ew. "autorytetem" dla mas (inteligientów, inteligientów!) trzeba się uśmiechać, i zawsze mówić "tak, ale..." (jak sie rozmawia z przysłowiowym Lisem czy Żakowskim) - a nie "pan bredzi, panie redaktor" :)
Jeśli ktoś uważa, że Wolniewicz "oszalał" albo jest na starość "szajbnięty" to zwyczajnie, moim zdaniem, nie potrafi ocenić ludzi. Oby wszyscy najlepsi studencji myśleli tak sprawnie jak on i mieli tyle wigoru intelektualnego (w swoim własnym wieku, nie w jego!).
Ludzie się sugerują np. mowami na Jasnej Górze. Jakby nie mogli zrozumieć, że ten zdeklarowany ateista po prostu postanowił bronić pewnej milczącej jeśli nie większości, to b. dużej grupy ludzi - postanowił dać im głos choćby w uznaniu zasług tych właśnie pobożnych, zahukanych ludzi z prowincji w podtrzymaniu tradycji patriotycznych, religijnych i państwowych - zasług dla ciągłości istnienia państwa polskiego, które jest jak dla mnie fajnym projektem i którego nie powinniśmy zbyt pochopnie porzucać.
Wypowiada więc niejako to, co oni chcą powiedzieć - sam nie musi tego uznawać w głębi duszy (i jak miałby uznać, skoro nie wierzy w żadną opatrzność).
To ci ludzie, pogardzane mohery i ich protoplaści, mają zasługi dla Polski - a nie protoplaści Michnika et consortes.
Mi klymacik RM oczywiście średnio odpowiada (słucham czasem w trasie), ale też niczego strasznego czy potwornego nie słyszałem. Wszystkie sławne oszołomskie wypowiedzi to były telefony, szczególnie z Kanady. Faktycznie, ówcześni amatorzy z RM nie radzili sobie z nimi za bardzo.
Zobaczmy zresztą słowotoki na foum pod artykułami GW - taki sam syf mają w głowie, jak świry dzwoniące do RM, tylko "w drugą stronę".
Tak więc, o ile dobrze to odczytuję - doskonale rozumiem zaangażowanie Wolniewicza akurat po tej stronie. Podobnie mogę zrozumieć czyjeś zaangażowanie po stronie GW, choć większej sympatii nabiera się do takiego człowieka, jak go z GW wyleją (jak Ernesta Skalskiego - widać był za uczciwy :)

"Radykał, ale sympatyczny" (z filmu) Szczerzy przyjaciele wolności są niezmiennie czymś wyjątkowym. (Lord Acton)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości