Zjawiskiem tym zajmuję się od kilkunastu lat. Jego największe nasilenie to lata 2000 – 2001, kiedy co trzeci dzień w Polsce porywano człowieka dla pieniędzy. W przeciwieństwie do zaginięć, liczba uprowadzeń statystycznie spada z roku na rok. W 2009 roku zanotowano 12 porwań dla okupu. To dobry prognostyk, którego udziałem jest dobra praca, coraz lepiej przygotowanej do zwalczania tego rodzaju przestępczości, Policji.
Można by na tym zakończyć, gdyby nie fakt, że każda pozytywna informacja na polu walki ze zjawiskiem porwań, w tym porwań dla okupu, będzie przyćmiona przeszłością.
Ta przeszłość to sprawa porwania i zabójstwa Krzysztofa Olewnika. Pomimo ujęcia i ukarania bezpośrednich sprawców nadal brak jest odpowiedzi, kim byli zleceniodawcy. Co więcej, w czasie gdy Krzysztof Olewnik był już zamordowany, w raportach policyjnych czytamy, że był jeszcze widywany w różnych częściach Polski. Kto sporządzał te raporty? Kto widział nieżyjącego Krzysztofa Olewnika wśród żywych? Czy są podstawy do postawienia w tym zakresie zarzutów popełnienia przestępstwa?
To pytania, które winny być skierowane do Prokuratury oraz do Sejmowej Komisji Śledczej. Jak dotychczas brak bowiem na nie odpowiedzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)