Czy bloger ZetJot jest osobą całkowicie odklejoną od rzeczywistości? Jego najnowsze wynurzenia zdają się sugerować, iż jest z nim coraz gorzej:
Być może bloger ZetJot wybudził się właśnie z hibernacji i zapomniał znaczenia niektórych terminów. Wolność wypowiedzi nie polega na tym, że każda wypowiedź ma taką samą moc oddziaływania. Papież też ma większe zasięgi w głoszeniu swojego chrześcijańskiego „przekazu” niż przeciętny ksiądz, nie mówiąc o osobie świeckiej. A popularny bloger ma większe zasięgi niż bloger niszowy. I co z tego wynika? Równie dobrze można by wyć ze zgrozą, że ktoś mający pieniądze wybudował sobie wielki dom, podczas gdy wielu innych ludzi nie ma dachu nad głową. To też jest przecież niesprawiedliwe. Tyle, że akurat narzekanie na biedę byłoby znacznie bardziej logiczne niż oburzanie się, że celebryci korzystają ze swojej sławy, żeby coś/kogoś promować. Może jeszcze bloger ZetJot zażąda, żeby płacić każdemu występującemu w reklamie człowiekowi taką samą stawkę, niezależnie od tego, czy jest to pan Kowalski czy pan Wojewódzki? :)
Oczywiście przejmowanie się tym, co mówią osoby ze „świecznika” ma dokładnie taki sam sens, jak przejmowanie się tym, co mówią WSZYSCY ludzie sukcesu, którzy znają się całkiem nieźle na jakieś dziedzinie, lecz na tym CZĘSTO ich wiedza się kończy. Tylko kretyn uważa, że jeśli ktoś coś w życiu osiagnął, to musi być ekspertem od wszystkiego. Ale przecież na kretynach zarabia się najlepiej, prawda? :) Jeśli tzw. szarzy ludzie ślinią się na widok ulubionej gwiazdeczki (bądź polityka, duchownego, biznesmena czy jakiegokolwiek innego guru), to grzechem byłoby nie wykorzystać ich owczego uwielbienia. Bloger ZetJot sam zresztą nakręca spiralę zainteresowania wypowiedziami celebrytów, tak jak fanatyczny sprzeciw wobec jakiegoś „bluźnierczego” filmu zachęca do jego obejrzenia. Nie ma bowiem lepszej reklamy niż skandal. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (64)