Kisiel Kisiel
76
BLOG

Co Radosław Sikorski i Stefan Niesiołowski mówili o Kosowie rok

Kisiel Kisiel Polityka Obserwuj notkę 28

 

Posiedzenie senackiej Komisji Spraw Zagranicznych dnia 29 maja 2007 roku poświęcone było omówieniu sytuacji politycznej w Kosowie. Obradom przewodniczył senator Stefan Niesiołowski.

Cytuję dwa fragmenty:

"Senator Jarosław Lasecki:

Dziękuję bardzo, Panie Przewodniczący.

Bałkany zawsze były takim tyglem narodowościowym, historycznie bardzo mocno obciążonym różnymi interesami, różnymi wydarzeniami. Polska w ramach swoich międzynarodowych zobowiązań ma również zobowiązania w Kosowie, nasi żołnierze tam stacjonują. Chciałbym zapytać w tym kontekście, jaki interes mamy na Bałkanach, jaki interes mamy w Kosowie. Jak państwo scharakteryzowaliby czy też określili nasz interes narodowy właśnie w tamtym regionie? Dziękuję bardzo.

Przewodniczący Stefan Niesiołowski:

Nie wiem, czy może krótko pan odpowiedziałby, bo to właściwie jest do pana pytanie. Czy pan senator Sikorski...?

(Senator Radosław Sikorski: Może spróbuję wyręczyć pana ministra.)

Proszę bardzo.

Senator Radosław Sikorski:

Pytanie było o nasz interes narodowy, a kanclerz Bismarck swego czasu powiedział, że całe Bałkany nie są warte życia jednego pomorskiego grenadiera.

(Przewodniczący Stefan Niesiołowski: Ale nie zawsze kanclerz Bismarck miał rację.)

Moja refleksja na ten temat, o której przekazanie wyżej prosiłbym pana ministra, jest taka, że przyłożyliśmy do Kosowa wzór z Bośni, gdzie Serbowie byli agresorami, a biedni muzułmanie się bronili, który do Kosowa nie pasuje. Byłem dwa lata temu w Kosowie i tam są w miasteczkach całe dzielnice wypalonych domów serbskich i nowe, złocone meczety wybudowane za wahhabickie, saudyjskie pieniądze. I moje pierwsze pytanie jest takie: czy ktoś w ogóle monitoruje naturę kosowskiego islamu i tego typu inwestycje?

Moje drugie pytanie jest następujące: jakie są gwarancje, że te wspaniałe zabytki chrześcijańskiej historii, które tam są enklawami serbskimi, w jakimś momencie nie zostaną zniszczone, że one będą bronione?

I wreszcie trzecie pytanie: czy nasi żołnierze mają tam - wiem, że może powinienem do siebie je skierować, ale po prostu tego nie wiem - prawo użycia broni, aby nie doszło do incydentów, takich jak te, gdzie wojska niemieckie nie obroniły Serbów i klasztorów, gdy doszło do zajść trzy lata temu bodajże w marcu? Nie chciałbym, abyśmy doznali takiego wstydu, że nasi żołnierze nie mają prawa do użycia broni w obronie ludzi, których bezpieczeństwo im powierzyliśmy. Dziękuję."

"Przewodniczący Stefan Niesiołowski:

Udzielam sobie głosu jako uczestnikowi dyskusji.

(...)

W pełni zgadzam się z dość pesymistyczną opinią pana senatora Sikorskiego, choć nie zdawałem sobie sprawy, że jest aż tak źle. Wiedziałem, że ten kraj się islamizuje, ale że to jest tego rodzaju ocena i jeżeli tak jest, a wygląda na to, że tak jest, to po prostu jest źle. Wspieramy działania dość lekkomyślne, krótkowzroczne i ściągamy sobie... To jest pytanie, czy dziadkowie się mogą zadłużać na poczet wnuków, bo za to oni mogą płacić cenę, jeżeli będziemy tam budować taką islamską enklawę, przecież tego rodzaju informacje o prześladowaniach Serbów napływają do nas i to jest fakt.

Nie bardzo też rozumiem pytanie o trzeci plan w tej sprawie. Jaki trzeci plan? Przecież plan Ahtisaariego jest w gruncie rzeczy planem niepodległości Kosowa. On wprawdzie nie używa tego słowa, ale to dlatego Serbowie się na to nie zgadzają, istota tego sporu polega na tym. Trudno się też temu dziwić, że jakieś państwo nie zgadza się na to, że mu zabierają istotną prowincję, w dodatku prowincję, która uchodzi z historycznych względów, co jest oczywiste, od bitwy na Kosowym Polu, za kolebkę tego państwa.

Nie zgadzam się z tym fragmentem opracowania, że plan Ahtisaariego nie ma alternatywy. Alternatywą jest Kosowo z szeroko posuniętą autonomią i co do tego jesteśmy zgodni. Tak jak w przypadku wszystkich etnicznych rozwiązań, to jest poza sporem, bo nie wolno nikogo prześladować, należy szanować religię, to jest tak oczywiste, że nie chcę o tym mówić, ale w ramach Serbii, i w tym tkwi spór. Jeżeli to będzie polegało na utworzeniu nowego państwa kosztem Serbii, to oczywiście moim zdaniem tego rząd serbski nie zaakceptuje, bo taka jest rola rządów, po to one są, żeby się nie godzić na odrywanie terytoriów własnego państwa.

I ostatnia sprawa. Jestem generalnie dość pesymistycznie nastawiony, a to, że te porozumienia z Deyton i wszystkie inne były niedoskonałe, to zupełnie inna kwestia, tym bardziej że nie ma doskonałych. Reperkusje po wojnie domowej w Irlandii, nie mówię o powstaniu wielkanocnym i o wojnie z Anglią, bo to jest jasne, która była później, trwają do dziś dnia, przecież IRA to jest efekt tej wojny. Konflikty, kiedy się nakłada konflikt etniczny, narodowy, religijny, są bardzo trwałe. Nadzieja, że się uda w szybkim czasie znaleźć jakąś doskonałą formułę, która to rozwiąże, jest niesłychanie naiwna. To, że już nie strzelają do siebie, to już jest dużo. Nie zgadzam się z takimi opiniami, że na Kaukazie tego nie rozwiązano. Na Górny Karabach to w ogóle nie ma mocnych, konflikty w Górnym Karabachu czy Nachiczewaniu, konflikty na Bliskim Wschodzie trwają setki lat i ten konflikt się dziedziczy. Myślę, że jego nieznaczne złagodzenie... Przecież Szwajcaria, która uchodzi za symbol etnicznego sukcesu, miała kiedyś tam wojnę domową, więc to trwało setki lat, zanim ta społeczność... Rzeczywiście Szwajcaria jest takim modelem.

Krótko mówiąc, właściwie w pełni solidaryzuję się z opinią pana senatora Sikorskiego, który przedstawił jednak pewną wizję, żeby nie przykładać ręki do działań, które, jak mówię, są bardzo krótkowzroczne i lekkomyślne, jeżeli dopuszczamy fragmenty Europy do islamizacji, bo państwa islamskie nie wykazują żadnej pod tym względem wzajemności i za ochrzczenie dziecka, nawrócenie się czy przejście na chrześcijaństwo, porzucenie islamu często płaci się głową. Nie bądźmy tak dobroduszni i lekkomyślni w sprawie islamizacji Europy.”



To ciekawe, jak miejsce siedzenia zmienia punkt widzenia.

 

Kisiel
O mnie Kisiel

linki do książki FYMa Czerwona strona księżyca: fymreport.polis2008.pl 65,2 MB 88 MB ebook 147 MB Zwolennikom Platformy i Komorowskiego Jestem poetą. To znaczy nazywam rzeczy imieniem: na świat mówię - świat, na kraj - Ojczyzna, czasem mówię chmurnie na durniów - durnie.   Tadeusz Borowski Kiedy jednak długi szereg nadużyć i uzurpacji, zmierzających stale w tym samym kierunku, zdradza zamiar wprowadzenia władzy absolutnej i despotycznej, to słusznym i ludzkim prawem, i obowiązkiem jest odrzucenie takiego rządu oraz stworzenie nowej straży dla własnego przyszłego bezpieczeństwa. Deklaracja Niepodległości Stanów Zjednoczonych Być może kiedyś będę zmuszony pragnąć klęski mego państwa, a to w przypadku, gdy przestanie całkowicie zasługiwać na dalsze trwanie, gdy nie może już być żadną miarą uznane za państwo sprawiedliwości i prawa - krótko mówiąc, gdy zaprzeczy swej naturze państwa. Ale taka decyzja jest decyzją przerażającą; nosi ona nazwę "obowiązku zdrady." Paul Ricoeur "Państwo i przemoc" kontakt: okolice@o2.pl   Discover the playlist Asa with Asa NAJWIĘKSZY TEATR ŚWIATA Siedzę na twardym krześle W największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Przede mną mroczna scena Nade mną wielka kurtyna A przedstawienie zaraz się zacznie Codziennie się zaczyna Tragiczni komedianci Od tylu lat ci sami Niepowtarzalne stworzą kreacje Zamieniając się znowu rolami Ten, który dziś gra króla Do wczoraj nosił halabardę A jutro będzie tylko błaznem Prawa tej sceny są twarde Premiera za premierą Pomysłów nie zabraknie Publiczność zna ich wszystkie sztuczki A jednak cudów łaknie Po każdej plajcie antrakt A po nim znów premiera I jeszcze większa plajta A teatr nie umiera Siedzę na twardym krześle w największym świata teatrze Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę A obok mnie w milczącym tłumie w cieniu tej wielkiej sceny Artyści cisi i prawdziwi Artyści niespełnieni Nie zagram w tym teatrze Nie przyjmę żadnej roli. A serce, a co z sercem A niech tam sobie boli I każdy nowy sezon Niech będzie jak pokuta Stąd przecież wyjść nie można Więc siedzę jak przykuta Do tego właśnie miejsca W największym świata teatrze. Patrzę i oczom nie wierzę Nie wierzę, ale patrzę Pode mną smutna ziemia Nade mną nieba kurtyna Więc czekam aż Reżyser Niebieski Ogłosi wielki finał. Nie wierzę, ale patrzę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (28)

Inne tematy w dziale Polityka