Człowiek z Gdańska, frmujący się tytułem biskupim, w kazaniu świątecznym, broni pedofilia ze swojej katolickiej kasty. Nie tylko go broni, lecz także oskarża, że atakowanie Jankowskiego zwanego księdzem, to atak na cały kościół.
Głódź jako wysoko postawiony funkcjonariusz kościoła, broni pedofila z czystego biznesu. Kto jak nie Jankowski dawał pod stołem kasę Glodziowi. Trzeba wiedzieć, że nie tylko Jankowski dawał pod stołem pieniądze. Za owe pieniądze Głódź wybudował sobie ranczo o wartości kilkunastu milionów. To dlatego broni pedofila. Sprzedał swoje sumienie za marne, śmierdzące, pedofilskie pieniądze. Z drugiej strony, broniąc, sam stał się w pewnym sensie pedofilem.
Atakując osoby, które zostały pokrzywdzone, zmasakrowane psychicznie i fizycznie, oraz grupę ludzi stających w ich obronie, wmawiając w kazaniu, że to atak polityczny na cały kościół, uwidocznił swoje braki intelektualne. Uszkodzenie swojej inteligencji spowodowal jego alkoholizm. Katabas w purpurze, swoim kretyńskim kazaniem, pokazał, że nie ma pozwolenia do ujawnienia prawdy o pedofilii kościoła z pod znaku Jana Pawła Drugiej. Do grona obrońców trzeba zaliczyć faceta o nazwisku Dziwisz. On ma przez wszystkie lata działalności watykańskiej krew sumień łudzi zmasakrowanych przez funkcjonariuszy kościelnych.
Każdy kto broni pedofilii, ukrywa ich zbrodnie i przede wszystkim ich broni, sam staję się pedofilem. Nie ma znaczenia, że nie uczynił tego zboczenia fizycznie. Słowa i zachowanie tak samo bolą ofiary. Obrońcy tych okropieństw powinny być karane jak za współudział. Szczególnie dotyczy to hierarchów kościelnych.
Głódź broniąc Jankowskiego pedofilia, sam się nim stał.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)