Narzucający się wniosek jest jeden: rząd Tuska nie ma woli prawdziwych i głębokich zmian w prawie gospodarczym i zmarnował najważniejsze dla wprowadzenia tych zmian miesiące. Teraz mimo zapewnień i deklaracji wiceministra Szejnfelda nie ma co liczyć na to, że w przyszłości dokonane zostaną korzystne zmiany prawne. Jeśli ktoś nie umiał wykorzystać odpowiedniej chwili, tym bardziej nie będzie w stanie zrobić tego w trudniejszej sytuacji.
A oto komentarze przedstawicieli kół biznesowych, specjalistów i polityków:
— To, co przyjął rząd jest kosmetyką. PO rozbudziła oczekiwania przedsiębiorców, snuła wizje prawdziwej swobody gospodarczej, a teraz rząd proponuje minimalne zmiany, które nie rozwiązują problemów i nie usuwają barier dla firm — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich.
— Jesteśmy rozczarowani. Swoboda gospodarcza widniała na sztandarach PO. Na razie rząd nie przekuwa tych obietnic w czyny — Małgorzata Krzysztoszek, ekspert PKPP Lewiatan.
— Porównując projekt PiS i to, co ostało się z projektu wiceministra Szejnfelda, uważam, że opozycyjny idzie dalej i jest korzystniejszy dla firm — przyznaje Małgorzata Krzysztoszek.
— To nie jest nawet ćwierćreforma. Pierwotny projekt był znacznie lepszy — dodaje Jarosław Chałas, ekspert Business Centre Club (BCC).
— Porównywałem oba i PiS-owski zawiera więcej rozwiązań oczekiwanych przez firmy. Tak samo jak rządowy przewiduje zawieszanie działalności i interpretacje w sprawach zusowskich, ale zmierza ponadto w kierunku ograniczenia kontroli firm oraz wprowadza jedno okienko, czego brakuje w propozycji obecnego rządu — mówi Jarosław Chałas.
- Wprowadzenie swobody gospodarczej to test, czy obecny rząd ma uczciwą wolę wprowadzenia zmian. Obiecywał zmiany w kampanii i był to jeden z powodów, dla którego wielu przedsiębiorców zagłosowało na PO. Teraz premier Tusk musi pokazać, że ma silną wolę przeprowadzenia zmian, inaczej wyborcy ocenią to przy kolejnych wyborach. Niezależnie od liczby uwag, rząd powinien realizować swoją linię polityczną. Storpedowanie ułatwień dla przedsiębiorców przez urzędników to kuriozalna sytuacja. Pytanie: kto w Polsce sprawuje władzę? Konstytucyjny minister czy podlegli mu urzędnicy? Dziś wygląda to tak, jakby władzę sprawował pozakonstytucyjny organ — środowisko urzędników. Minister nie może ustępować pod naciskiem podległych mu urzędników. Jeśli nie potrafią dostosować się do koncepcji rządu, to trzeba ich zwolnić. - Andrzej Sadowski, wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha
— PO tak narzekała na pakiet Kluski, a teraz okazuje się, że był on znacznie korzystniejszy dla przedsiębiorców niż obecny projekt rządu Donalda Tuska — mówi Maks Kraczkowski, poseł PiS.
http://www.pb.pl/Default2.aspx?ArticleID=5907ca54-a609-4a3c-944c-857453f7d119&open=sec



Komentarze
Pokaż komentarze (24)