Marchewka okazała sie za mała a kij za krótki więc Pakistan nie pojawił się na konferencji w Bonn, która okazała się kompletną klapą pomimo przybycia całej masy pokojowo nastawionych darmozjadów z najprzedziwniejszych zakątków Ziemnogo Szara. Taliban też sobie odpuscił więc gadkę szmatkę uskuteczniali zainteresowani w obietnicy opuszczenia Afganistanu w i po 2014 przez wyzwolicieli z USA/NATO. Równocześnie Pakistan dotrzymał obietnicy i wyeksmitował amrykańskie drony i ich opiekunów z bazy w Shamsi- kolejny amerykański niefart po utracie jednego ze swoich ptaszków nad Iranem. Najstarsi Tybetanczycy zachodza w głowę co ten cały bajzel,przy którym blednie nawet Bliski Wschód i ciemne sprawy jego, oznacza.
A co ma do tego Polak? Ano ma, właśnie polski pilot i inżynier lotnictwa i techniki rakietowej, Władysław Turowicz tworzył w latach 1966-1980 Pakistański program rakietowo-kosmiczny, powiążany za czasów premiera Bhutto z programem nuklearnym (tzw Project-702). Weteran wojny Indyjsko-Pakistańskiej z 1965, broniący Lahore na F-86 Sabre, mianowany marszałkiem lotnictwa pakistańskiego, odznaczony medalem Sitara-e Pakistan i honorowym obywatelstwem ma wielkie zasługi, razem z pakistańskim laureatem nagrody Nobla Abdusem Salamem, w rozwijaniu rodzimych programów związanych z rakietami balistycznymi, satelitami meteorologicznymi, paliwem rakietowym itp. Jeśli więc pakistańskie siły rakietowo- nuklearne uważane są za coś wartego ‘zachodu’ (już koło nich różni chodzą) to właśnie między innymi dzięki niemu. Nawiasem mówiąc status bohatera wojennego uzyskało prawie trzydziestu polskich pilotów biorących udział we wspomnianym konflikcie.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)