Kisiel Kisiel
87
BLOG

Światło pamięci

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 0

                   Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,                          

                    Zapomnij o mnie. 

 

Zaduszki, czas wspominania zmarłych.

 

Kiedyś, w czasach komuny, wpadła mi w ręce wydana w podziemiu relacja więźnia gułagu o życiu w sowieckim obozie. Zek nazywał się Szyfrin. Po latach spędzonych w łagrach zdołał wydostać się z Sowietów i kiedy dotarł do Ameryki, złożył zeznanie przed komisją Kongresu USA.

 

Z tej pełnej grozy opowieści o nieludzkim świecie dwa epizody wciąż tkwią w mej pamięci. Szyfrin opowiada jak pewnego razu był przewożony karnie do innego obozu. Nie koleją jednak, jak to zazwyczaj bywało, lecz wozem, gdyż konwojenci spóźnili się z więźniem na pociąg. Z obozu do obozu było 40 kilometrów. Jechali wzdłuż torów leśną drogą i więzień w pewnej chwili zauważył, że po obu stronach drogi żółcą się między drzewami tajgi niewielkie wzgórki piasku. Przy niektórych były wbite kołki i krzyże.

Rozmawiał później o tym z jakimś starym zekiem i ten mu powiedział, że podobnie jest wzdłuż całej linii kolejowej. Była to odnoga syberyjskiej kolei licząca przeszło 600 kilometrów. Widziałem najdłuższy cmentarz na świecie, skomentował  swą opowieść Szyfrin.

 

Drugi epizod również dotyczy śmierci. Więzień podaje, że zimą w obozie liczącym dwustu więźniów umierało w ciągu doby około trzydziestu. Oczywiście wciąż nadchodziły nowe transporty i uzupełniano skład niewolników. W związku z tym, że ziemia zamarznięta była na beton, zmarłych składowano w łaźni i raz na dobę wywożono do lasu. Tam nagie ciała układano w sągi jak drewno. Kiedy następnego dnia przyjeżdżano z kolejnym transportem, zwłok już nie było, tylko liczne ślady zwierząt świadczyły o tym, że odbyła się tu ponura uczta. Strażnicy obozowi łapali w tym miejscu we wnyki przepiękne okazy soboli, lisów i innych drapieżników.  Być może niejedna modna dama w waszym wolnym świecie paraduje w futrze z tych właśnie zwierząt, dodał Szyfrin.

 

Będąc pod wrażeniem tej relacji, napisałem wówczas taką wierszowaną notatkę:

  

            Syberia

  

ta Ziemia jest cmentarzem

 

gęsty las nie kryje grobów

nieustępliwe są białka mogił

źrenice ich jak drzazgę

niosą obozowy numer

 

zapach grozy nie rozwiał się jeszcze

zwierzęta wyją niemal ludzko

a obolałe drzewa szepczą:

nie będzie nigdy tutaj raju

 

ciało ciało zmarznięte i rozpacz

- oto lód tej Ziemi

krew z krwi i kość z kości

   

Zapalmy na bezkresnych syberyjskich przestrzeniach światło. Światło naszej pamięci.

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka