Horała, zapomniałem imię, bo jest takim nic nie znaczącym elementem pisowskiej układanki, postanowił ukarać politycznie Tuska i ukarać go Trybunałem Stanu. To, że politycznie może wszystko, jest jego ambitnym stwierdzeniem i w tym temacie wszystko. Nic więcej z jego umysłu już nie będzie potrafiło wypłynąć, bo to że takie dostał zlecenie od prezesa utwierdza w przekonaniu, że to tylko pionek do zadań mało ambitnych.
Horała będąc radnym z Gdyni i z tego miasta startując do innych stanowisk, przynosi temu miastu wstyd. Horała jako funkcjonariusz pisowski do zadań niszczenia ludzi przez komisje śledczą, wpisuje się w cały system nienawiści jaki się wytworzył od początku PiSu. Jest taka sama narracja jak to co wyprawiają hejterzy, tylko jakby w białych rękawiczkach. Jego sposób prowadzenia komisji uświadomił, że można z głupawym uśmieszkiem i drwiną na ustach gnębić przeciwników politycznych. Zero merytorycznego wyjaśnienia, zero sensu w działaniu, zero logiki. Ogólnie zero wszystkiego. Tak zresztą było postanowione, on miał tylko to wykonać. Założenia były już na samym początku postawione, nawet kwestia obróbki grillowania była ustalona za jego plecami. On odczytał wyrok i tutaj rola się jego skończyła.
Jako gdynianin od urodzenia, wstyd mi za Horałe, który urodzony w Gdańsku depcze swoim zachowanie dobre imię mojego miasta. Żal patrzeć i słuchać jak ktoś kto ma śladowe pojęcie o prawie i sprawiedliwości, ocenia i sądzi innych. Jak pisowska marionetka wykonuje zadanie, którego normalnie porządny człowiek nawet by nie pomyślał, żeby w ogóle się tym zająć. Facet chciał zaistnieć, więc mając swoje pięć minut zrobił to co zrobił, co mu kazano. Może prezesowi zameldować o wykonaniu zadania. Będzie bohaterem z trzeciego szeregu, oklaskiwany o chwalony przez takich jak on. Nic więcej poza tym. Nic bardziej ambitnego.
Horała jako przedstawiciel pisowskiej władzy, zrobił wszystko co mógł. Ośmieszył nie tylko siebie, ale przede wszystkim sens komisji śledczej. Oglądając parodię komisji, nawet laik i zwykły zjadacz chleba, oprócz suwerena, miał wrażenie, że gdyby istniała kara śmierci, to by ją Horała zaproponował. Miał zniszczyć Tuska. Tego nie zrobił, bo spektakl, który stworzył ośmieszył jego i pokazał, że samo namaszczenie na przewodniczącego to za duże progi jak dla niego. To Tuski i inni zeznając mieli przewagę nie tylko intelektualną, co merytoryczną. Nie mógł pewnych zagadnień zrozumieć, a gdy coś tam mu zaświtało, drwił i kpił. Komisja to farsa taka sama jak jej przewodniczący. Jego pozorowana inteligencja okpiła całkowicie komisje.
Horała z tego co wiadomo gdy był radnym Gdyni nic specjalnego nie pokazał. Nie dość, że brak jakiś pozytywnych propozycji dla miasta to w dodatku brak jakichkolwiek inicjatyw, poważnych obywatelskich. Coś tam po marudził, jak to on wykpił i tak trzy kadencje przeleciało. Jego start na prezydenta Gdyni to była farsa i klęska totalna. Ale jak to cały PiS, tym się nie przejął, wręcz chodził dumny jak paw. Gdynia odetchnęła.
Wstyd jaki Gdyni Horała przynosi swoim zachowaniem i uczestnictwem w komisji, jest pokłosiem tego, że znalazł w mieście fanatyków kościelnych, ludzi o jego pokroju, zgorzkniałych i sfrustrowanych. Taki elektorat właśnie wybiera ludzi o pokroju Horały. Gdynia się wstydzi, że taki człowiek powołuje się na jej dobre imię.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)