Kisiel Kisiel
116
BLOG

Grom z jasnego nieba

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 19
Dopiero dziś dowiedziałem się z netu, że poznański teolog, były ksiądz Tomasz Węcławski, ogłosił w grudniu zeszłego roku swoje wystąpienie z Kościoła. http://wiadomosci.onet.pl/1678331,11,item.html

Według komentatorów podstawowym tego powodem jest odrzucenie przez Węcławskiego dogmatu chrześcijaństwa o bóstwie Jezusa.

http://wiadomosci.onet.pl/1464719,240,kioskart.html


Zamarłem, kiedy to przeczytałem. Więc to tak. Lata studiów poświęconych teologii i filozofii, służba kapłańska, praca ze studentami i na koniec konkluzja: w głupstwo wierzyłem? Ile zatem jest warte przedzieranie się przez ludzką wiedzę, te półki książek po horyzont, jeśli na końcu czeka ich odrzucenie? Faust, bohater dramatu Goethego, po przejściu podobnej drogi skorzystał z propozycji diabła. Starożytny mędrzec Sokrates, może z dumą, może z rezygnacją, oznajmił: wiem, że nic nie wiem. Były ksiądz Tomasz Węcławski wybrał drogę nowej „katechizacji”, jak rozumiem, studentów za pośrednictwem Pracowni Badań Granicznych, założonej w 2006 r. przy Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu. Ogłosił, że uznając boski charakter osoby Jezusa, odcięliśmy się od rzeczywistego przesłania Dobrej Nowiny, którą Chrystus głosił. Według Węcławskiego zatem wiara w Jezusa-Boga pomniejsza Jego przesłanie. Przyznam, że nie bardzo pojmuję tego rodzaju rozumowanie. Nie mam zamiaru mierzyć się z byłym księdzem teologiem na argumenty, znam swoje możliwości, powiem jednak tylko, że wolę być w sprawach wiary jak dziecko, do czego wzywał Jezus Chrystus. Miłosz, którego wielu prawicowców nie znosi, powtarzał, że czyta dużo książek filozoficznych i natychmiast po przeczytaniu stara się o nich zapomnieć. Ja podobnie przez lata coś takiego praktykowałem z religiami i filozofiami. Po spotkaniu i względnym poznaniu jakiegoś nowego sposobu myślenia, z ulgą i radością wracałem do chrześcijaństwa jak do rodzinnego domu. Za każdym razem stwierdzałem to samo: chrześcijaństwo jest niezrównane, a Kościół Rzymsko-Katolicki jest jego ostoją. Może to dla niektórych zabrzmi śmiesznie emfatycznie, ale dla mnie Kościół i religia są Domem – miejscem zakorzenienia mojego istnienia i absolutnie nigdy nie zdecyduję się na porzucenie, choć jak większość jestem „letnim” katolikiem. Dla mnie taka decyzja byłaby równoznaczna z wyrzeczenieniem się Rodziny. Tomasz Węcławski popełnił moim zdaniem błąd, którego SIĘ NIE CZYNI, nie tylko zerwał z Kościołem, ale na dodatek ogłosił to publicznie i uznał, że ma więcej racji od pokoleń myślicieli chrześcijańskich! Jak mam coś takiego ocenić, jak nie gest pychy (chciałoby się dodać:szatańskiej, tak szatańskiej, bo ubranej w humanistyczną, moralizującą frazeologię: Będziemy bliżej przesłania Jezusa, kiedy Go odrzucimy jako Boga.)


Coś się dzieje w naszych czasach. Coś bardzo niedobrego. Atak jest frontalny. Niemal czuć fizyczną obecność Złego. Przypomnę, że o intensywnej działalności Szatana (osobowego zła) w naszej rzeczywistości wspominał często Jan Paweł II. Odnoszę podobne wrażenie.

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka