Kisiel Kisiel
70
BLOG

Będą wybory

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 70

Napisałem we wczorajszej notce, że niewykluczone są nowe wybory w przypadku braku porozumienia w sprawie ratyfikacji Traktatu unijnego. Zdaje się, że jest do tego coraz bliżej.

Dziś odbyło się w sejmie spotkanie przedstawicieli klubów z wyłączeniem PiSu, który odmówił udziału w spotkaniu w tym składzie i w dyskusji nad uchwałą-preambułą. Kluby zdecydowały (SLD się wyłączył, więc de facto za uchwałą jest tylko PO i PSL), że ostatecznym kompromisem ze strony partii UE jest preambuła w formie uchwały. Na to PiS oczywiście nie pójdzie, bowiem uchwała nie ma mocy prawnej, nie jest prawnie wiążąca. Mariusz Kamiński z PiS zaproponował PO spotkanie bez udziału SLD, jednak Chlebowski oświadczył, że do żadnych rozmów z PiSem już nie dojdzie, a propozycja uchwały-preambuły jest ostateczna. Być może środowiska sprzyjające powstaniu państwa unijnego zakładają, że czas im sprzyja, że rozmiękczą PiS. Moim zdaniem zachodzi coś odwrotnego. Zaplecze PiSu się radykalizuje. Nadszedł moment, gdy coraz więcej osób zaczyna rozumieć, co się święci i że brak sprzeciwu rozpocznie likwidację naszej odrębności państwowej. Każdy kolejny dzień będzie więc powodował natężenie konfliktu, zamiast wyciszenia. Niezgoda Platformy na wpisanie pisowskiej, "mało znaczącej" preambuły, daje poważne powody do podejrzeń, że obawy przed Traktatem są uzasadnione.

Co dalej?

PiS się nie cofnie, choć Kaczyńscy może by nawet na to poszli. Jest jednak ogromna presja dołów PiSu, elektoratu i znaczącej części posłów na stanowcze bronienie suwerenności państwa polskiego. Dla środowisk patriotycznych bezwarunkowe zatwierdzenie Traktatu jest równoznaczne ze zdradą Polski.

Niektórzy twierdzą (np. galopujący major), że preambuła nawet jako część ustawy nie ma znaczenia prawnego. Gdyby tak rzeczywiście było, Partia UE nie histeryzowałaby.

Referendum też nie będzie, unijna góra się nie zgodzi, bo to zbyt ryzykowne i mogłoby się rozlać na inne kraje.

Pozostaje wyłuskiwanie posłów z Prawa i Sprawiedliwośći lub nowe wybory.

Stawiam na wybory.

 

P.S. Dodaję, jeden z moich komentarzy do notki.

Wiem, że sugerowanie wyborów dziś jest karkołomnym rozumowaniem

Przedstawię zatem jeszcze bardziej "absurdalny" tok myślenia.

Czy Kaczyńscy zgodziliby się na ustawę ratyfikacyjną bez preambuły? Tak, ale pod pewnymi warunkami.

1. Zmiana premiera (Tusk nadmieniał o tym półgębkiem jakieś dwa tygodnie temu).
2. Wyeliminowanie z pierwszego szeregu Platformy takich polityków jak Niesoł. Zauważmy, że Krwawa Julia już zniknęła.
3. Dojście do realnej władzy polityków pokroju Gowina (ostatnio politycy PiSu nadmieniają, że dużo się w Platformie dzieje i warto poczekać na wynik przetasowań).
4. Radykalna przebudowa układu władzy (warunek niekonieczny ale pożądany), np. z Rokitą jako premierem i ludźmi PiSu w rządzie.
5. Porozumienie w sprawie polityki zagranicznej, w szczególności dotyczącej naszego funkcjonowania w Unii, tarczy antyrakietowej, dywersyfikacji pozyskiwania surowców energetycznych, mediów publicznych, prywatyzacji i reprywatyzacji oraz zmian w Konstytucji. Platforma rónież czegoś by żądała, np. zmian w ordynacji, reformy finansów publicznych, wyeliminowania z mediów elpeerowców i samoobronnych, ograniczenia kompetencji prezydenta i niewetowanie ustaw.

Chyba jednak czołówka PO jest niezdolna do takiego rozwiązania, a opozycja w Platformie jest dziś za słaba. Choć kto wie?

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (70)

Inne tematy w dziale Polityka