rozpylaczek rozpylaczek
2293
BLOG

Wildstein z Ziemkiewiczem umie się różnić pięknie

rozpylaczek rozpylaczek Polityka Obserwuj notkę 18

Tuż po rozpadzie ZSRR myślałem, że cała moja wiedza o komunizmie stanie się równie bezużyteczna jak posiadanie znajomej kioskarki, dzięki której mogłem regularnie kupować nie tylko Przekrój, ale nawet Panoramę Śląską z fotkami panienek na przedostatniej stronie.

 

Nawet się wyśmiewałem z amerykańskich sowietologów, którzy próbowali udawać, że wciąż powinno się ich słuchać i płacić im grube pieniądze za ich analizy.

Po pewnym czasie dotarło do mnie, że jednak tamta wiedza nie tylko wciąż się przydaje, ale że coraz częściej bieżące wydarzenia wyglądają, jakby były filmem z przeszłości.

Weźmy list Dawida Wildsteina do Rafała Ziemkiewicza. Ileż ja się takich listów naczytałem, gdy na studiach przesiadywałem w Jagiellonce nad rocznikami Trybuny Ludu, Nowej Kultury, Płomieni czy Nowych Dróg!

Ten sam schemat, tylko w przeszłości autorem był komunista, który krytykował innego komunistę za odstępstwo w jakiejś sprawie od naukowych zasad marksizmu-leninizmu, a tutaj sprawa rozgrywa się w rodzinie Niepokornych Wyklętych. Ale reszta jest toczka w toczkę ta sama, łącznie z oficjalnym stylem zwracania się do adwersarza: „Z zadziwieniem obejrzałem Twój wykład, Rafale Ziemkiewiczu…”

Dawniej autor zaczynał od tego, że zna i ceni towarzysza X, który wielokrotnie udowodnił, iż jest dobrym komunistą, bezgranicznie oddanym sprawie socjalizmu, a bezlitosnym wrogiem kapitalizmu. Teraz autor podkreśla zasługi adresata listu dla jedynie słusznej prawicy: „Zawsze zgadzałem się z Tobą, gdy stwierdzałeś, że absurdem jest sprowadzanie dorobku endecji do antysemickich ekscesów. Jest to oczywista brednia. Endecja była szerokim ruchem intelektualnym, który wydał wielkich myślicieli. Jako konserwatyście, nigdy nie będzie mi pasował ich modernizm i poczucie możliwości kreacyjnych względem wspólnot wraz z koniecznym przy takiej perspektywie etatyzmem. Ale nie zmienia to faktu, że dorobek tego ruchu jest bardzo bogaty i czasem imponujący. Podobnie sprowadzanie postaci Dmowskiego do jego antysemickiego bełkotu jest nieuczciwe. Gdy walczył o Polskę, nie walczył o nią jako antysemita. Pamiętam Twój tekst »Antysemici won z prawicy«. Ciężko nie było mi się z nim zgodzić. Nie tylko dlatego, że uważam się za Żyda. Myślałem wręcz, że to jest właśnie ta droga - przywrócenia Polsce tradycji, która ją współtworzyła, tradycji momentami imponującej i odważnej - nawet jeśli nie mojej. Przywrócenia jej jednak w formie doskonalszej - wypłukanej z brudu antysemityzmu, ksenofobii, prymitywnego szowinizmu i brutalności.”

Po tym rytualnym wstępie autor – zarówno dawniej, jak i teraz zadawał dramatyczne pytanie: „Tymczasem Twoje ostatnie wystąpienie każe mi się zastanawiać, czy właśnie tą drogą idziesz?”

Pytanie oczywiście retoryczne, na które autor natychmiast sam odpowiadał, wdeptując adwersarza w ziemię, a samemu podkreślał najgłębsze i dozgonne przywiązanie do Idei. W wykonaniu młodego Wildsteina brzmi to tak: „Mogę powiedzieć tylko, że byłem, jestem i będę prawicowy. It’s obvious. To na prawicy znalazłem szacunek do tego, w co wierzę i co kocham. Pokorę wobec tradycji i transcendencji. Z taką prawicą iść będę zawsze, nie z chłopcami od lewackiej dekonstrukcji…”

W tym miejscu następuje kolejny żelazny punkt programu: bluzgi na wspólnego wroga, nawet takiego – a raczej zwłaszcza takiego – którego wplątanie w ten konkretny spór jest kompletnym nieporozumieniem: „Taka retoryka za bardzo mi cuchnie palikotowo – gazeto wyborczą lewicą”.

Na końcu autor dawał szansę krytykowanemu na złożenie samokrytyki i naprawienie swoich błędów („Pozostaje mieć nadzieję, że to wszystko tylko przypadek… Liczę na dyskusję.”), a zarazem – by z góry zneutralizować podłe intrygi wroga, który tylko czyha na najmniejszy rozdźwięk, aby wbić klin między autora a krytykowanego – podkreślał, że krytykowany jest wiernym – dawniej komunistą, obecnie prawicowcem: „Jeśli dla kogoś z tego tekstu wynika, że przestałem szanować RAZ-a, czy też uznałem go za krwiożerczego antysemitę, to jest pajac”.

List Dawida Wildsteina do Rafała Ziemkiewicza najlepiej podsumował Grzegorz Lindenberg: „Oczywiście, młody Wildstein ma rację, że Ziemkiewicz nie jest antysemitą. Po prostu wypowiada antysemickie teksty. To go różni od antysemity, bo antysemita wypowiada antysemickie teksty i nie jest Ziemkiewiczem.”

Jerzy Skoczylas

rozpylaczek
O mnie rozpylaczek

Stoję tam, gdzie stało ZOMO, dziecko resortowe, dziadek z Wehrmachtu.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka