2 obserwujących
38 notek
27k odsłon
141 odsłon

Polak Polakowi Jackiem Wilkiem -- "polska narodowa solidarność"

Wykop Skomentuj

"...gdyby media i politycy nie nagłośnili całej sprawy, to niewiele osób by się w ogóle nie zorientowało, że panuje koronawirus". Tak, aż ludzie padaliby na ulicach. Ale co tam, ważne żeby biznes się kręcił! "Ja, moje, mnie!!". Tacy narodowcy.

""Umrze nie 2% ludzi, tylko 12% firm. I to będzie dopiero prawdziwy dramat - setki tysięcy Polaków straci pracę, może zabraknąć wielu towarów." Czyli dramat to nie nie śmierć 700,000 ludzi, tylko brak wielu towarów i utrata zyskowności w 12% firm. Do Reczy kwituje to tak "Polityk Konfederacji podkreśla, że osoba dająca prymat dobru wspólnemu przed dobrem jednostki jest zarażona "wirusem komunizmu"" Trochę mi to swoją drogą przypomina niedawne eugeniczne wynurzenia JKM, kolegi partyjnego naszego Lupusa. Tylko dlaczego ten darwinizm wykorzystuje narodowy listek figowy? Ja rozumiem, że elektorat, że demokracja, ale w sumie można się zadławić ze zdziwienia i nie wiadomo czy bardziej to śmieszne czy straszne.

Nie mam zamiaru przekonywać polityków Konfederacji, że Covid to nie jest spisek mający na celu likwidację papierowej waluty, przymus szczepień czy ograniczenie obywatelskich swobód. Być może właśnie to nastąpi w wyniku właśnie ogłoszonej pandemii. Być może nawet wirus faktycznie ktoś ulepszył, żeby zebrał większe żniwo. Nie wiem. Choć różne hipotezy uważam za możliwe. Wiem jedno: z przekazów uważanych za wiarygodne -- tak z Chin jak i Korei czy Włoch -- wynika, że ten wirus zachowuje się niebezpiecznie, zarażać można nie mając objawów, śmiertelność jest o wiele większa niż w grypie, stadnej odporności nie ma. Włosi właśnie się nie przejmowali dobrem wspólnym by dogodzić swoim zachciankom, a teraz nie nadążają ze sprzątaniem trupów. A przedstawiciele rodzimych środowisk krytykujących Powstanie Warszawskie za nieroztropne szafowanie polską krwią nie przejmują się potencjalnym żniwem śmierci zarazka, który w tym środowisku często uchodzi za broń biologiczną. Oficjalne deklaracje to broń obosieczna. Mogą przysporzyć głosów. Mogą też dać natchnienie małolatom do robienia koronaparty.

Są owszem kultury, gdzie najwidoczniej zarazą się nie przejmują: kolega z Hong Kongu mówi, że Brytyjczycy chodzą w najlepsze do knajp, nie noszą masek i uważają, że to grypa. Pomimo alarmu w mediach i przerażenia w oczach rządzących Zjednoczonym Królestwem, Brytyjczycy tłumnie chodzą do pubów i na mecze, zapraszają na nie 3,000 ziomali z Madrytu, gdzie wirus rozpętał się na dobre. Włosi też się zrywali nie tylko z kwarantanny ale i szpitali, żeby taksówką wyskoczyć na pizzę. Można? Można! I mają efekty. Albo je będą mieli. Nawet jeśli ci szczęśliwi ludzie młodzi czy nawet czterdziestolatkowie wykpią się z tego i skończy się bólem głowy, inni przez to będą dusić się na korytarzach szpitalnych albo w domach nie doczekają ratunku. Bo JA jestem najważniejszy. Bo MNIE wolno się bawić. Za 20 lat ci sami radośni imprezowicze zamienią się miejscami z obecnymi ofiarami i już im do śmiechu nie będzie.

Nie wiem jak sobie poradzi Europa i Stany. Wiem jak sobie poradziły Chiny. Nie wiem jakie tam pieczenie na jednym ogniu z gaszeniem epidemii władza upiekła. Ten system nie jest ustrojem jaki ja jako polski patriota chciałbym tu mieć. Narodowa solidarność i dobro wspólne nie potrzebują tyranii a tym bardziej terroru. Ale cywilizacja chińska ma w sobie to coś, co powinna mieć każda zbiorowość z ambicjami nawet nie do wielkości czy przewodzenia ale choćby do przetrwania. Umiejętność PODPORZĄDKOWANIA osobistej zachcianki czy krótkookresowej korzyści ważnemu interesowi zbiorowości jakim na przykład jest przetrwanie czy uniknięcie klęski, która przecież będzie także osobistą stratą. Także i w naszej kulturze, chrześcijańskiej, mówi się przecież od zawsze, że moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka. Przecież takiego argumentu powszechnie używa się np. wobec wojujących aborterek. Dlaczego więc moja wolność ma oznaczać ograniczenie szans słabszych jednostek na przeżycie w czasach zarazy? No chyba, że współcześni narodowcy już wpisali się w wyścig szczurów.

Środowisko p. Wilka mówi często o tym, że Polska musi być wielka bo inaczej jej nie będzie. No więc jakie inne wielkie narody znamy, takie co to nie tylko przetrwały ale i potrafiły odcisnąć swe piętno na historii. Poza wspomnianymi Chinami z ich wspólnotową filozofią konfucjańską i altruistyczną mistyką taoistyczną, mamy choćby Spartan. Brutalność wobec słabych dzieci nie może się podobać, ale całą reszta to solidarność etnosu i całych warstw społecznych, poświęcenie kawałka życia obronie kraju. Podobnie Rosjanie z czasów caratu: dziećmi poległych Kozaków opiekowali się sąsiedzi jak swoimi, zaś podporządkowanie się władzy nie kłóciło się z szeroką swobodą codziennego życia. Szary człowiek odnajdywał się jakoś w wartościach wiary, strzegącej jakiegoś minimum podmiotowości, a twarda ręka cara i ochrany nie była wcale jedynym czynnikiem dyscyplinującym tą kulturę, która do tej pory na wielu obszarach Azji jest synonimem cywilizacji. I to w tej kolektywistycznej kulturze robili Polacy złote interesy, jak np. założenie pierwszego w Chinach browaru w Harbin. Zresztą, jakby nie było, dalej dzięki zdolności do poświęceń jednostkowych swobód, kraj ten czerpie liczne korzyści z międzynarodowego podziału łupów, choć po prawdzie poza surowcami w spadku po komunizmie niewiele ma atutów.

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale