7 obserwujących
842 notki
190k odsłon
  1587   0

Osocze przegrało z systemem.

Gdy władza reklamami zachęca do oddawania osocza i krwi, system robi coś innego. Poprzez ludzi ograniczenia nie tylko wprowadza, ale co najbardziej zadziwiające, podchodzi do tematu lekceważąco, wręcz zniechęca. Nie piszę tego, bo gdzieś coś usłyszałem. Przekonałem się na własnej skórze, że te wszystkie reklamy to wielka ściema i oszustwo. Namawiają do oddania osocza a w punktach nie mają ochoty na jej pobranie, tłumacząc się jakimiś decyzjami z centrali. Jest to o tyle dziwne, że brak jakiego zrozumienia, empatii. Wszystko na chłodno i lekceważąco.

Miesiąc ponad temu, zadzwoniłem do stacji krwiodawstwa w pewnym mieście pod Warszawa. Wstępnie wypytałem co i jak, poinformowałem, że chcę oddać osocze. Akceptacja i zaproszenie, że można jak najbardziej. Więc się udałem w wyznaczonym terminie. I tutaj pierwszy szok. Osocza nie pobierają już od dość dawna, bo coś tam centrala im zabrała, ogólnie rzecz biorąc, ton bylejakości i braku zrozumienia. Ok. jak już przybyłem, oddam krew, pomyślałem. Wypełniłem 3 ankiety, jedna na temat ogólnego zdrowia, przebytych chorób, zabiegów i tam jeszcze mniej lub ważniejszych aspektów. Ponad 30 pytań.

Pierwsza wstępna selekcja, próbka z palca i jest ok. Chyba, że maszyna się zawiesiła, bo pierwsze próbki były jakieś nieadekwatne do wymogów. No ok, zaproszenie na rozmowę. No właśnie, kto to był? Nie oceniam po wyglądzie i zachowaniu, ale na lekarza ta osoba nie wyglądała. No, nie każdy lekarz wygląda na lekarza w swoim wyglądzie i zachowaniu. Pierwsze pytanie od razu było na temat tego co w ankiecie zakreśliłem. I tutaj przeżyłem szok drugi. Największy z możliwych.

Jedno z pytań brzmiało, czy w ostatnim czasie, miałem jakiś zabieg lub jakieś inwazyjne badanie. Wyszczególnione było z takich podobnych co przeżyłem ,to gastroskopia. Wiec, zaznaczyłem inne, bo mojego badania nie było. Więc, przyjmijmy, że to był lekarz, zapytał jakie to było badanie. Zgodnie i z pełną odpowiedzialnością oświadczyłem, że była to kolonoskopia. No się zaczęło. Dlaczego, po co, czemu, kto zlecił. Jakoś nie przyjął do świadomości, że można robić badania profilaktyczne, szczególnie gdy ma się 50+. Dodatkowo, że to NFZ mnie tak naprawdę zaprosił. Trwało to odpytywanie. Konkluzja owego pana była tak, przez 180 dni od badania nie mogę oddać krwi. Zapytałem więc czemu, no i nastąpił szok. Uświadomił mi, że to coś co mi tam wciskano, nie do końca mogło być, uwaga - sterylne. Chyba lekko pobladłem, uświadamiając sobie, że to jakiś żart.  Mężczyzna z pełną powagą na twarzy potwierdził. Q..a, to się nie dziej! Polska służba zdrowia mogła zrobić taką rzecz? Oczywiście, diagnoza hipotetyczna, czyli mgli mnie zarazić czymś, ale nie koniecznie, wszystko zależy od.. nie wiadomo czego. Koniec dyskusji, zapraszają w marcu 2021.

Cała sprawa z moim niepotrzebnym przyjazdem, nie miała by miejsca, gdyby nie kłamstwo i brak dokładniejszej informacji. Wierzyłem, że to co usłyszałem a raczej tego co mnie nie zapytano, jest w jakiś sposób rzeczywiste i żadnych dodatkowych obostrzeń czy zastrzeżenia nie usłyszałem, no i własnie. Po części mój błąd. Mogłem się gdzieś wczytać o warunkach, mogłem być bardziej asertywny i zagłębiać się w uwarunkowania. Ok. niech będzie, moja wina. Chociaż telefonicznie mógł mnie ktoś wstępnie uświadomić. Trudno. Jednak to, że mnie okłamano, że pobierają osocze a od dłuższego czasu zaprzestania poboru, już jest niewybaczalne. Dodatkowo, fakt nie sterylności odpowiedniej pokazuję jakie jest prawdziwe oblicze polskiej służby zdrowia. Jedna dziedzina medycyny nie ma zaufania do drugiej. 

Na dzień dzisiejszy wyleczyłem się z oddawania czegokolwiek. Procedury niszczą wszystko. Dodatkowo będąc w punkcie krwiodawstwa w miasteczku pod Warszawa, miałem wrażenie, że nikomu na niczym nie zależy. Czułem się jak intruz, który przeszkodził w porannej kawie, plotkach i jakieś dziwnej dyskusji. I te wnętrza, to czysta komunistyczna wizja. Dobrze, że jakiś kwiatek gdzieś majaczył, bo myślałbym, że jestem w prosektorium. I ten niby, moim zdaniem lekarz, pasuję jak ulał do mojego wyobrażenia. 

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości