Jeśli zapomnę o nich, Ty, Boże na niebie,
Zapomnij o mnie.
Zaduszki, czas wspominania zmarłych.
Kiedyś, w czasach komuny, wpadła mi w ręce wydana w podziemiu relacja więźnia gułagu o życiu w sowieckim obozie. Zek nazywał się Szyfrin. Po latach spędzonych w łagrach zdołał wydostać się z Sowietów i kiedy dotarł do Ameryki, złożył zeznanie przed komisją Kongresu USA.
Z tej pełnej grozy opowieści o nieludzkim świecie dwa epizody wciąż tkwią w mej pamięci. Szyfrin opowiada jak pewnego razu był przewożony karnie do innego obozu. Nie koleją jednak, jak to zazwyczaj bywało, lecz wozem, gdyż konwojenci spóźnili się z więźniem na pociąg. Z obozu do obozu było 40 kilometrów. Jechali wzdłuż torów leśną drogą i więzień w pewnej chwili zauważył, że po obu stronach drogi żółcą się między drzewami tajgi niewielkie wzgórki piasku. Przy niektórych były wbite kołki i krzyże.
Rozmawiał później o tym z jakimś starym zekiem i ten mu powiedział, że podobnie jest wzdłuż całej linii kolejowej. Była to odnoga syberyjskiej kolei licząca przeszło 600 kilometrów. Widziałem najdłuższy cmentarz na świecie, skomentował swą opowieść Szyfrin.
Drugi epizod również dotyczy śmierci. Więzień podaje, że zimą w obozie liczącym dwustu więźniów umierało w ciągu doby około trzydziestu. Oczywiście wciąż nadchodziły nowe transporty i uzupełniano skład niewolników. W związku z tym, że ziemia zamarznięta była na beton, zmarłych składowano w łaźni i raz na dobę wywożono do lasu. Tam nagie ciała układano w sągi jak drewno. Kiedy następnego dnia przyjeżdżano z kolejnym transportem, zwłok już nie było, tylko liczne ślady zwierząt świadczyły o tym, że odbyła się tu ponura uczta. Strażnicy obozowi łapali w tym miejscu we wnyki przepiękne okazy soboli, lisów i innych drapieżników. Być może niejedna modna dama w waszym wolnym świecie paraduje w futrze z tych właśnie zwierząt, dodał Szyfrin.
Będąc pod wrażeniem tej relacji, napisałem wówczas taką wierszowaną notatkę:
Syberia
ta Ziemia jest cmentarzem
gęsty las nie kryje grobów
nieustępliwe są białka mogił
źrenice ich jak drzazgę
niosą obozowy numer
zapach grozy nie rozwiał się jeszcze
zwierzęta wyją niemal ludzko
a obolałe drzewa szepczą:
nie będzie nigdy tutaj raju
ciało ciało zmarznięte i rozpacz
- oto lód tej Ziemi
krew z krwi i kość z kości
Zapalmy na bezkresnych syberyjskich przestrzeniach światło. Światło naszej pamięci.




Komentarze
Pokaż komentarze