"nazywam się Witold Gadowski, a nie "dziennikarz tefaueanu". I jestem dziennikarzem o ile Panowie wiecie co znaczy to słowo."
Wzięte STĄD. Niestety salonowcy nie wiedzą, co to znaczy "dziennikarz" - im się wydaje, że to "cyngiel kaczystów" ("cyngiel Michnika" i "cyngiel liberałów" to dla nich po prostu "cyngiel"). Jeśli rewelacje Gadowskiego skończą się w naszym kraju gigantycznym skandalem na szczytach władzy i okaże się, że wszyscy byli upieprzeni (a przynajmniej duża część), to nawet lepiej. Wygra prawda, będzie jakaś odnowa moralna i może ten kraj znormalnieje.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)