Już za chwilę, za dni parę, w pierwszy tydzień majowy, zostanie otworzony sezon grillowy. Polacy w jakimś obłędzie i szale odkurzą, odświeżą swoje grillowe narzędzia i rozpoczną dymowy sezon. Do szaleństwa dołączą media, sklepy i wszelkie maści instytucje. Orgia grillowania bez opamiętania.
Polska od pewnego czasu stała się potentatem zachowań grillowych. No, może kraj Trumpa jest w większym obłędzie niż Polacy, dla których istnienie grilla stało się hobby. Nie ma już żadnych zahamowań w organizacji grillowych sytuacji. Do nowych trendów doszły nawet grillowe komunie czy nawet... stypy. Szaleństwo ogarnęło także zakłady pracy jako forma integracji. Dym i smród spalenizny staję się oznaką dobrobytu i samozadowolenia.
Nie mam nic przeciwko samo truci, jak ktoś chce, proszę bardzo jego zdrowie i życie. Mądrzejsze narody zrozumiały, że wszystko co związane jest z węglem drzewnym jest na tyle trujące, że forma ich sprzedaży powinna zawierać informację, że owy opał używa się na własną odpowiedzialność i za każde uboczne skutki, firma produkująca nie bierze odpowiedzialności. Zresztą jeszcze gorsza rzecz się ma jeśli chodzi o wszelkie podpałki. Tutaj powinien być ich całkowity zakaz jako forma podpałki do rozpalania grilla. Syf jaki się z tego wydobywa zagraża bezpośrednio życiu człowieka. Polaka. Tak na marginesie, jaki musi być nieodpowiedzialny rodzić, który daję dziecku swojemu potrawy z grilla. Widocznie dziecka swojego nie kocha.
Polska grillem stoi. Wszystko, aż do pózniej jesieni kreci się wokół grillowego urządzenia. Machina produkcji żywności już zaciera ręce, browary szykują wzmożoną produkcje, producenci wymyślają nowe akcesoria i urządzenia do obróbki wszelkich kiełbas i mięsiw. Polak szaleje po sklepach, wybiera i raczej nie grymasi. Wszyscy są zadowoleni i szczęśliwi. Tylko jest w tym małe ale. Mianowicie, czy hobbista grillowania zdaję sobie sprawę, że oprócz szkodliwości węgla i podpałki, mięso jest czasami specjalnie obrabiane syfami chemicznymi, które pozwolą nabrać koloryt odpowiedni, że czasami już przygotowane kiełbasy są tak stworzone, żeby ich grillowanie miało substancje polepszające nie tylko smak co walory wizerunkowe. Czy ktoś się zastanawiał, dlaczego kiełbasa, która się sprzedaję jako normalna, jest w sezonie grillowym dodatkowo oznaczona, że jest do grillowania. Więc różnica jest taka, że tak do grillowana nie nadaję się do zimnego spożycia.
Sezon grillowy się już niedługo rozpocznie. Dym się będzie snuł często i gęsto. Polak zadowolony i szczęśliwy będzie si truł na własne żądanie. Tylko oszczędzajmy dzieci, które są jeszcze nieświadomi całego tego syfu. Które nie wiedzą, że przypalona kiełbasa lub mięso to też trucizna.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)