rozpylaczek rozpylaczek
623
BLOG

Brudziński: PiS daruje Tuskowi Niderlandy. Najprawdopodobniej

rozpylaczek rozpylaczek Polityka Obserwuj notkę 5

W połowie listopada PiS miał złożyć w Sejmie wniosek o wotum nieufności wobec rządu Tuska, ale tego nie zrobi. Patriotyzm nakazuje bowiem PiS-owi zachować się jak z wiersza Broniewskiego o rachunkach krzywd…

Tak przynajmniej wynika ze słów Joachima Brodzińskiego dla RMF: „Jeśli dzisiaj złożylibyśmy taki wniosek, to absolutnie nie wykluczam sytuacji, że premier Tusk powie: oto ja twardo negocjuję pieniądze dla Polski, a w Polsce osłabiają moją pozycję (…) najprawdopodobniej na czas negocjacji budżetu unijnego, PiS nie będzie więc podejmować żadnych działań, które mogłyby być odebrane, w ocenie opinii międzynarodowej, jako próba osłabienia pozycji Tuska.”

 Mało jest w historii ludzkości przykładów większego poświęcenia i od wczoraj świat zastygł w niemym podziwie dla Prawa i Sprawiedliwości w ogóle, a dla Joachima Brudzińskiego w szczególności.

Choć dla porządku trzeba do tej wielkodusznej deklaracji wnieść kilka drobnych uściśleń.

„Próbę osłabienia pozycji Tuska” PiS podejmuje każdego dnia tak z pięćdziesiąt razy na godzinę. Wystarczy posłuchać lub poczytać dowolnego polityka tej partii. Choćby niezrównanego Zbigniewa Kuźmiuka (zbigniewkuzmiuk.salon24.pl/458015,jak-nie-kijem-go-to-pala). Zapowiedź – w dodatku warunkowa! – Brudzińskiego jest więc bujdą na resorach.

„Opinia międzynarodowa” ma naprawdę większe zmartwienia, niż zwracanie uwagi na to, co o rządzie Tuska mówi PiS. Choćby dlatego, że mówi wyłącznie źle i przyzwyczaić się do tego zdążyli nawet mieszkańcy najbardziej niedostępnych rejonów dorzecza Amazonki czy tybetańscy pustelnicy.

Prawdziwy powód zaniechania – lub przynajmniej odwlekania – pomysłu z wotum nieufności jest taki, że każdy wie, iż ten wniosek nie uzyska wymaganej większości. Wiadome to było od samego początku, a jeżeli ktoś mimo wszystko miał nadzieję, że będzie inaczej – stracił ją po tym, jak Tusk poprosił posłów o wotum zaufania i je uzyskał. Bo właśnie najlepszą metodą na blef jest powiedzieć „sprawdzam”. Już sam blef był przejrzysty jak kłamstwo czterolatka. Jednak brnięcie w to dalej, nawet po Tuskowym „sprawdzam” – jest dziecinadą do potęgi.

Jest też jeszcze drugi powód. Jeżeli negocjacje budżetowe skończą się dla Polski pomyślnie, Jarosław Kaczyński zacznie trąbić, że to głównie jego zasługa. Mogę nawet za darmo napisać Panu Prezesowi odpowiednie frazy. Na przykład: „W Brukseli przestraszyli się naszej jedności. Wiedzieli, że gdyby nie spełnili naszych żądań, mieliby do czynienia nie tylko z nieudolnym Tuskiem, ale i ze mną. A co to znaczy, kilka razy przekonali się w czasach, kiedy byłem premierem. Może kiedyś o tym szczegółowo opowiem.

Jerzy Skoczylas

rozpylaczek
O mnie rozpylaczek

Stoję tam, gdzie stało ZOMO, dziecko resortowe, dziadek z Wehrmachtu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka