Michnik zarządza w jutrzejszej Wyborczej otwarcie ubeckich archiwów. Komentatorzy są zaskoczeni tym, że zdeklarowany przeciwnik lustracji postuluje taki krok.
Michnik dobrze wie, że znacząca część ubeckich teczek (zwłaszcza dotyczących najważniejszych agentów) została zniszczona bądź przejęta przez uboli i że całość dokumentacji jest w łapach służb moskiewskich (na mikrofilmach bądź pod postacią kopii), więc łaskawie w końcu się godzi na otwarcie archiwów. Wątpię, by ujawniono całość zachowanej dokumentacji. Sądzę, że teczki służb wojskowych nie zostaną opublikowane, podobnie jak rejestry. A pewnie to nie wszystko, co zostanie zamiecione.
W lustracji a la Kaczyńscy chodziło przede wszystkim o to, by mimo dewastacji dokonanych w teczkach oczyścić państwo z ludzi uwikłanych w kontakty z peerelowskimi słuzbami i dać im szansę uwolnienia się od potencjalnego szantażu dysponentów teczkowej wiedzy oraz od własnego strachu. To było jak poker - przeciwnik nie wiedział do końca, jakimi kartami dysponuje sprawdzający i musiał brać pod uwagę ryzyko przegranej.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)