Pewna nadzwyczaj pewna siebie, za to niezbyt mądra blogerka porównała trzymanie zamkniętego w domu kota do posiadania niewolnika. Całkowicie przy tym odpłynęła, sugerując, że jeśli futrzak siedzi cały czas w domu, bez możliwości SWOBODNEGO wyjścia na dwór, to i jego „właściciel” powinien, bez wyjątków na pracę czy spotkania z rodziną. Niezbyt mądra blogerka najwyraźniej uważa, że nie ma różnicy między człowiekiem a pozostającym w jego pieczy zwierzęciem. To jest wręcz znakomity przykład przedkładania emocji ponad rozum.
Rozumując w ten sposób można by zapytać o wolność innych stworzeń, które człowiek przygarnia, na przykład – psów. Czy pies powinien móc swobodnie sobie hasać, bez smyczy czy w ogóle jakiegokolwiek nadzoru ze strony człowieka? Każdy chyba w miarę rozsądny człowiek uznałby takie myślenie za przejaw infantylnego bambinizmu. Pies może zostać spuszczony z „postronka” w pewnych okolicznościach, w bezpiecznym miejscu, gdzie ani nie stwarza zagrożenia dla innych, ani sam nie jest zagrożony. Do lasu mu samodzielnie wchodzić nie wolno, tak przy okazji. Ale niezbyt mądra blogerka z pewnością uzna, że każde zwierzę powinno być puszczone samopas, bo... WOLNOŚĆ. A może traktuje koty wyjątkowo? To dopiero byłaby hipokryzja.
Tymczasem zarówno pies, jak i kot znajdują się pod OPIEKĄ człowieka. Owszem, dla zdrowia psychicznego kota może być lepiej, kiedy wychodzi na zewnątrz. Jest to jednak zawsze ruletka: czy tym razem wróci, a jak wróci, to czy nie poraniony, podtruty bądź zwyczajnie chory. Rozwiązaniem może być wypuszczanie kotów wyłącznie do ogródka lub wychodzenie z nimi na smyczy (to ostatnie praktykujemy z częścią naszych kotów). Beztroskie wypuszczanie go na dwór, żeby szedł tam, gdzie ma ochotę, wiąże się z konsekwencjami: kot żyje zwykle krócej (statystycznie), gdyż spotykają go wypadki. Moi rodzice mieli na przestrzeni ostatniego ćwierćwiecza same wychodzące mruczki. Efekty były często opłakane.
A już skandalicznym jest, że niektórzy (niekoniecznie wspomniana blogerka) są przeciwko kastracji/sterylizacji psów czy kotów. Bo to godzi w prawo zwierzęcia do zaznania rodzicielstwa! Tak ciężką głupotę trudno czymkolwiek wytłumaczyć.
Podsumowując: nie bądźmy dziecinni i dbajmy o nasze zwierzęta MĄDRZE, a nie kierując się fantazjami, że felis domesticus pozostał tak samo dziki, jak jego leśni kuzyni. :)


Komentarze
Pokaż komentarze (43)