Kiedy pisałem swój poprzedni tekst, przyszło mi do głowy pytanie: ilu polityków PiS-u potrzeba do wkręcenia żarówki? Przemyślałem sprawę i wyszło mi, że pięciu:
-
jeden, który oskarży rząd Tuska o przepalenie poprzedniej żarówki;
-
jeden, który stwierdzi, że ci, którzy opóźniają wymianę żarówki, nie są prawdziwymi Polakami i patriotami, i dramatycznie spyta, komu zależy na utrzymywaniu naszej ojczyzny w ciemnościach;
-
jeden, który pójdzie do Biedronki kupić żarówkę, po czym publiczne zapyta rząd, dlaczego jej cena jest tak wysoka;
-
jeden, który powoła komisję śledczą do zbadania, kto stoi za tym, że na opakowaniu żarówki oprócz opisu w języku polskim są także napisy po niemiecku i rosyjsku;
-
wreszcie jeden, który stwierdzi, że PiS, kiedy rządził, z pewnością wymieniłby wszystkie żarówki, gdyby tylko media nie były do niego tak negatywnie nastawione.
Jakiegoś pominąłem?...


Komentarze
Pokaż komentarze (33)