4 obserwujących
22 notki
18k odsłon
  1208   0

Trump, Twitter, wolność słowa

My Polacy już tak mamy, że przeżywamy wydarzenia zza oceanu, jakby wydarzyło się to u nas. Czy to rzecz błaha, czy poważna. Tym razem jest jednak bardzo poważnie.

Jak zapewne słyszeliście 6.01.2021 roku grupa zwolenników odchodzącego prezydenta USA Donalda Trumpa dokonała szturmu na Kapitol dopuszczając się wandalizmu. Zginęło 5 osób, a około 50 zostało rannych. Powodem ataku była próba zakłócenia liczenia głosów elektorskich. Z punktu widzenia rozważań bardziej istotne jest to, co stało się przy okazji oraz później. Donald Trump wzywał do zaprzestania ataku na Kapitol, jednak jego konta usunięto z Facebooka i Twittera. Tym samym znacznie ograniczono mu możliwość kontaktu ze zwolennikami. W związku z tym przypisano mu winę eskalacji agresji. Usunięto jego konta zarzucając mu podżeganie do nienawiści. Jednakowoż Twitter nie uznał za podżeganie do nienawiści tweeta amerykańskiej osobowości telewizyjnej Kathy Griffin, która trzymała odciętą głowę Trumpa (tweeta nie znalazłem, ale wisiał minimum 2 dni). Wszystko to rozpędziło dyskusje na temat wolności słowa, spowodowało paniczną wyprzedaż akcji Twittera i rozpropagowało alternatywy takie jak Parler, Gab i częściowo Minds.

Kwestia wolności słowa

Spór ten dzieli nawet środowiska wolnościowe. Jedni uważają, że Twitter i Facebook miały pełne prawo tak postąpić. Inni, że to zamach na wolność słowa. Kto ma zatem rację? Obie strony.

Przede wszystkim należy zdać sobie sprawę, że pisząc na Twitterze korzystamy z serwerów i platformy, a więc własności ich właściciela. Dlatego podejmując wszelkie ograniczenia wobec nas działa na polu swojej własności. Jest zatem panem na swoim. A jeśli nie istnieją żadne kary umowne za złamanie przez niego postanowień regulaminu, ciężko tu dochodzić czegokolwiek. Czy zatem prawdziwe jest stwierdzenie, że nie ma cenzury, jeśli dzieje się to w przestrzeni prywatnej? Nie. W owej prywatnej przestrzeni doszło do cenzury, do której właściciel ma prawo. A my nie mamy obowiązku korzystać z jego usług.

Nie wszyscy jednak z takim podejściem się zgadzają. Domagają się oni kar dla osób tak postępujących argumentując to atakiem na ich prawo do wolności słowa. Nie wiem tylko, czy zwolennicy takiego podejścia zdają sobie sprawę, że jest to analogiczne do tez lewicowych, że Kościół Katolicki odmawiając ślubu parze homoseksualistów łamie ich prawo człowieka. Najbardziej radykalni głosiciele tychże fraz żądają, by rząd "zrobił porządek" z KK i wymusił na nich udzielanie homoseksualistom ślubów. Teraz rozumiecie dlaczego obecna sytuacja jest mimo wszystko lepsza? Już pominę postulaty cenzury internetu będące przejawem gwoździa w mózgu. Autorem ich jest narodowiec Konrad Smuniewski. Cóż proszę pana, jeśli te narzędzia wpadną w ręce lewicy, będzie pan pierwszy do noplatformu.

Kwestia monopoli i alternatyw

Podniosą się głosy, że to monopoliści. A o Parlerze, Gabie i Minds słyszeli? Na dzień dzisiejszy popularność i poziom usług niższe, ale wraz z rozwojem będzie się to poprawiać. A popularność po zamordystycznych i panicznych działaniach AppStore, Google Play, Amazona, Facebooka i Twittera tylko wzrosła. Żeby mówić o trwałym monopolu, wyżej wspomniane podmioty musiałyby posiadać na własność cały Internet lub porozumieć się z...rządem. Tak proszę państwa. Warunkiem istnienia trwałego monopolu jest ingerencja państwa. I nie ma de facto. Mają większość, ale nie wyłączność. I dzięki wam mogą tą większość nawet stracić. Gdzie jest dziś niegdysiejszy monopolista telefonów komórkowych Nokia? Albo monopolista aparatów fotograficznych Kodak?

Czym są te alternatywy? Według Wikipedii oraz "poważnych i rzetelnych mediów" są narzędziem komunikacji grup skrajnie prawicowych, ekstremistycznych, białych suprematystów, faszystów co można skwitować krótkim XD. Parler niestety ostatnio został zaatakowany i wykradziono z niego dane. Czy atak zlecił któryś z gigantów, którym ów serwer tworzy konkurencję? To już kwestia teorii spiskowych. Mnie doprawdy rozbawił artykuł Gazety.pl na jego temat. Kim jest wspominany tam Donk Enby? Nie będę wnikał. Autor artykułu używa dość kategorycznych stwierdzeń takich jak "prawdopodobnie gwóźdź do trumny Parlera", "prawicowa oaza wolności słowa" oraz papuguje za starszymi i mądrzejszymi:

Na amerykańskiej prawicy teraz padają apele o przenosiny na kolejną platformę - Gab. Tak jak Parler był czymś w rodzaju Facebooka, tak Gab jest czymś w rodzaju Twittera. Portal powstał w 2016 roku. Jego założyciel Andrew Torba mówił, że chciał w ten sposób stworzyć przestrzeń dla osób o konserwatywnych poglądach, wolną od lewicowej cenzury. - Każde duże źródło informacji w sieci, każdy duży portal społecznościowy, jest posiadany, kontrolowany i zarządzany przez lewicowych kierowników i pracowników z Krzemowej Doliny - mówił w 2016 roku w wywiadzie dla "Washington Post".

Efekt był taki, że Gab stał się popularnym schronieniem dla tych, którzy zostali wykluczeni z głównych mediów społecznościowych. Czyli miejscem pełnym treści o charakterze rasistowskim, teorii spiskowych i wezwań do przemocy. Gab ma jednak pewną mocną stronę. Mianowicie działa na prywatnych serwerach, co daje pewną niezależność od wielkich firm w rodzaju Google, Amazon czy Microsoft. Teraz platforma ma przeżywać oblężenie i szybko zyskiwać nowych użytkowników.

Cóż, spółka Agora w formie. Nikt jej nie przejął i nikt tam się nie rozchorował. Linia narracyjna stoi twardo niezmącona jak niedawno listem od czytelniczki skarżącej się, że znajomi córki zmuszają ją do bycia osobą niebinarną (co swoją drogą każe zastanowić się nad nagłym wzrostem deklaracji przynależności do społeczności LGBT w grupie wiekowej 14-29 w stosunku do grupy 30-50), za który Aleksandra Sobczak czołobitnie przepraszała (screen z Twittera Marcina Dobskiego: https://twitter.com/szachmad/status/1349009789565730829 )  czy też jak wcześniej artykułem, który wyjaśniał o co naprawdę chodzi ze "Strefami wolnymi od LGBT".image

Jeśli chcecie, by istniały alternatywy dla lewicowej cenzury, wzmacniajcie je swoją obecnością. A Facebooka zostawcie tylko do kontaktu ze znajomymi.

Link do cytowanego artykułu na temat Parlera i Gaba: https://next.gazeta.pl/next/7,151243,26678651,na-prawicy-wzywano-do-przejscia-na-parler-teraz-hakerzy-buszowali.html

Link do usuniętego artykułu o "Strefach wolnych od LGBT": https://textuploader.com/1pjnw

Lubię to! Skomentuj22 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura