Kisiel Kisiel
144
BLOG

Kocham ludzi z poczuciem humoru

Kisiel Kisiel Kultura Obserwuj notkę 2

Zdarzyło się kiedyś, że brałem udział w nagraniu wywiadu z Miłoszem. Było to w latach dziewięcdziesiątych w krakowskim mieszkaniu poety. Zaraz po wejściu do mieszkania Miłosza nasz dźwiękowiec wypalił: Panie Czesławie, gdzie mogę skorzystac z toalety? Na to Miłosz: Pan może wszędzie. I wybuchnął śmiechem, po czym opowiedział podobną angdotę o Słonimskim i enkawudzistach.

Obraz.jpg Fotki Zdjęcia Obrazki

Operator też dobrze się bawił.

Przypomniała mi się ta historia, kiedy dziś, szukając informacji o wywiadzie Kutza dla Playboya, natrafiłem na wspomnienie o Dygacie. Czytając zamieszczone tam historyjki ubawiłem się setnie. Oto jedna z anegdot:

"Któregoś dnia, już po powrocie z obozu, Dygat siedział w domu rodziców na kolonii Staszica ze swoim przyszłym szwagrem, kompozytorem Witoldem Lutosławskim, który wynajmował tam pokój, i słuchali radia. Nagle informacja, że padł Paryż. I jednocześnie pukanie do drzwi. Otwierają, a tu stoi były prezydent Wojciechowski, zresztą sąsiad. Dygat opowiadał potem, że poczuł się, jakby sam majestat Rzeczypospolitej stanął na progu jego domu. Wojciechowski pyta, czy może zadzwonić. - Oczywiście, oczywiście - obaj panowie skwapliwie go zapraszają. Jest dla nich naturalne, że w tak dramatycznym momencie jak upadek Paryża prezydent musi gdzieś zadzwonić. Ale co słyszą?

- Zośka, Zośka, czemu was jeszcze nie ma? Przychodźcie, mama upiekła szarlotkę."

I może jeszcze to zacytuję a propos naszych politycznych rozstrząsań, czy każdy eszetespowiec (pezetpeerowiec) to świnia i zdrajca, a bezpartyjny to bojownik o wolną Polskę:

"Następny przystanek po epizodzie z "Kuźnicą" to Wrocław. Dygat znalazł się tam w ramach "partyjnego planu zasiedlania starych piastowskich ziem". Jest już członkiem partii (wystąpi z niej po Październiku 1956), prezesem lokalnego oddziału Związku Literatów Polskich. Pracuje w "Gazecie Robotniczej", dzieli poniemiecką willę z koncesjonowanym pisarzem katolickim Wojciechem Żukrowskim. Legenda głosi, że panowie niezbyt się lubili i że Dygat wynosząc się po dwóch latach do Warszawy, wynajął swoją część podwórka blacharzowi, który odtąd zakłócał przez lata spokój Żukrowskiemu. Ale Magda Dygat-Dudzińska koryguje nieco tę opowieść.

- Mieszkaliśmy na górze, a Żukrowski na dole. Kiedy ojciec pracował, Żukrowski włączał silnik samochodu. Kiedy pracować zaczynał Żukrowski - ojciec włączał na cały regulator muzykę. Po prostu "Paweł i Gaweł"."


Kim był "pisarz katolicki" Żukrowski w okresie peerelu, w stanie wojennym chociażby, nie trzeba chyba przypominac?

 

http://niniwa2.cba.pl/dygat_grottger_by_tego_nie_namalowal.htm  

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura