Gdy tylko Platformie Obywatelskiej słupki poparcia zaczynają spadać, natychmiast z odsieczą ruszają politycy PiS-u. Przy czym – jak na prawdziwych patriotów przystało – nie zadawalają się byle czym, tylko wybierają zadania najtrudniejsze.
Tak jest i teraz. Zima, epidemia grypy i zwykłych przeziębień, ślisko, więc w każdym szpitalu kolejki do gipsu. Ludzie psioczą więc na służbę zdrowia bardziej niż zwykle. A jak na służbę zdrowia – to i na rząd. A jak na rząd – to na Platformę Obywatelską.
Nie wiem, jak to się technicznie odbywa. Czy minister Graś wykonuje dyskretny telefon do Adama Hofmana, odpowiednio przestawia doniczkę na parapecie okna swojego gabinetu lub zakłada firankę na klamkę okna, czy posłowie PiS są na tyle wytrawnymi znawcami polityki, że nie potrzebują żadnych znaków ani poleceń? W każdym razie wkraczają do akcji z timingiem, którego może im pozazdrościć Agnieszka Radwańska.
Tym razem posłowie PiS specjalnie się nie wysilali, lecz sięgnęli po chwyt najprostszy, wręcz samograj. Broń Boże nie robię im z tego powodu najmniejszego wyrzutu. Skoro pożądany efekt można osiągnąć prosto i łatwo – no to po cóż kombinować jak koń pod górę?
Tym samograjem jest wniosek o wotum nieufności wobec ministra Arłukowicza. Głosowanie musiała poprzedzić debata poselska. Właśnie się odbywa. Posłowie PiS i pozostałych ugrupowań opozycyjnych zalewają sejmową mównicę potokiem pretensji nie tylko do ministra Arłukowicza, ale i do całego rządu Tuska. Ponieważ z góry wiadomo, że głosowanie rząd wygra, opozycyjni posłowie tym bardziej muszą wyrzucać z siebie wszystkie żale. Merytorycznych argumentów będzie tyle, co kot napłakał. Wypowiedzi ściśle na temat może trochę więcej, ale też malutko. Najwięcej będzie czczej gadaniny, a do opinii publicznej przebiją się wypowiedzi najbardziej kuriozalne. Wie to każdy. Ale jest to jedna z tych sztuczek, które działają nawet wtedy, gdy widownia wie, że to sztuczka.
Rząd zyskuje darmowe godziny na przypominanie osiągnięć i punktowanie co głupszych zarzutów. W takiej debacie prawie zawsze strona rządowa jest w uprzywilejowanej pozycji.
Jutro będzie głosowanie, które koalicja wygra. Wyjdzie z tego wzmocniona, bo nawet ci posłowie z PO (a tym bardziej z PSL), którym minister Arłukowicz się nie podoba, będą musieli mówić o nim dobrze.
Posłowie PiS zaś kolejny raz pokażą, że nie dość, że robią z polityki pustą rozrywkę, sztukę dla sztuki – to jeszcze w tej grze są stroną przegrywającą.
Ciekawe, z czego czerpią satysfakcję? Wystarcza im zadowolenie z dobrze wykonanej roboty czy może nagradzani są w jakiejś bardziej konkretnej postaci?
Jerzy Skoczylas


Komentarze
Pokaż komentarze (11)