PiS wygrało. Minimalnie, bo nie takiego wyniku Kaczyński oczekiwał. Tak naprawdę to zwycięstwo jest PiSu porażką. Miało być totalne, silne i wysokie zwycięstwo a okazał się mokry kapiszon. I co ważniejsze, PiS już od wczoraj nie jest monolitem, stabilnym układem. Stał się sektą z twardym elektoratem który raczej istnieje tylko dlatego, że ma fanatyków i wyznawców religii Kaczyńskiego. Czy 7 punktów przewagi to wysoko? Przepaść? Nie. Łatwo jest wygrać przekupując ludzi dodatkowymi pieniędzmi.
PiS nie wygrał wiarygodnie wysoko, bo nie mógł osiągnąć znaczącego wyniku, będąc totalnie nisko wiarygodny. Ich koncepcja zakładała zaklinanie rzeczywistości, kłamstwa i oszustwa. I kompromitująca totalna słaba wiarygodność, uwidoczniła się w tym zwycięstwie porażką jednak obarczoną. Beton zagłosował i stąd ten wynik. Nie przyciągnęli nikogo poza swojej sekty. Kwestią czasu będzie i raczej jest to pewność, że jest to ostatni taki wysoki wynik PiSu. I nie będzie to jakieś odejście fanatyków tylko kwestia powstania nowych partii o poglądach Kaczyńskiego, być może jeszcze bardziej radykalnych w wielu kwestiach.
Od dzisiaj no może od czwartku, gdy minie pierwszy szok, PiS przystąpi do dwóch rzecz. Pierwszą będą rozliczenia za porażkę. Tak, 7 punktów przewagi to porażka. Druga sprawa to rzucenie obietnic i pieniędzy na taką skalę, że budżet USA by tego nie wytrzymał. Tylko tym sposobem, taka ma nadzieję Kaczyński, wygrać jesienne wybory. On zdaję sobie sprawę, że to będzie bitwa w której nie będzie jeńców, a porażka oznaczać będzie śmierć.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)