Ach, jakżesz się te czasy zmieniają, nie zmieniając się wcale.
Oczywiście na korzyść. W obydwu wypadkach.
Kiedyś łoskot czołgów i wycie syren Sztukasów, teraz jeno szelest komputerowych wentylatorów, chłodzących obieg wirtualnego pieniądza.
Skutki jednak, mierzone stopniem obezwładnienia gospodarki, społeczeństwa, kraju - takie same.
"Znaleźliśmy się w rosyjsko-niemieckich kleszczach”, „Polska w objęciach Gazpromu” - to tylko niektóre tytuły depesz dotyczące podpisanego rosyjsko-niemieckiego memoradum. Rosyjski monopolista gazowy i niemiecki koncern energetyczny RWE właśnie zostały strategicznymi partnerami."
W perspektywie oznacza to także podział wpływów, jakie w Polsce już RWE posiada i mocniejsze złapanie przez Rosjan polskiego klienta za gardło.
Dodając do tego informację sprzed paru dni o tym, że
- "Burckhard Bergmann, który kierował największym niemieckim koncernem gazowym E.ON Ruhrgas, został wczoraj doradcą ds. międzynarodowych prezesa Gazpromu.",
widac wyraźnie, że nurt współpracy z lat trzydziestych ubiegłego stulecia - "My wam surowce, wy nam technologię i logistykę" - po czasowej, zimnowojennej przerwie, dalej pomyślnie się rozwija.
Nie wiem, kto tu kogo "wciąga" i kto się w końcu okaże, jak to się zwykle dzieje, na gruzach Polski głupszy.
I gówno mnie to obchodzi. Tego typu deliberacje zostawiam korwinistycznym rusofilom lub pseudokaszubskim kontynuatorom drogi życiowej swego dziadka.
Wiem tylko, że jest już chyba odpowiedź na fundamentalne pytanie, jakie zadał Igor Janke o "Plan dla Polski".
Nie musimy się o niego martwić. Wymyślą go inni.
I pomyśleć, że jeszcze za czasów PRL akronim RWE oznaczał dla tak wielu symbol wolności...
Inne tematy w dziale Polityka