Dzisiaj na ulice Warszawy wyszła "Manifa" walcząca o prawa kobiet. Na paradzie znajduje się około tysiąca osób. Nie zabrakło oczywiście liderów czerwonych ugrupowań w stylu Olejniczaka itp. Wiadomo lewica szuka wciąż usprawiedliwienia dla swojego istnienia politycznego i za coś musi się zabrać. Jak nie in vitro to geje, później feministki, antysemici i w koło Macieju. Nie wiem czy ktoś o zdrowych myślach może popierać takie inicjatywy, które nie tylko nic nie dają kobietom, a pozwalają się wylansować lewackim żarliwcom. W nurt bezsensownych wygłupów na ulicy włączył się ostatnio Donald Tusk, proponując ustawe na mocy, której mężczyźni będą płacić tyle samo co kobiety u fryzjera. Wolne żarty, słysząc to w telewizji poczułem się jakby chcieli ze mnie zrobić debila.
Dlaczego nie wierzę paradom i manifestacjom wszelkiej maści? Powód jest prosty i oczywisty. Nie służą one zainteresowanym a pewnym środowiskom je organizującym. To nie Kaczyński wprowadzał ferment wśród rodaków, a właśnie stowarzysznia gejowskie i tym podobne dzieliły ludzi na tolerancyjnych i tych z ciemnogrodu. Niestety, w świetle takiego podziału wpadłbym do worka z tymi drugimi. Muszę przyznać, że reaguję alergicznie na gęby Szczuki, Środy albo Szymona Niemca, ale nie z powodu ich poglądów czy preferencji seksualnych, każdy może je mieć. Nie znoszę ich indoktryniarskiego tonu, którym niemal promieniują. To samo tyczy się oczywiście ugrupowań po drugiej stronie. Poprostu lubie myśleć samodzielnie.


Komentarze
Pokaż komentarze