Po wypowiedzi ministra Sikorskiego, że należałoby zburzyć Pałac Kultury w Warszawie, odezwali się w obronie tego symbolu sowieckiej dominacji nad Polskądwaj politycy Prawa i Sprawiedliwości.
Najpierw głos zabrał rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak, który oznajmił, że jest już za późno na likwidację PKiN, bowiem budynek ten jest od 2007 roku wpisany do rejestru zabytków. Poza tym według rzecznika klubu PiSu taka akcja byłaby odebrana jako mało poważna.
Miłośnikiem komunistycznego monstrum w centrum Warszawy okazał się również przewodniczący Komitetu Wykonawczego Prawa i Sprawiedliwości Joachim Brudziński.
"Będę własnym ciałem bronił Pałacu Kultury i Nauki z sentymentu i dla mojej córki – zapewnił poseł PiS."
Nie chce mi się nawet dociekać, czy Błaszczak i Brudziński mówią, co mówią, by skontrować Sikorskiego, czy też dlatego, że taki jest ich estetyczny smak i architektoniczne gusta. Moim zdaniem publiczne opowiadanie się w obronie sowieckiego koszmarka jest kompromitujące niezależnie od powodów, dla których to się czyni, tym bardziej, że to politycy PiSu występowali przecież jakiś czas temu o usuwanie symboliki związanej z komunizmem.
okładka płyty zespołu Brygada Kryzys








Komentarze
Pokaż komentarze (38)