Wybory to swoisty plebiscyt, kto jest najlepszy. W polityce wybory to gra pozorów. Nie wybiera się polityką dlatego, że ma jakieś wysokie kwalifikacje czy osiągnięcia zawodowe. Wybiera się, bo się gdzieś w szkle telewizji widziało lub coś tam w miarę pozytywnie napisało. Koniecznie musi w orbicie naszych sympatii politycznej. Fanatyk kaczyzmu nie zagłosuje przecież na Biedronia. I odwrotnie. Głosuję się przeważnie na znane twarze, nie wchodząc w szczegóły merytorycznego wyboru. I tak się dzieje od niepamiętnych lat. Wybór jest nagrodą a dla wyborców satysfakcją, że dokonali dobrego wyboru. Aż do pewnego czasu.
Wszystko ulega w miarę czasu pewnych ewolucji. Stagnacja jest jak wiadomo nudna i bezowocna. Swoistą rewolucję w wyborach chcę dokonać Wiosna, w szczególności jej ojciec Biedroń. Ów szanowny były eks prezydent miasta Słupska, chcę rewolucji wyborczej. Może rewolucji oszustwa. On człowiek honoru, prawowity obywatel, chcę oszukać swoich wyborców. Niby nie ma co współczuć, jaki pan taki i jego kram, ale ową oszukańcza rewolucja zaraziła pisowców.
Genialny przywódca Wiosny, wymyślił, jak sądzi w swoim geniuszu, plan na powiększenie efektów wyborczych. Plan tak prosty jak jego pomysłodawca, Biedroń uzyskując mandat Europosła, przekazuję go innej osobie, która takiego wyboru nie była godna. Osoba obarczona mniejszym zaufaniem. Następna na liście. Pomysł sam w sobie jest prostacki. Głosując na kogoś w jakimś stopniu jemu zaufaliśmy. Może w sposób dość krytyczny, ale to nasz wybór. Nie po to głosuję się na lidera, żeby później nasz wybór został zakwestionowany przez samego wybranego, który powie nam, że to gdzieś, że tak naprawdę to on za nas wybrał kogoś innego.
Zachowanie, chwała chociaż za szczerość, Biedronia szybko zaraziła kaczystów. Już w ich główkach zaświtała myśl, jakby tutaj wepchnąć z drugiego szeregu swojego znajomego, przyjaciela być może pociotków. Lokomotywy a raczej ciuchcie, które mają pociągnąć owe listy, tak naprawdę z góry już założyli, że oddadzą swoje miejsce, swój elektorat. Głosując na owe ciuchcie, trzeba pamiętać, że w Europie zaistnieją wagoniki węglowe, które umieszcza się zaraz za ciuchcią.
Można w owym oszustwie pójść dalej i umieszczać na listach z mniejszą możliwością pierwszego wyboru, różne rzeczy, istotny mniej lub bardziej rozumne, na przykład koty lub pomniejsze zwierzęta. Warto mieć w europarlamencie kogoś lub coś bliskiego sercu. Taki z przykładu kot. Jest niesterowalny przez innych, akceptuję tylko swojego pańcia, ma swoje zdanie, potrafi fuknąć i pokazać pazurki. I co najważniejsze, prowadzi tryb nocny, więc idealny do pracy parlamentarnej nocą.
Trój wybór już na samym początku zapachniał oszustwem. Pochwała takiego zachowania jest umiarkowana. Ludziom jest obojętne na kogo oddadzą swój głos. Czy to będzie wagon z węglem, czy kot w butach jest to jakościowo zero obojętne. Bo obojętność też jest zaraźliwa, zarażają politycy, dla których wyborcy są obojętni.


Komentarze
Pokaż komentarze