Zdaję sobie sprawę, że jedno nie wyklucza drugiego, ale ten znak zapytania to mój ostatni gest wobec osoby, którą co prawda od dawna uważałem za pokaraną koszmarnym charakterem, ale nie pozbawioną inteligencji.
A tu nagle popis deklamacji, której nie powstydziłby się jego tata na posiedzeniu tajnej komórki partii, do ktorej należał.
Bo tak już niestety bywa, że nawet największa inteligencja w połączeniu z monstrualną megalomanią prawie zawsze daje nam efekt w postaci Marianny Rokity.
Ludwik Dorn powinien dobrze pamiętać, o kim mówię.
A może właśnie znalazł pretekst, aby coś z własnej przeszłości odreagować?


Komentarze
Pokaż komentarze