karolbadziagteatrsubiektywny karolbadziagteatrsubiektywny
144
BLOG

Zohydzenie do świąt.

karolbadziagteatrsubiektywny karolbadziagteatrsubiektywny Kultura Obserwuj notkę 6

Wszystko jest do znienawidzenia. Można się zohydzić też do pewnych rzeczy spraw. Tak właśnie jest ze świętami. Jako wyobcowany i wyrzucony sam przez siebie z katolickiej wiary, tej polskiej w szczególności, grudniowe święta nienawidzę. Nienawidzę nie dlatego, że są ale dlatego, że dostały tandetną otoczkę. Cały ten wrzask, harmider i tandetę, która zewsząd wylewa się jak szambo. Niszczy to pewien spokój i atmosferę, która kiedyś panowała jakieś dwa-trzy tygodnie przed wigilią. Wiadomo jakie były czasy, ciężkie i szare, ale święta grudniowe to była całkiem inna aura i pewne sacrum.

Niszczycielski żywioł, który zniszczył święta i to nie tylko te, przyszedł z nastaniem wolnej od komuny Polski. Jeszcze pierwsze dziesięć lat były w miarę jakieś normalne i prawdziwie świąteczne. Im dalej lata mijały, tym bardziej wszystko zatracało swój wymiar. Wszechmocna propaganda reklamy do tego sklepy w swoim szaleństwie robiące jakieś specjalne rzeczy i artykuły, poniżały i obniżały rangę świąt. Wszystko z biegiem, lat stawało się wyolbrzymione i nachalne. Reklamy na każdym kroku, czy to w telewizji, prasie czy na ulicach miast, przypominały, że tylko oni są w stanie zapewnić piękne święta. Nawet gdy człowiek musiał zrobić zwykłe listopadowe, czy wczesno grudniowe zakupy, wydzierały się czerwone ogorzałe twarze facetów w czerwonych czapkach. 

Polska od pewnego czasu ma problem z świętowaniem. Jeszcze w miarę normalność jest na Wielkanoc, chociaż już widać tendencje do przereklamowania tego święta. Tak samo jak było z Walentynkami. Początki jeszcze były w miarę takie nastrojowe, mniej medialne, romantyczne. Teraz urosły do rangi święta narodowego tak samo jak halloween. Ranga tych pseudo dni do świętowania stała się dla pewnych ludzi odskocznią do zarobków. Wszystko wtedy można wcisnąć, ubrać gówno z etykietką Walentego czy halloween. Nie ma już żadnych norm i zasad. Ten spektakl trwa od połowy stycznia dla Walentynek, od początku pazdziernika dla halloween a dla Bożego Narodzenia już... tak jak w tym roku zauważyłem w pewnym markecie budowlanym, przed 1 listopada. Gdzie jest w tym wszystkim jakiś umiar czy powaga. Czy już Polacy stali się takimi kretynami, że muszą kupować rzeczy na święta w pazdzierniku? Wiadomo, jest, że ta data rozpoczęcia akcji, święta przesuwa się coraz dalej. Za rok już będą reklamy piórników we wrześniu z akcentem bożego narodzenia.

Z ciekawości, z musu ogląda się to czy tamto w obrazie czy na papierze, a tam wali po oczach, komercja. Niektóre rzeczy są takie mam wrażenie dla idiotów, głupków pozbawionych samodzielnego myślenia. Świętami rządzą reklamy, rządzą rzeczy wytworzone a raczej inaczej opakowane niż na co dzień. Niby udają, że to wszystko unikatowe i jedyne, a jak zawsze chłam i gówno inaczej zawinięte. Taki ;luksus pseudo świąteczny.

Gdzie podziała się tamta dawna atmosfera świąt Bożego Narodzenia. Chociaż będąc niewierzącym, obchodzę lub obchodzić chciałbym w normalne, dostojnej atmosferze. Niech wyciszenie. które kiedyś istniało, to napięcie przed świętami z powrotem wróci. Były ciężkie czasy, ciemne i szare, gdzie nic nie było, brakowało ale nie na święta. Chociaż istniała szara rzeczywistość komuny, to święta były kolorowe, zapach choinki i płatki śniegu życzące Wesołych Świąt. To już nie wróci bo zostało zniszczone przez nas ludzi. Smutny jest ten galop za czymś czego nie brakuję. Za materialnymi rzeczami, których ulotność nie zasługuje na uwagę. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Kultura