Dudkowi
Śniło mi się, że jestem ptakiem.
Chyba dudkiem, co główkę ma dużą.
Ptaszek wleciał gdzieś do pokoju.
Chciał ogarnąć się przed podróżą.
Nagle drzwi naraz z dwóch stron zamknęli,
Małą tylko zostawiając szparę.
Bym mógł patrzeć na świat kolorowy,
Bym mógł loty me wspominać stare.
Zapach moczu, dziobkiem próżno biję
W te zawiasy, te kraty, wędzidła.
I już płaz się ku mnie jakiś wije,
Wnet na wieki opadną mi skrzydła.
więcej na ten temat: www.separacja.kijowski.pl



Komentarze
Pokaż komentarze