Kością niezgody jest oczywiście „nic nie znacząca” preambuła do ustawy ratyfikacyjnej autorstwa PiSu. Nie będę się po raz kolejny rozwodził nad intencjami PiSu, bo dla każdego są one jasne, chciałbym natomiast odnieść się do tonu wypowiedzi przedstawicieli Platformy. Otóż Tusk, Chlebowski, Komorowski traktują kwestię ratyfikacji jako kolejny element rozgrywki z PiSem i to taki element, który ma upokorzyć polityków Prawa i Sprawiedliwości. Pokazuje to jak nieodpowiedzialni są to politycy, jak instrumentalnie traktują najpoważniejsze kwestie dla państwa polskiego. Zamiast stworzyć wokół ratyfikacji Traktatu atmosferę zgody, eskalują napięcie, usiłując postawić PiS na ścianie. „Więcej rozmów nie będzie” (Chlebowski), „Może im (PiSowi) coś damy(z łaski)” (hrabiś Monte Kuku Komorowski), „Kaczyńscy przekroczyli granicę, nie odpuszczę im” (Dodald Tusk). Takim językiem przemawia Partia Miłości, która weszła w trzeci rok, a może i czwarty rok wojny ze środowiskami pragnącymi wyrwać Polskę z agenturalnych zależności.
Czym to się skończy?
Przyjmijmy najpierw wariant słabszy, do którego nawołuje LiD ustami Olejniczaka. Platforma wycofuje się z ratyfikacji w parlamencie i ogłasza referendum w tej sprawie. Żeby postawić kropkę nad „i” dopisuje do pytania KPP, do czego wzywa Olejniczak. Że nie jest to możliwość bez pokrycia, przekonuje oznajmienie Platformy, że już rozpoczęto prace nad modyfikacją ustawy referendalnej.
Skutek.
Jeśli zwolennicy twardej rozprawy ze środowiskami patriotycznymi sądzą, że zwycięstwo referendalne mają w kieszeni, błądzą jak pijane dzieci we mgle.
Po pierwsze, niech odpowiedzą sobie na pytanie, czy Centrala zgodzi się na referendum, które mogłoby zarazić inne narody, a wtedy sprawy mogą się wymknąć eurokratom spod kontroli.
Po drugie, dopisanie KPP na bank znacząco zwiększy elektorat odrzucający ratyfikację. I to nie będą tylko środowiska radiomaryjne, niebagatelne zresztą. Moi znajomi (liczni zapewniam) z Platformy, z dawnej Unii Wolności (nawet z dawnej Rady Krajowej), ze środowisk postkomunistycznych mówią zdecydowanie: nie zagłosujemy za takim Traktatem. Jestem pewien, że referendum w sprawie Traktatu połączonego z KPP Partia Miłości przegra i że będzie to początek jej końca. Może na to właśnie liczy Olejniczak, wzywając do głosowania radykalnej wersji Traktatu?
Czy podobnie będzie, gdy pod głosowanie zostanie poddana wynegocjowana w Lizbonie wersja Traktatu (z wyłączeniem KPP, ale z Joaniną)?
Sądzę, że Platforma Traktatu w takiej formie pod głosowanie nie skieruje, ponieważ nie to jest celem. Opór stawiany w sprawie preambuły na to wskazuje. Ewentualne referendum jednoznacznie i na długo zabetonuje możliwość jakichkolwiek modyfikacji Traktatu, a to nie jest na rękę Partii Miłości i ich mocodawcom z brukselskiej/berlińskiej Centrali. Dlatego przecież ustalono, że referendum w żadnym kraju się nie odbędzie. Założenie Brukseli jest takie, że po udanej ratyfikacji przez parlamenty krajowe, będą prowadzone w niedługim czasie prace nad dalszą „integracją”, czyli nad stworzeniem imperium europejskiego zarządzanego w sposób całkowicie autokratyczny, choć skryty za parawanem konsumpcji i medialnego pijaru „wolności” narodów i jednostek. Taka liftingowana wersja folkloru radzieckiego: festiwale regionalne, heimaty biegnące w poprzek dawnych granic państwowych, bratanie się Tyrolczyków z Wielkopolanami it.d., it.p.
Czego więc możemy się spodziewać?
Możliwe są wybory połączone z referendum ratyfikacyjnym, ale do tego by Platforma się na to zdecydowała potrzebne jest przejęcie przez PO całkowitej kontroli nad mediami publicznymi (rtv) i odzyskanie papierów oraz wszelkich struktur tajnych służb. I tu chłopaki mają problem. Nie przypuszczam, by to się im powiodło. PiS trzyma ich za jądra, za Jądra Ciemności :). Jak tu podejść do ognia, by jednocześnie łapek i pyszczka nie poparzyć? - oto dylemat Partii Miłości. Stąd buta połączona z furią. Tak zachowuje się wystraszony pyszałek. Silny, a jednocześnie cienki w uszach.
Co dalej?
Jak już się wykrzyczą i natupią, poproszą o dalsze rozmowy i grając na zwłokę będą dalej szarpać sukno Polski i PiSu. Przy takim rozwoju wydarzeń źle wróżę Platformie. Czas gra na niekorzyść piramidki Tuska, im dłużej będzie się miotał bezsilnie, tym bardziej na sile zyskiwały będą nie tylko PiS, LiD, ale i wewnętrzna antytuskowa opozycja. A gdy Centrala uzna, że Tusk przestał być skutecznym narzędziem, ogłosi, że jego czas się skończył.
Nie chciałbym być w skórze tuskowych – i tak źle i tak niedobrze. A niby jest miło :)
P.S. OSTRZEŻENIE
Zależy mi na Polsce i na jej obecności w strukturach unijnych w wariancie wypracowanym przez Prawo i Sprawiedliwość (Joanina i niestosowanie u nas pełnej KPP), ale jeśli Platforma pójdzie na całość, oznajmiam, że wezwiemy do bojkotu referendum. Pamiętajcie platformesi, że od środowisk patriotycznych zależy, czy osiągnięty zostanie próg ważności referendum. Chcecie takiego ryzyka dla Polski i dla siebie?


Komentarze
Pokaż komentarze (51)