Błazenada to chyba zbyt delikatne określenie tego co robi obecnie Morawiecki ze swoimi nieudacznikami. Szczególnie dotyczy to kobiety z broszką, od oświaty, pani od finansów i samego pseudo premiera. To co się słyszy, napawa obawą, że jeśli jest im obca matematyka, to biedna jest Polska pod ich rządami.
Kobieta oświatowa wszystkim chce wmówić, że jej wyliczenia ile procentowo będzie strajkowało szkół i przedszkoli, to prawda i kto inaczej głosi inną, ten szkodzi Polsce. Dla niej 90% to raptem...47%. Myślę, że chyba była na wagarach, gdy na lekcji zajmowano się procentami. Zresztą w całokształcie jej bycia ministrem, sprawdził, czy aby na odpowiednie wykształcenie, bo o kwalifikacjach być nie może.
Druga kobieta, kolekcjonerka broszek, o pseudonimie- " Im się należało" w swojej metodyce rachunkowej, udowodnić chciała, że podwyżki dla nauczycieli będą, nawet szybciej i więcej niż chciała nauczycielska organizacja. I tutaj tak się zaplątała w czasie swojego występu, z wyszło, że więcej to mniej i szybciej to dłużej. Dla tej kobiety ponad sto złotych, to to samo co tysiąc. No, tutaj jak widać, pani wicepremier od niczego, nie tylko opuszczała lekcję matematyki, co w ogóle jakby była z nich zwolniona.
Trzecia i zarazem , tak się wydawało, bardziej kompetentna, bo z zajmowanego stanowiska matematyka to rzecz obowiązkowa, minister od kasy państwa, udowodnić chciała, że wszystko jest ok. Stan budżetu wyśmienity, prognozy jeszcze lepsze, kasa wystarczy na wszystkie zachcianki i obietnice faceta od wychowania kotów. Ogólnie raj finansowy. No i siłę sypnęło. Deficyt trzeba podnieść, z VAT-u kasy jak kot napłakał, nie ma wizji z kogo jeszcze wydoić pieniędzy, komu zabrać, od kogo pobrać swoisty haracz. Pani finansowa się nie tylko ośmieszyła, co bardziej uświadomiła swoimi stwierdzeniami, że tam gdzie chodziła do szkoły, matematyka była na niskim poziomie.
No i sam nad minister, szumnie zwanych premierem. Jeszcze niedawno, głośno i butnie ogłaszał, że zdołał ukrócić i zlikwidować mafię vatowską. Pieniądze odzyskanie, do budżetu pieniądz leje się strumieniem, no i dla wszystkich wystarczy. Teraz, czyli wczoraj już z oczami tęskniącymi za czymś, wygłosił płaczliwe słowa o braku worka, czy raczej o braku w nich pieniędzy. Mateusz M. pracował jako szef banku i jeśli też popełniał takie nieodpowiedzialne obliczenia, że raz jest super, by później stwierdzić, że niekoniecznie, to tylko współczuć właścicielowi owego banku. Jak się teraz okazało, bank w którym prezesem był Morawiecki, czyli BZ WBK, zmienil nazwę. Ciekawe.
Wszyscy wybitni jak wyżej "matematycy" są wybitnościami w tym nieudolnym rządzie. Tylko zastanawiające jest to, dlaczego takie indywidualności kobiece w osobach wice od niczego i niszczycielki oświaty, tak bardzo starają się o zmiane pracy. Można zrozumieć, że dla kasy, ale w ich podejściu do matematyki, może się okazać, że ich zarobki też będą małe i wykrzyczą hasło- "Nam należy się więcej!"
Inna indywidualność w osobie minister od " bogatego" budżetu, swoją dymisję ma już podpisaną. Kwestia wpisania daty i ucieczka w biznes.
Niestety tylko premier obecny musi to wszystko ogarnąć. Da radę, bo jak już wykazał, jego manipulowanie liczbami i słowami ma opanowane do perfekcji. Takiej samej jak cała ta VAT-ska bzdura. Tylko ani nie widać z niej pieniędzy, ani tych którzy ponoć byli sprawcami wyłudzania tego podatku.
Biedna Polska mająca takich " matematycznych" nieuków.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)