Szef Międzynarodowego Funduszu Walutowego Dominique Strauss-Kahn uznał, że sytuacja gospodarki światowej jest tak dramatyczna, że nie wystarczy obniżanie stóp procentowych i wezwał do poluźnienia polityki fiskalnej, czyli ni mniej ni więcej do wpuszczenia na rynek kolejnej porcji pustego pieniądza. Postulat wydaje się niebywały zważywszy, że jest to droga do zadłużania się państw (czyli dokładniej mówiąc - obywateli), rosnącej inflacji i dalszego ubożenia szerokich mas ludności. To tak jakby ktoś proponował gaszenie ognia benzyną. Andrzej Lepper znalazł bratnią duszę w szefie MFW.
http://ft.onet.pl/11,5655,dramatyczny_apel_szefa_mfw,artykul.html
My, Polacy żyjący od Gierka przez Balcerowicza po PO w cieniu Wielkiej Góry, czyli ogromnego deficytu budżetowego, powinniśmy najlepiej rozumieć, co oznacza propozycja Dominique Straussa-Kahna: praca na lichwę dla bankierów.
Ponieważ temat jest niezwykle ważny, pozwolę sobie przytoczyć dwa teksty Republikanina dotyczące etiologii kryzysów gospodarczych współczesnego świata. Mam nadzieję, że Autor mi wybaczy i zrozumie powody umieszczenia swoich tekstów pod tym tematem.
Tekst pierwszy
Wielkie Socjalistyczne Wywłaszczenie
Wielki Kryzys 1929 roku nie był porażką wolnego rynku, ale początkiem końca wolnego rynku.
W 1929 roku w USA doszło do gigantycznego kryzysu gospodarczego na skalę wcześniej nie spotykaną. Produkcja spadła o ponad połowę, liczba bezrobotnych wzrosłą z półtora miliona ludzi do ok. 13 milionów, itp. Kryzys określany jest kłamliwie przez marksizującą propagandę jako porażka wolnego rynku. Fakty pokazują że było to następstwo wprowadzenia socjalizmu do amerykańskiej bankowości, a dokładnie powołania Banku Centralnego (FED) i centralnego regulowania do banków komercyjnych. Wielki Kryzys nie był porażką rynku konkurencyjnego, nie był nawet porażką socjalizmu, ale prawdopodobnie największym w historii wywłaszczeniem (kradzieżą) dokonanym przez marksizująca oligarchię finansową, na nie rozumiejących sytuacji pieniężnej prywatnych posiadaczach.
Etap Pierwszy: zdobycie pustego pieniądza.
W latach od 1921 do 1929 Bank Centralny USA zwiększył podaż pieniądza o 60%. Oznacza to że w ręce oligarchii bankowej trafił dodatkowy pusty pieniądz w wielkości stanowiącej 60% ilości pieniądza który był w obiegu wcześniej. Olbrzymia ilość pustego pieniądza trafiła do banków dzięki socjalistycznym manipulacjom wykonywanym przy pieniądzu przez Bank Centralny. Bank Centralny wpompował do bankowości pusty pieniądz przez sztuczne, administracyjne obniżenie stopy procentowej, czyli ceny kredytu. W praktyce wyglądało to tak, że jedni i ci sami marksizujący bankierzy dodrukowali sporą ilość pustego pieniądza w Banku Centralnym, a następnie sami sobie pożyczyli ten sam pusty pieniądz, przekazując z Banku Centralnego do banków komercyjnych, oczywiście po zaniżonej cenie, czyli po niższej w stosunku do wolnorynkowej stopie procentowej. W ten sposób socjalizująca oligarchia finansowa zdobyła olbrzymią ilość pieniądza do wykorzystania w drugim etapie.
Etap Drugi: zadłużenie posiadaczy.
Pusty pieniądz zrobiony z niczego i dzięki nadużyciu władzy państwowej posłużył bankierom do wypuszczenia na rynek ogromnej ilości pustego kredytu. Cena udzielanego kredytu musiała być niższa w stosunku do rynkowej, tak by zachęcić posiadaczy do zadłużania się i przekazywania pod zastaw swoich majątków. Cena jakiej domagali się bankierzy była oczywiście wyższa od ceny po jakiej sami sobie pożyczali puste pieniądze z Banku Centralnego. Już na tym etapie socjalistyczny system bankowości i stojąca na jego czele oligarchia była w uprzywilejowanej gospodarczo sytuacji, ponieważ tylko ona mogła pożyczać od Banku Centralnego po najniższej cenie i tylko ona mogła pożyczać dalej bez pokrycia. Oligarchia finansowa zaczęła pełnić role pośrednika monopolisty, który zawsze musi zarobić, ponieważ ma prawny przywilej. Marksizująca oligarchia najpierw może pożyczyć tanio od Banku Centralnego, a następnie pożycza dalej, ale już drożej, innym podmiotom, często nie mając pokrycia nawet w tym co pożyczyła w Banku Centralnym. Należy przy tym dodać że Bank Centralny jest instytucją niedemokratyczną, nie podlega kontroli parlamentu, rządu czy sądownictwa i jest zarządzany przez bankierów.
Etap Trzeci: sztuczne wywołanie kryzysu gospodarczego.
Socjalizującej oligarchii finansowej nie wystarczył sam fakt posiadania uprzywilejowanej pozycji rynkowej, ale postanowiła wywłaszczyć z majątku posiadaczy, którzy nabrali w bankach tanich kredytów, pod zastaw swoich przedsiębiorstw i nierzadko nawet domów. Najprostszy sposób na przejęcie (kradzież) zadłużonej własności to sztuczne wywołanie kryzysu gospodarczego, który doprowadzi firmy do bankructwa i niewypłacalności. Tak też zrobiła marksizująca oligarchia bankowa. W roku 1929 Bank Centralny sztucznie obniżył podaż pieniądza o 30%. Dokonano tego w takim sam sposób jak wcześniej sztucznie powiększono ilość pieniądza. Bankierzy ok. dwukrotnie podwyższyli stopę procentową, czyli cenę po jakiej sami sobie pożyczali puste pieniądze z Banku Centralnego. Dalsze wpychanie na rynek pustego kredytu stało się niemożliwe, ponieważ na drogi kredyt nie było chętnych. Ilość pieniędzy krążących w gospodarce w postaci pustego kredytu zmalał, ponieważ stare kredyty były spłacane a nowe nie były zaciągane. Ilość pieniądza w gospodarce zmalała się na skutek administracyjnych manipulacji quasisocjalistów o 30%. Niespodziewany spadek ilości pieniądza zawsze powoduje spadek produkcji i kryzys gospodarczy. Oligarchia bankowa wiedziała że ilość pieniądza spada (bo sama to zrobiła) i wiedziała jak to zaskutkuje. Zwykli posiadacza nie wiedzieli ani jednego ani drugiego. Zwykli przedsiębiorcy widzieli jedynie to, że chętnych to kupowania ich produktów ubywa, i zakładali że przegrywają w wolnorynkowej konkurencji, że nabywcy nie chcą już kupować ich produktów. Tymczasem to nie preferencje klientów, ale sytuacja pieniężna uległa zmianie. Na skutek sztucznego odciągnięcia pieniędzy z rynku, klientom zwyczajnie zaczęło brakować pieniędzy na rutynowe zakupy. Gdyby marksizujący rząd USA ogłosił że podaż pieniądza spada i w związku z tym należy obniżyć ceny o ok. 30%, oraz gdyby przedsiębiorcy w to uwierzyli i faktycznie obniżyli ceny, kryzys nigdy nie osiągnął by rozmiarów większych od typowych cyklicznych kryzysów koniunkturalnych.
Etap Czwarty: wywłaszczenie (kradzież).
Niezrozumienie sytuacji było tak dramatyczne że producenci zamiast obniżać ceny niszczyli swoje produkty, próbując w ten sposób zahamować spadek cen i zapłacić dostawcom, którzy również nie chcieli obniżać cen, itd, itd. Powszechne niszczenie produktów, powszechny brak pieniądza i zamykanie fabryk eksplodowało gigantycznym bezrobociem i spadkiem produkcji. Niewypłacalność zadłużonych w bankach posiadaczy i zagarnięcie (kradzież) ich majątków była tylko kwestią czasu.
W taki sposób rozpoczęła się agonia wolności w USA. W taki sposób wprowadzenie centralnego regulowania czyli socjalizmu, rzekomo dla dobra biednych i pokrzywdzonych, umożliwiło wyrafinowanym oszustom i zwykłym złodziejom, wywłaszczenie (kradzież) bogactwa wypracowanego przez zwykłych posiadaczy. W taki sposób idąc po plecach bezrobotnych i po gruzach zamykanych fabryk kochająca socjalizm oligarchia napchała swoje kieszenie cudzym bogactwem i doprowadziła świat do nędzy, rozpaczy, a pośrednio do hitleryzmu i barbarzyńskiej wojny na skalę światową.
http://rythin.com/prawica/2007/07/12/republikan-wielkie-socjalistyczne-wywlaszczenie/
Tekst drugi
Socjalistyczna gospodarka lichwy
Socjalistyczna bankowość tworzy pusty kredyt który pożycza socjalistycznemu rządowi, podatnik płaci od długu odsetki które trafiają do prywatnej kasy kochającej marksizm bankowej oligarchii.
W gospodarce liberalnego socjalizmu produkcja wzrasta średnio o 5% rocznie. W podobny sposób wzrastają ceny, czyli inflacja. W wolnym kraju o gospodarce konkurencyjnej wzrost produkcji przekładałby się na spadek cen towarów i usług, który z kolei oznaczałby wzrost wartości wynagrodzenia każdego ciężko pracującego mieszkańca. W socjalizmie, nadwyżkę produkcji a nawet więcej zagarnia centralnie regulowany sektor bankowości. Dokonuje się tego wpuszczając na rynek pusty pieniądz w formie kredytu, a cały mechanizm jest oparty o zagwarantowany przez socjalistyczne państwo prawny przywilej. Wzrost bogactwa bogaci jedynie marksizującą oligarchię finansową. Zwykły pracownik ma szczęście jeśli wzrost płac pokryje stratę jaką poniósł na skutek inflacji, o globalnej nadwyżce produkcji może zapomnieć.
Co roku także marksistowska oligarchia zadłuża skarb państwa na kwotę wynoszącą średnio również 5% globalnej produkcji (PKB). Z roku na rok dług rządu, czyli tzw. dług publiczny wzrasta. Obecnie jego wartość dochodzi do ok. 50% całej rocznej produkcji. Zadłużenie Polski odziedziczone po komunistycznej dyktaturze PRL jest śmiesznie małe w porównaniu z długiem jaki funduje Polakom oligarchia socjalliberalnej III RP. Długi PRL to mniej niż 30% obecnych należności skarbu państwa. Dla jasności trzeba pokreślić że dług publiczny to dług jaki my podatnicy jesteśmy winni innym państwom i instytucjom finansowym. Gdyby III PR upadła a socjalistyczna oligarchia uciekła z walizkami pieniędzy, to do nas przyszliby wierzyciele z żądaniem zapłaty zaciągniętych na rzecz rządu pożyczek. Co gorsza czas spłaty niektórych zobowiązań sięga 50 lat w przyszłość, co oznacza że nawet dzieci współczesnych dzieci będą musiały spłacać to co przejada obecna postkomunistyczna tyrania.
Poziom zadłużenia, sposób gospodarowania pozyskanymi w taki sposób pieniędzmi jest niczym w porównaniu z finansowym mechanizmem stojących za publicznym długiem i zbudowanej na jego fundamentach machinie wyprowadzania (kradzieży) publicznych pieniędzy pochodzących z podatków. Cała socjalliberalna gospodarka jest ekonomią lichwy, w której marksizujący lichwiarz nie robi nic po za korzystaniem z prawnego monopolu i nastawianiem prywatnej kieszenie pod strumień publicznych pieniędzy. Rdzeniem systemu jest Bank Centralny, który kontroluje pieniądz mimo że sam nie jest przez nikogo kontrolowany. Prawodawstwo socjalistycznego systemu regulowanej bankowości oraz nadzór Banku Centralnego pozwala bankom kreować pusty pieniądz z niczego, banki przy tym nigdy nie mogą zbankrutować i kiedy chcą mogą pożyczać po preferencyjnej cenie pusty świeżo wydrukowany pieniądz z Banku Centralnego. Masa pustego pieniądza wypuszczanego do gospodarki wynosi ok. tyle ile osiąga wzrost produkcji (PKB) oraz wzrost cen (inflacja). Następnie pusty pieniądz, kosztujący tyle ile kosztuje dodanie zer do elektronicznego konta, jest pożyczany przez rząd i inne ośrodki władzy marksistowskiej oligarchii, np. samorządy i przedsiębiorstwa państwowe. Masa długu zaciąganego rocznie przez państwo osiąga średnio tyle ile wynosi roczny wzrost produkcji. Resztę pustego długu banki muszą upchnąć w sektorze prywatnym. Następnie państwo co roku musi płacić odsetki od zaciągniętego długu w wysokości ok. 5 % rocznie. Zadłużenie cały czas jest zwiększane co oznacza że odsetki płacone co roku oligarchii finansowej też rosną. Ostatecznie odsetki płacone są z pieniędzy podatników.
Wepchnięcie po uszy wspólnej kasy w lichwę nazywane jest zgrabnie długiem publicznym. Znamienne jest że całe tabuny utytułowanych ekonomistów, którzy jeszcze niedawno wychwalali marksizm leninizm i wypisywali bzdury o kapitalistycznym wyzysku, dzisiaj z ogromnym zapałem wmawia wszystkim że dług jest dobry. Według oficjalnej propagandy zadłużanie się, w tym zadłużanie państwa jest dobre, a jak nie ma za co spłacić odsetek od zaciągniętego długu to najlepszym rozwianiem jest dalsze (!) zadłużanie się. Koszt lichwy jaki musi dźwigać budżet państwa określany jest eufemistycznie obsługą długu. Co znamienne obsługa długu jest z kolei tzw. sztywną częścią budżetu, czyli tą częścią wydatków które zawsze trzeba ponieść niezależnie od sytuacji gospodarczej kraju. A sztywne wydatki budżetowe i ich zastraszająca wielkość to mantra powtarzana zawsze kiedy wybucha powszechnie niezadowolenie z gigantycznych podatków i znowu trzeba ciemnym socjalistycznym poddanym wytłumaczyć że tak ma być i koniec.
Najkrócej i najprościej ujmując socjalistyczna gospodarka oparta na lichwie wygląda tak: Bank Centralny drukuje pusty pieniądz. Pusty pieniądz jest pożyczany po preferencyjnej cenie bankom prywatnym. Banki prywatne pożyczają następnie ten sam pusty pieniądz państwu, ale oczywiście za wyższą cenę. Co roku od pustego pieniądza wydrukowanego w Banku Centralnym i wykreowanego na elektronicznych kontach banków prywatnych, podatnik płaci odsetki. Odsetki trafiają w większości do kieszeni marksizującej oligarchii finansowej. Co roku banki pożyczają coraz więcej pustych pieniędzy państwu, co roku odsetki jakie płaci podatnik są coraz większe. Marksistowska oligarchia finansowa nie musi robić dosłownie nic, wystarczy że trzyma w garście niedemokratyczny Bank Centralny, posiada prawny monopol, pośredniczy w przelewaniu mas pustego pieniądza i liczy zyski z lichwy.
Cały oszukańczy system jawnej grabieży rodzi jedno pytanie, którego nie wolno na głos zadawać (pytanie retoryczne rzecz jasna): Dlaczego rząd korzysta z pośrednictwa banków prywatnych przy drukowaniu pieniądza? Dlaczego każe płacić podatnikom za pośrednictwo banków prywatnych? Dlaczego, skoro już koniecznie chce kreować pusty pieniądz, nie może tego zrobić sam, bez tworzenie długu publicznego, bez płacenie gigantycznych odsetek, bez rozdymania sztywnych wydatków budżetowych, itd.?
http://rythin.com/prawica/2007/08/05/republikan-socjalistyczna-gospodarka-lichwy/


Komentarze
Pokaż komentarze (7)