Nigdy nie ukrywałem, że dla mnie największą grupą rockową byli zawsze Stonesi. Żadne Zeppeliny, Doorsi, Floydzi czy... jak im tam.. Bajtlesi nigdy nie dorastali im do pięt, chociaż – przyznaję – niektórym z tych kapel czasem zdarzały się fajne kawałki. Dlatego bardzo się ucieszyłem, kiedy kilka miesięcy temu gruchnęła wiadomość, że Jagger i reszta kompanii po siedmioletniej przerwie znowu weszli do studia nagraniowego. Okazało się, że mają nagrać dwie nowe piosenki, które będą dołączone do wielopłytowego albumu podsumowującego 50-letnią historię zespołu. Kiedyś Stonesów, wychodzących ze studia w Paryżu, uchwycił jakiś paparazzi:



Widać, że dla tych 70-latków nagrywanie to już baaaardzo ciężka praca...
Kiedy dziś jadąc autem wysłuchałem jej po raz pierwszy, od razu – mimo korków – poczułem się lepiej. Ja wiem, to tylko rock'n'roll, but I like it (I like it, I like it, yes I do!)



Komentarze
Pokaż komentarze (9)