Nie tylko Kazachstan
Blog jest pokłosiem moich zainteresowań związanych z Kazachstanem i Azją Środkową oraz zagadnieniami migracyjnymi, ze szczególnym uwzględnieniem repatriacji.
3 obserwujących
33 notki
21k odsłon
1169 odsłon

Azja Środkowa – trzy dekady posowieckiego dziedzictwa

Wykop Skomentuj13

Wśród przywódców państw, którzy pierwsi gratulowali Łukaszence zwycięstwa w niedawnych wyborach prezydenckich na Białorusi, oprócz Putina, nie zabrakło prezydenta Kazachstanu Tokajewa i jego poprzednika, Nazarbajewa. Gratulowali też prezydenci Tadżykistanu, Kirgistanu i Uzbekistanu. Trudno się dziwić, dyktatorzy – zwłaszcza wywodzący się ze wspólnego postsowieckiego rdzenia – z reguły trzymają się razem. 

Drobne odstępstwo od tej reguły poczynił władca Turkmenistanu Gurbanguły Berdymuhamedow, który z listami gratulacyjnymi wcale się nie spieszy. Mimo tego dyplomatycznego zgrzytu jasne jest, że wspólnota niepodległych satrapów ma się dobrze.

I może właśnie dlatego warto zadać sobie pytanie, jak to się stało, że po upływie niemal trzech dekad wolności od ZSRR w Azji Środkowej władzę dzierżą ludzie, którzy nie tylko nie potrafią, ale i nie chcą skorzystać z wszelkich dobrodziejstw tak drogiej nam Europejczykom demokracji, z jej fundamentalną emanacją w postaci wolnych wyborów?

Po pierwsze: ludzie radzieccy

Odrzućmy od razu wytłumaczenie, które słyszałem wiele razy (zawsze od osób, które w Azji Środkowej nigdy nie były, a ich wiedza o tym obszarze jest równa zeru), że to „narody nienawykłe do cywilizacji”, a co za tym idzie, ludzie niezdolni życia wedle demokratycznych (czytaj: naszych, europejskich) zasad. Dlaczego to proste wyjaśnienie odrzucamy?

Z dwóch powodów. Po pierwsze: nie możemy zapominać, że w czasach, kiedy literatura i historycy wyjawili już nam zasady greckiej demokracji, a klasa rządząca zaimplementowała jej elementy do systemów politycznych poszczególnych europejskich niepodległych bytów, nadal robiliśmy rzeczy, których żadną miarą za dobre i demokratyczne uznać nie można. Byliśmy (jesteśmy?) barbarią, choć oświeconą i przekonaną o swojej wyższości nad wszystkim co inne. Inne nie tylko w skali kontynentów, ale i po sąsiedzku, za miedzą, za granicą. Zatem przekonanie o własnej wyższości i niskim poziomie tych drugich – przy świadomości wszelkich niuansów odmienności kulturowej i środowiskowej czy historycznej, jakie „nas” i „ich” wyróżniają – odłóżmy na bok. 

Po drugie: Gdy przyjrzymy się dobrze historii najnowszej krajów obszaru poradzieckiego, to dostrzeżemy, że opozycja uznawana za demokratyczną, w różnej formie i w różnym natężeniu, istnieje zarówno w Kazachstanie, jak i w Kirgistanie, a i w innych krajach także. Nawet w Trukmenistanie próbowała się zainstalować, cóż że została zdławiona... Tymczasem jeszcze do niedawna najmniej było ją widać w białej, europejskiej, balansującej między Wschodem a Zachodem, Białorusi.

Wróćmy jednak do meritum. Dlaczego zatem w postsowieckiej Azji Środkowej, mimo odbywającej się tam od czasu do czasu wymiany władzy, u steru pozostają dyktatorzy?

Wymiana władzy odbywała się tam na kilka sposobów. W wyniku śmierci poprzednika (Turkmenistan), rewolucji (Kirgistan), poprzez abdykację ze wskazaniem na następcę (Kazachstan), sfałszowanych, fasadowych wyborów (Tadżykistan, Uzbekistan). Przy czym wybory są we wszystkich pięciu krajach, albo sfałszowane wprost, albo zmanipulowane, bez względu na pozostałe okoliczności, jak śmierć prezydenta czy rewolucja.

Zacznijmy od tego, że na początku lat 90, po upadku ZSRR, kiedy byłe republiki radzieckie budowały swoją niepodległość, na czele każdego z tych krajów stawał polityk wywodzący się ze starego, sowieckiego systemu władzy. Nazarbajew był politrukiem i komunistycznym aparatczykiem, byłym I sekretarzem Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Kazachskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. I sekretarzem w swojej republice był też Islam Karimow, pierwszy prezydent niepodległego Uzbekistanu. I sekretarzem w Turkmeńskiej SRR był Saparmurat Nijazow. Emomali Rahmon (po krótkim i burzliwym okresie sprawowania władzy przez Rahmona Nabijewa - w ZSRR I sekretarz KC Komunistycznej Partii Tadżykistanu - i dwukrotnych, w sumie kilkumiesięcznych rządach Akbarszo Iskandarowa) rządzi niepodległym Tadżykistanem od 1992 r. Przedtem był członkiem KC Komunistycznej Partii Tadżyckiej SRR. Askar Akijew, pierwszy prezydent Kirgistanu miał w karierze funkcję deputowanego Rady Najwyższej ZSRR, był też prezydentem Kirgiskiej SRR. To wszystko byli ludzie radzieccy! Ci, którzy przyszli po nich nie zawsze mają za sobą karierę w sowieckim aparacie władzy (Szawkat Mirzjojew, Kasym Żomart Tokajew, Emomali Rahmon), ale trudno nazwać ich wszystkich demiurgami demokratycznego ładu w swoich krajach. Ani dentysta Berdymuhamedow, ani zootechnik Dżeenbekow, choć weszli do polityki po uzyskaniu niepodległości przez Turkmenistan i Kirgistan, demokratami nie są. Zwłaszcza Berdymuhamedow słynie jako „godny” kontynuator drogi wyznaczonej przez poprzednika.

Wykop Skomentuj13
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka