Gdy umarła niedawno posłanka z PiSu, mądrości które usłyszeliśmy na jej temat, były dla mnie jakby naturalne. Była znajomą i bardzo lubianą w kręgach nie tylko władzy. Nic tylko autentycznie i szczerze współczuć. Tak też pomyślałem i w pewien sposób to wyraziłem.
Przeczesując wiadomości, raczej pobieżnie i nie zagłębiając się w okolicznościach tej śmierci, nie ukrywam, że specjalnie czytałem komentarze pod różnymi artykułami na temat śmierci pani posłanki, na kilkadziesiąt komentarzy trafiłem, raptem na trzy, które w sposób delikatnie pisząc, nie okazali empatii. Nie był to hejt twardy, chamski, wręcz wulgarny. Raczej wypominanie zmarłej przypuszczalnej bliskich relacji z prezesem Kaczyńskim. Nie było zrozumienia i akceptacji. Było wręcz potępienie. Nie wypada o zmarłej w trakcie pogrzebu opisywać takich instytucji. Śmierć musi mieć swój chwilowy spokój i powagę. Taki hejt potępiłem.
Wczoraj zmarł reżyser Kutz. Jeden z wybitniejszych reżyserów polskich. Jego filmy były nasiąknięte patriotyzmem i miłością do Śląska. Można wymieniać jego wyczucie czasu uzyskane i pokazane w filmach. Wiele wybitnych osobistości kultury że smutkiem wspominały zmarłego. Ogólnie smutek i żal.
Tak jak w przypadku śmierci posłanki, ciekawy wiadomości na temat zmarłego, z większym zainteresowaniem co do jego twórczości, życia, mój przegląd prasy przebiegał bardziej szczegółowo. Oprócz ludzkiego współczucia, natrafiłem na twardy, chamski i ordynarny hejt. Wylew pogardy za życie w komunistycznej Polsce, za to, że był senatorem nie z takiej partii co trzeba, za to, że walił prawdę prosto w oczy, przerosło moje wyobrażenie co do wartości tych kretynów, wypisujących te kretynizmy. Co wcale mnie nie zdziwiło, były opatrzone jedynie jakimiś loginami, inicjałami, ogólnie pseudo ludzie bez imienia, nazwiska. Bez twarzy.
Każdy ma swoich przyjaciół. Każdy ma prawo do zabierania głosu. Wyrażania opinii również w obliczu śmierci. Tylko, że w obecnym ustroju narzuconym nam przez pisowców, totalnie puściły hamulce obyczajowe co niektórym pseudo ludziom. Fanatycy dobrej zmiany, uważają, tak jak pewną posłanka Krystyna, że jak ona obraża innych, to rzecz normalna. A gdy ją ktoś w sposób mniej chamski niż ona obraziła, coś powiedział, to jest prokurator, sąd i potępienie. Nie tylko z jej ust.
PiS tańczył na trumnach. Deptał ciszę i spokój zmarłych. I co jest w tym najdziwniejsze, pamięć swoich bliskich zmarłych. Chociażby przez ekshumację smoleńską. Nie mówiąc, że byli innymi ludźmi, niż normalnie zapamiętał ich świat. Teraz jest tak samo. Bojownicy dobrej zmiany, skaczą po trumnach i to nie tylko jak ostatnio, ale chociażby dyskredytują pamięć Mazowieckiego, Bartoszewskiego. To przykłady z ostatnich tygodni. Gdy ktoś coś wypomina Lechowi Kaczyńskiemu, jest zdradziecką mordą.
Tak wygląda pamięć o zmarłych. Można się różnić, mieć jakieś opinię na temat zmarłego, ale do cholery, uszanujemy chociaż chwilę przed,w trakcie i po pogrzebie. Dajmy zaistnieć żałobie, wyciszeniu i powadze. Niech przykłady chamskich zachowań w trakcie dni pogrzebu Lecha Kaczyńskiego, będą smutnym i przykrytym przykładem chamskiego zachowania. Na takiego coś nie może być przyzwolenia i akceptacji. Ale taka nauka musi wychodzić ze strony ludzi, którzy mają realną władzę, są w opozycji, autorytety i ludzie mediów z każdej opcji. Nie nakręcamy chociaż w tej kwestii spirali nienawiści. Dajmy czas na przeżycie żałoby.


Komentarze
Pokaż komentarze