Kawa magazyn Kawa magazyn
112
BLOG

RYSZARD BUGAJ - Studia na Uniwersytecie Warszawskim

Kawa magazyn Kawa magazyn Polityka Obserwuj notkę 1

 

 

Dzięki szczęściu (mimo fatalnego wyniku egzaminu z języka obcego) zdałem na studia na Uniwersytecie Warszawskim (Wydział Ekonomii Politycznej). To były szczególne studia. Z jednej strony urzędowo nakazany marksizm, z drugiej otwarta atmosfera debaty, no i szereg wybitnych ludzi (na wydziale tacy profesorowie, jak W. Brus, Cz. Bobrowski czy W. Kula oraz asystenci tacy, jak W. Baka czy A. Smolar, a poza wydziałem choćby K. Pomian, M. Hirszowicz czy J. Staniszkis). Ale przede wszystkim nieformalna, lecz powszechna aktywność stricte polityczna.

Gdy zaczynałem studia właśnie odbywały się spotkania z autorami „listu otwartego do partii”, tzn. z Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim. „List” był wściekle lewicowy i pełen (nawet dla początkującego studenta) naiwności (np. autorzy na podstawie roczników GUS wyliczali wysokość marksistowskiej „stopy wyzysku” chyba do drugiego miejsca po przecinku). Był to tekst bardzo szlachetny, odważny i przełamujący okres popaździernikowego marazmu.

Na uniwersytecie opozycyjnie aktywni byli wtedy „rewizjoniści” (Kołakowski, Brus, Bauman, Pomian, Hirszowicz i szereg innych). Znaczna część organizacji partyjnej (sekretarzem na moim wydziale był A. Smolar, a jednym z aktywistów W. Kuczyński) i jeszcze większa część ZMS-u (ale nie ZSP, które skupiało przede wszystkim bezideowych oportunistów) znajdowała się w stosunku do systemu w opozycji. To dlatego zastanawiałem się wtedy, czy skuteczność działania na rzecz „naprawy socjalizmu” nie wymaga wstąpienia do PZPR-u. Dzięki Bogu nie zdecydowałem się na to, ale krótko byłem w opozycyjnym ZMS-ie (za „rewizjonizm” zostałem usunięty już w 1967 r.).

Środowiska partyjnych rewizjonistów współdziałały na uniwersytecie z całkowicie nieformalną grupą „komandosów” (Michnik, Sawicki, Nagórski, Lityński, Blumsztajn, Dojczgewant, Toruńczyk, Szlajfer i szereg innych) - grupy do pewnego stopnia (na pewno nie intencjonalnie) zamkniętej z racji wcześniej ukształtowanych więzi środowiskowych. Byłem jednym z bardzo niewielu ludzi z zewnątrz uczestniczących w aktywności tego środowiska. Ta aktywność to było przenikające się życie polityczne i towarzyskie (np. recytacje przez J. Szpotańskiego, jego- doskonałych- rymowanek polityczno-satyrycznych stanowiły stały nieomal punkt każdej imprezy – przyp. RB).

CDN.

Od red. Kawy: Tekst powyższy nie jest samodzielnym blogiem. Został jednak przez autora wyłącznie udostępniony redakcji do opublikowania na blogu magazynu Kawa.

>>> Czytaj inne komentarze publicystów magazynu "Kawa"

Już w sprzedaży Piszą dla nas m.in.:

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka